I'm your Venus, I'm your fire - czyli test Rivera Venus 5
15 czerwiec 2010 10:25
Wzmacniacze gitarowej firmy Rivera od 1976 roku pojawiają się na
światowych scenach i na wielu ważnych nagraniach studyjnych. Nazwiska
zaangażowane w promocję brzmienia na całym globie to m.in. Mick Thomson,
Adam Jones, Brain HEAD Welch, Dave Grohl, Nigel Kennedy, a w Polsce np.
Krzysztof Misiak grupa Chylińska. Tym razem raczymy się najnowszym
dodatkiem do serii Venus oznaczonym numerem 5.
Miałem już
okazję grać na Riverze również w wersji kombo, ale na modelu Chubster.
Doświadczenie zgoła odmienne od dzisiaj opisywanego, gdyż pomimo ładnego
brzmienia na wzmacniaczu grało się dość ciężko. Wiele to było lat temu i
może nie ogarniałem po prostu kontrolek w dostatecznym stopniu, jednak
takie były wówczas moje odczucia. Ów 50 watowy piecyk to kolejna odsłona
udanej serii wzmacniaczy pracujących w klasie A – serii Venus, tym
razem z końcówką mocy opartą o brzmienie lamp 6L6. Na Venus 5 zarówno
solo jak i partie rytmiczne wygrywać można bez oporu z dużą
przyjemnością w zamian.