WYWIAD: Neil Zaza

14 kwietnia 2017

- Muzycy powinni mieć podstawy teorii muzyki, wiedzieć jakie akordy, nuty i skale pasują do siebie. To są proste rzeczy do nauki w dzisiejszych czasach. Można się tego dowiedzieć nawet z Internetu, jeśli ktoś nie miał okazji uczyć się w szkole muzycznej - uważa Neil Zaza, wirtuoz gitary z USA.

Artysta, który dał porywające show w Starym Domu w Domecku, opowiedział nam także jak rozwijała się jego kariera oraz czym się wyróżnia gitara i efekt sygnowany jego nazwiskiem.

 

Anna Konopka: W środowisku mówią o Tobie „mistrz melodii”. Czym więc jest melodia dla Ciebie?

Neil Zaza: To coś co wywołuje u słuchacza uczucia, przyciąga go do muzyki. To bardzo ważne, ponieważ nie każdego interesuje fakt, czy to co słyszy jest zagrane dobrze technicznie lub jak bardzo jest trudne do zagrania dla muzyka. Ludzie jednak wiedzą dokładnie czy melodia im się podoba, czy zapamiętają ją i będą potrafili ją zaśpiewać. I to jest najważniejsze.

 

Zaczynałeś grać w wieku 10 lat. Pamiętasz jak do tego doszło?

Już wtedy naprawdę kochałem muzykę i zawsze pociągała mnie gitara. Później gdzieś usłyszałem pierwszą płytę Van Halen i już wiedziałem, że to jest to co chcę robić w życiu. Gitara była instrumentem, na którym od zawsze chciałem grać i naprawdę żaden inny nigdy mnie nie interesował. Gitara była dla mnie seksowna i tajemnicza, tak bardzo  potężna... Wciąż czuję to w ten sam sposób każdego dnia.

 

[img:1]

 

Szybko się okazało, że posiadasz wyjątkowy dar. Czy w Twojej rodzinie były jakieś tradycje muzyczne czy samodzielnie rozwijałeś sztukę gry, podążałeś za sercem?

Tak się składa, że nikt w rodzinie nigdy nie grał na żadnym instrumencie, więc jestem pierwszy, który robi coś związanego z muzyką. Naprawdę nie czułem, że mam jakiś specjalny talent i ciężko pracowałem każdego dnia grając na gitarze. To było coś co szczerze chciałem robić i odkrywanie tego było zabawą. Wracałem po szkole do domu i granie było pierwszą rzeczą jaką chciałem robić.

 

Jak wspominasz swój zespół Zaza. Narobiliście wtedy sporo zamieszania swoją trasą po Stanach…

Mieliśmy sporo zabawy, ale właściwie to nie wiedzieliśmy co robimy. Dla mnie to był jednak dopiero początek. To było nauka o zrobieniu kariery, o której marzyłem. W rzeczywistości ten zespół nie był tak dobry. Wszystko było świetną zabawą, okazją do poznawaniem dziewczyn i spędzania czasu z przyjaciółmi (śmiech).

 

Co jest najcenniejsze dla Ciebie w graniu solo, a co w byciu częścią zespołu?

Właściwie to najważniejsze jest granie z grupą. Tworzę muzykę instrumentalną z zespołem. To najlepszy sposób prezentacji muzyki w kontrze do mojego grania z podkładem. Tworzymy typowy zespół rockowy gdzie gitara wykonuje pracę wokalisty dostarczając melodii.

 

[img:2]

 

Twoja technika gry jest bardzo rozbudowana. Jak udaje Ci się osiągać takie efekty?

Jeśli chodzi o technikę, ćwiczyłem i grałem bez przerwy. Granie podobało mi się tak bardzo, że technikę mogłem szkolić bez końca. Obecnie jak gram, nie myślę już o niczym, to się dzieje automatycznie. To jest najlepszy sposób gry gdy możesz słyszeć muzykę, tak jak widownia.

 

Krytycy uważają, że przedefiniowałeś nowoczesny styl gry wielu gitarzystów. Wywarłeś spory wpływ na technikę wielu osób. Który z muzycznych sukcesów uważasz za najważniejszy? Mam na myśli to co „włożyłeś” do świata gitary?

