Musikmesse & Prolight+Sound 2017 | Frankfurt

 

Nie ulega wątpliwości, że dzięki wieloletniej tradycji, targi Musikmesse stały się jednym z najważniejszych punktów w kalendarium muzycznej Europy. Słowo "targi" wydaje się jednak nie oddawać całościowego spektrum tego zjawiska, barbarzyńsko podkreślając jedynie marketingowy charakter tego, co dzieje się we Frankfurcie nad Menem.

Oczywiście, Musikmesse to przede wszystkim prezentacja sprzętu muzycznego w absolutnie najszerszym rozumieniu tego słowa. W kilku naprawdę obszernych halach znajdują się setki stoisk producentów ze ścisłej światowej czołówki. Wyliczenie ich wszystkich w tym miejscu wydaje się więc być w równym stopniu niemożliwe, co zbędne. Skupimy się więc na wrażeniowym aspekcie targów i spróbujmy zilustrować to, czego przeciętny Kowalski może się po nich spodziewać.

 

[img:2]

[img:3]

 

Cały kompleks zbudowany jest na planie mniej lub bardziej regularnego prostokąta, w którego centrum znajduje się ogromny plac, gdzie ustawiono trzy sceny służące prezentacji kilku (...nastu?) najnowszych systemów liniowych najpopularniejszych marek. Dzięki takiemu rozwiązaniu można było nie tylko posłuchać ich w akcji - była to również świetna okazja do porównania ich brzmienia w krótkich odstępach czasu, co ze względu na gabaryty tego typu sprzętu, jest z reguły trudne do wykonania.

Cały plac otoczony był natomiast przez hale gdzie można było znaleźć dosłownie wszystko - gitary, pianina, fortepiany, wzmacniacze, perkusje, skrzypce, wiolonczele oraz szeroko pojęty sprzęt studyjny i nagłośnieniowy. Dodajmy, że wszystko występowało w ogromnych ilościach, przez co szczegółowe zapoznanie się ze wszystkimi stoiskami w ciągu tych kilku dni było po prostu niemożliwe. W trosce o własną percepcję i kondycję fizyczną, trzeba więc było dokonywać naturalnej selekcji, ograniczając się do stoisk, na których zależało nam najbardziej.

 

[img:4]

[img:5]

 

Nie odkryjemy Ameryki, jeżeli powiemy że wielu lat na targach panują dwie dość wyraźne tendencje - producenci z reguły prezentują sprzęt, który jest albo najnowszy, albo najpopularniejszy. Niewątpliwie największym atutem Musikmesse jest fakt, że na każdym stoisku znajdziemy naprawdę kompetentne osoby z obozu producenta, którzy z pewnością będą w stanie odpowiedzieć na nurtujące nas pytania i wątpliwości.

Kwestia ta jest o tyle ważna, że otrzymamy tu informacje z pierwszej ręki. Osoba, która będzie nam ich udzielać to najczęściej gruntownie przeszkolony product manager lub (zwłaszcza w wypadku mniej znanych marek) sam producent, który zna swój sprzęt od podszewki i jest w stanie udzielić nam merytorycznych i wyczerpujących informacji na jego temat. Krótko mówiąc - na Musikmesse nie usłyszymy tego frustrującego "yyyy...", które dobrze znamy chociażby z naszych sklepów muzycznych.

 

[img:6]

[img:7]

 

Nie wiedzieć czemu, niektórzy producenci nie zdecydowali się zaopatrzyć swoich stoisk w słuchawki, co powodowało pewnego rodzaju problem. Jeżeli chcieliśmy ograć jakiś instrument, np. gitarę, to w przypadku braku słuchawek bardzo często było to niemożliwe. Ogrom instrumentów na hali skutecznie utrudniał bowiem precyzyjny odbiór brzmienia instrumentu. Nierzadko kończyliśmy więc niemalże z głową w piecu, próbując wyłapać cokolwiek. Zapoznanie się z nowym instrumentem w niektórych przypadkach kończyło się więc na "wrażeniach namacalnych", choć jeżeli wierzyć stałym bywalcom - i tak było lepiej niż jeszcze parę lat temu.

Oczywiście, Musikmesse to nie tylko sprzęt. Na uczestników czekały również inne atrakcje, wśród których na czele należy wymienić przede wszystkim występy znanych artystów, które regularnie przyciągały tłumy widzów. Zadbano również o coś dla ciała - wszechobecne foodtrucki i stoiska z kawą skutecznie pomagały w docieraniu do kolejnych stoisk, przy których po raz setny tego dnia w naszej głowie pojawiała się słodko-gorzka myśl pod tytułem: "muszę to mieć"...

 

[img:8]

[img:9]

 
 
mikrofon