Antibalas - "Security"
Antibalas Afrobeat Orchestra to jedenastoosobowy kolektyw muzyczny z Brooklynu, składający się z Latynosów, białasów i obdarzonego przejmującym głosem wokalisty, członka plemienia Joruba – Amayo. Muzyka „kuloodpornych” to idealny przykład tego, jak tradycja łączy się z nowoczesnością. Z jednej strony mamy całkowite oddanie dynamicznej, rewolucyjnej schedzie Feli Kutiego, z drugiej zaś rozkołysane wibracje spod znaku latynoskiego jazzu Eddiego Palmieri i salsy Héctora Lavoe.
„Security” to piąty album w karierze zespołu, pierwszy nagrany dla wytwórni Anti. Nie mogę niestety powiedzieć, że najlepszy. O ile wydana dwa lata temu „Government Magic EP”, to prawdziwe arcydzieło, skrzące się po prostu iskrami energii, to nowy materiał jest nieco bardziej stonowany, a miejscami nawet wyciszony. Otrzymujemy na płycie więcej down tempa, nieco więcej popisów solowych zamiast ostrej, tanecznej jazdy dęciakami po czaszce i koniec końców efektem jest raczej kontemplacja niż pobudzenie. Oczywiście nie może zabraknąć ognia kompletnie, jest więc kawałek „Filibuster XXX” z koniecznym popisem na klawiszach i typowo afrykańską rytmiką, która przypomina mi dlaczego kocham afrobeat, jednak im dalej, tym spokojniej.
Być może Antibalas chcieli zaakcentować nieco bardziej spokojne oblicze swojej duszy, a być może zwrócić uwagę na swoje umiejętności techniczne, które są bardzo wysokie, kto wie? Faktem jest jednak, że „Security” to płyta godna polecenia każdemu fanowi rdzennych brzmień, rodem z Czarnego Lądu. Jeśli możecie, kupcie ją sobie i wszystkie inne też.
Konrad Szlendak
http://www.infomusic.pl
Opinie czytelników: 0 komentarzy
Dodaj swoją opinię