Myślę, że to bardzo proste. Skupiam się na piosence i upewniam się, że ona jest najmocniejszą rzeczą. Nie martwię się gdy używam jakich szalonych technik. Wierzę, że to najlepszy sposób pracy i dzięki niemu powstaje muzyka, której ludzie chcą słuchać. To muzyka nieprzewidywalna, która płynie prosto z serca.

 

Jeśli rozmawiamy o teorii muzyki… Jakie podstawy powinien mieć każdy gitarzysta, nawet taki, który nie uczył się w konserwatorium?

Sądzę, że to ważne by uczyć się i wiedzieć tak dużo, jak tylko potrafisz o pracy, którą wykonujesz. Wielu muzyków gra na tzw. ucho, nie znają teorii i to zdaje egzamin. Mimo wszystko myślę, że muzycy powinni mieć podstawy z teorii muzyki, wiedzieć jakie akordy, nuty i skale pasują do siebie. To są proste rzeczy do nauki w dzisiejszych czasach. Można się tego dowiedzieć nawet z Internetu, jeśli ktoś nie miał okazji uczyć się w szkole muzycznej.

 

[img:3]

 

Jakiej skali używasz najczęściej gdy improwizujesz? Wybierasz ją świadomie czy to się dzieje w sposób nieprzewidywalny dla Ciebie?

Używam różnych skali i modusów. To wszystko zależy od piosenki, okoliczności jej grania. Faktycznie gram bezwiednie i nie koncentruję się nad szczegółami. Staram się słuchać wszystkich części i muzyki jako całości.

 

Okazuje się, że sposób trzymania gitary ma znaczenie. Czy faktycznie wysokość na jakiej trzyma się instrument wpływa na jakość gry, brzmienie?

W graniu rockowym to nie ma większego znaczenia. Myślę, że wygląda to fajniej gdy gitara jest niżej. Dla mnie o wiele trudniej jest grać techniczne rzeczy gdy gitara jest na kolanach. Generalnie staram się wypośrodkować: nie trzymać gitary za wysoko ani za nisko. To faktycznie wpływa na jakość brzmienia.

 

Wiemy, że masz sygnowaną gitarę w firmie Carvin. Powiesz kilka słów o tym sprzęcie? Za co cenisz markę najbardziej i dlaczego poleciłbyś ją innym muzykom?

Rzeczywiście mam gitarę sygnowaną w Carvin, ale ta firma teraz jest nazywana Kiesel Guitars. To ręcznie robiona gitara, ma 24 progi - gra i brzmi niesamowicie! Gryf jest bardzo szybki, daje przepiękny ton. To naprawdę wyjątkowy sprzęt.

 

[img:4]

 

Masz także sygnowany efekt gitarowy Hotone. Jak przebiega współpraca z tą firmą i jakie są jej efekty?

Używam pedałów tej marki w studiu i na żywo. Brzmią fantastycznie, można sobie pozwolić na dużą kreatywność, są bardzo inteligentnie zaprojektowane. Używam różnych pedałów do różnych piosenek lub sytuacji. Natomiast na tej trasie do kontroli głośności i efektu wah używam Soul Press.  

 

Czy przez ostatnie lata wprowadziłeś jakieś modyfikacje do swojej gitary? Czy wciąż poszukujesz nowych brzmień, a jeśli tak, to z czym eksperymentujesz najbardziej: z efektami, gitarami czy wzmacniaczami?

Zawsze poszukuję nowych dźwięków i inspiracji. Lubię pewne rzeczy w moich gitarach jak dwa przetworniki typu humbucker i jedno pokrętło głośności. Nie lubię posiadania w gitarze potencjometru tone. On po prostu staje mi na drodze, przeszkadza w graniu.

 

Która z Twoich gitar jest najważniejsza i dlaczego?

Kocham je wszystkie, z różnych powodów. Wszystkie są wyjątkowe, każda ma unikalny dźwięk. W trasę biorę zawsze ulubioną, szczególną, ale tamte też tak naprawdę są ulubione (śmiech).

 

[img:5]

 

Zasłynąłeś z wielkiego upodobania do muzyki Bacha i Mozarta, którymi się inspirujesz. Skąd pasja do muzyki klasycznej?

Kocham melodię i harmonię, którą ci genialni kompozytorzy dali słuchaczom. Oni stworzyli ponadczasowe kompozycje, które przetrwają po czasy.

 

Rock i muzyka klasyczna pasują do siebie?

Oczywiście! Siła i potęga klasyki idealnie wiąże się z rockiem. Powiedziałbym, że to są świetni „partnerzy”. Pierwiastek rockowy daje siłę, a klasyka wnosi złożoność i melodię. Te gatunki są dla siebie wręcz stworzone!

 

Jak się przygotowujesz do występów, jak wygląda te kilka momentów przed koncertem? Masz specjalne rytuały?

Kilka minut przed wyjściem na scenę staram się zrelaksować i rozgrzać palce. Występując dla ludzi chcę się naprawdę dobrze czuć, wpasować się w atmosferę. By czuć się w stu procentach przygotowanym do występu, zwykle robię małą próbę ze wzmacniaczem na backstage’u.

 

[img:6]

 

Czy ktoś taki jak Ty, z tak wielkim doświadczeniem wciąż ćwiczy każdego dnia? Jak długo ćwiczysz?

Będąc w trasie zwykle rozgrzewam się zanim wyjdę na scenę. Spędzamy wiele czasu podróżując, przemieszczając się z miejsca do miejsca, więc właściwie jedyny czas jaki mam na ćwiczenia, to jest właśnie ten moment przed rozpoczęciem show. Dodatkowo gdy jestem w trasie lubię nagrywać nową muzykę i wymyślać projekty w moim pokoju hotelowym, między kolejnymi koncertami.

 

Pracowałeś z wieloma utalentowanymi muzykami jak między innymi Joe Satriani, Steve Vai, Michael Anthony czy Jordan Rudess z Dream Theater. Oczywiście masz swój styl, ale czy któreś z tych doświadczeń muzycznych wywarło wpływ na Twoją grę?

To był zaszczyt grać z tymi ludźmi i uczyć się od nich poprzez wspólne koncerty. To naprawdę niezwykle interesujące widzieć jak tacy muzycy pracują, jak oni robią sztukę. Byłem wielkim szczęśliwcem mając okazję być zaangażowanym w pracę z tak niesamowitymi muzykami.

 

Dziękuję za rozmowę.

 

reklama

Najnowsze wywiady

WYWIAD: Maciej Grochocki WYWIAD: Maciej Grochocki - Behringer X32 okiem realizatora

Maciej Grochocki to kolejny użytkownik cyfrowej konsolety Behringer X32. Przy okazji jednej z prób zapytaliśmy go o początki współpracy z zespołem Chemia, powody dla...

WYWIAD: Daniel Bigaj - Behringer X32 okiem realizatora dźwięku WYWIAD: Daniel Bigaj - Behringer X32 okiem realizatora dźwięku

Konsoleta Behringer X32 cieszy się wciąż rosnącą popularnością, o czym najlepiej świadczy fakt, że używa jej coraz więcej profesjonalnych realizatorów. Mieliśmy okazję...

WYWIAD: Sound&Lights Service i Cameo w programie "Młodzi Wielcy" WYWIAD: Sound&Lights Service i Cameo w programie "Młodzi Wielcy"

Polska firma Sound & Lights Service dokonała ostatnio zakupu znacznej ilości urządzeń oświetleniowych marki Cameo. Było to dokładnie 60 sztuk głów Movo Beam 100, które na...

WYWIAD: Michał "Krawat" Walder - Realizator Lipali o Behringer X32 WYWIAD: Michał Walder - Realizator Lipali o Behringer X32

Michał "Krawat" Walder jest wieloletnim realizatorem zespołu Lipali. Jego codziennym narzędziem pracy jest konsoleta X32 firmy Behringer, która jego zdaniem, jest...

WYWIAD: Ray Wilson WYWIAD: Ray Wilson - Dawniej byłem częścią machiny biznesu

Pochodzi ze Szkocji, ale to Polska od lat jest jego prawdziwym domem. Tu pracuje i tu jego serce skradła polska dziewczyna. Ray Wilson gra na gitarze, pisze i komponuje, ale przede wszystkim śpiewa świetne piosenki...

mikrofon