muzyka, koncerty, gitary
 
 
 

Paul van Dyk - "In Between"

Paul van Dyk - "In Between"
Styl: Eurotrance
Rok wydania: 2007
WWW artysty: http://www.paulvandyk.com
Wydawca: Vandit Records/Magic Records
Ocena redakcji:

'In Between', to umiejętny przykład albumu, który zbiera i będzie zbierał mieszanie opinie. Nagrany w chwili zachłyśnięcia się opinii publicznej twórczością PvD, stanowi dalszy rozłam pomiędzy tym co można usłyszeć na wczesnych wydawnictwach, a okresem po 2003 roku. Tak naprawdę idea zamieszczenia 17 pozycji i chęć zrobienia z tego jednej spójnej całości musiała zakończyć się porażką.

Nawet jeśli "Haunted" rokuje nad wyraz dobrze, witając wokalem przypominającym pamiętną Jan Johnston, to ogólny brak pomysłu na rozwinięcie tego kawałka szybko zaczyna nużyć. Tło a'la Schiller i motyw cykającego zegara z "Ethnicolor II" Jarre'a to trochę za mało. Następnie bardzo zgrabnie wchodzi (ponad 40 sekundowy fading) pierwszy singiel, nagrany przy udziale średnio brzmiącej Jessici Sutty. Na niekorzyść tego kawałka przemawia fakt, ze wybrano jego najsłabszą wersję (LA Mix) - taki kulawy breakbeat. Idąc dalej napotykamy na - "Sabotage" - lekkie nawiązanie do klimatów electro-house z naciskiem na progressive. Średnio to pasuje do ogólnego wizerunku płyty, jednak prawdę mówiąc gdyby utwór przybrał bardziej surowy wymiar, uwodząc ciężkim beatem, to z pewnością wyszłoby mu to na dobre.

Współpraca Paul van Dyka z Ashley Tomberlin to w moim mniemaniu prezent dla anemików. Przygotowane wspólnie trzy utwory stanowią dosłownie niemiłosierne "męczenie buły", przypominające senno-rozdmuchane produkcje Gabriel & Dresden. Ashley zawodzi przez blisko 8 minut i gdy myślimy, że to już koniec wchodzi kolejna pozycja, która tak naprawdę różni się od poprzedniej agresywniejszą linią rytmiczną (konia na biegunach temu, kto nie straci cierpliwości). Dochodząc do "Far Away", Paul serwuje powrót do przeszłości, nawiązując do luźnych nagrań w duchu "The Love From Above" czy "Kaleidoscopio" - takie niby nic, ale bawi. Równie "innowacyjnie" prezentuje się "Another Sunday", żywcem kopiujące Kyau & Albert (nawet wokal przez vocoder taki sam).

Z kolei "Talk In Grey" to przykład produkcji, który strasznie nie lubię. Większość producentów vocal trance, uplifting trance, euro-trance myśli, że weźmie wokalistę pop, zwolni tempo do poniżej 120 BMP i kreują coś wyjątkowego. To nagranie jest tak samo słabe jak radiowa wersja "Time Of Our Lives". Powyższą wpadkę ratuje progresywny - z wyraźną tendencją w stronę dream - "In Between" . Dobrą passę kontynuuje "Stormy Skies" z lekko dramatycznym głosem Wayne Jacksona oraz przerywnikowe "Detournement" - "La Dolce Vita". Utwór "Let Go" pominę milczeniem, gdyż to raczej zabawa w ATB niż PvD.

Z pewnością najważniejsze nagranie 'In Between' to czterominutowe, wykreowane przy udziale Davida Byrne, "Fall With Me". Dwadzieścia lat temu można by nazwać tę miniaturkę electro-popem, który tekstowo nawiązuje do abstrakcjonizmu Talking Heads. Zaś teraz to po prostu miła niespodzianka. Tak naprawdę, gdyby Van Dyk rozciągnął ten utwór, stopniowo budując napięcie, do około 13 minut to mielibyśmy naprawdę perełkę. W tym wypadku, otrzymujemy tylko potwierdzenie, że nowe wydawnictwo Niemca to płyta straconych szans - pokazał, że mógł nagrać coś znacznie lepszego, a wyszedła z tego rozmemłana drożdżówa.

Mikołaj Florczak

http://www.infomusic.pl

Powiązane recenzje: Paul van Dyk

Paul van Dyk - "Reflections" Paul van Dyk - "The Politics Of Dancing 2" Paul van Dyk feat. Jessica Sutta - "White Lies" Paul van Dyk - "Hands on in Between" Paul van Dyk - "The Best Of - Volume"
Opinie czytelników: 21 komentarzy
+ dodaj swoją opinię
parov stelar

srednia-sredniawa plyta. nie ma czym sie grzac.

parov (2007-10-25 09:45:06)
super!!

plyta jest rewelka...."another sunday" to mistrzostwo swiata.....co prawda nie wymiata tak jak Elements of Life, ale jest bardzo dobra...Paul Van Dyk i DJ Tiesto to sa mistrzowie muzyki....TRANCE IS MY LIFE!!!1

Wilu (2007-09-22 21:10:30)
plyta

Co do Ottavianiego to słychać go w Far Away przy którym współpracował i La Dolce Vita. Ogólnie kawałki nie najgorsze. Jak dla mnie płyta średnia, na poziomie Elements of Life. Płyta dosyć nudna i zanim się obejrzałem cała przeleciała. Polecam wam płytkę Above & Beyond - Tri-state. Płyta z tamtego roku, ale warta posłuchania.

dablju (2007-09-17 21:17:12)
Sommersville

No kawałki z Ashley to prawdziwa tragedia. Full opcja z kroplówka plus kaczka pod siebie. Gabriel & Dresden mieli dobry okres, teraz graja jakies rozmiekczone płatki kukurydziane. Nie polecam bo nie ma czego.

Sok 100% (2007-08-24 09:00:03)
Paul

Jak dla mnei świetna płytka Van Dyka,lepsza od elements of life Tiesto,z prewnoscia lepsza,pare perełek,pare transików,pare wokali,udana łyta która nadaje sie do posłuchania i potanczenia.Recnzent ma połowicznie racje,tylko w walorach płyty,każdy ma prawo do swojego zdania ale panie Florczak prepraszam ale chyba pana posrało jęsli uważa pan że utowry z udziałem Ashley tomberlin są dla anemików.One są w czołowce ttacków!!Tak trzyamc Paul!!

Damek (2007-08-23 23:39:39)
Sunblind

Brakuje mi takich kawalkow jak PvD robil w stylu Sunblind. Kawal naprawde czegos fajnego. Teraz nawet trudno mu do tego nawiazac.

Maciek (2007-08-23 15:21:55)
In Between (Digital Version)

I jeszcze mam wspaniałą nowinkę dla tych którzy nie lubią komplikacji. Już 24 sierpnia pojawi się w internecie możliwość pobrania albumu In Between (Digital Version) na stronie musicload.de i mp3.de . Ta wersja różni się od wersji zwykłej tym, że wszystkie 17 kawałków nie są połączone ze sobą czyli jest to wersja "unmixed" :D Gorąco zachęcam do pobrania (niestety trzeba placić za pobranie albumu :P) Aha i jeszcze jedno. Jeźeli ktoś jednak będzie miał tą wersje to błagam niech "podzieli się" ze mną tym albumem na rapidshare. Pozdrawiam ;)

Mkkala (2007-08-23 12:23:56)
PvD - In Between :D

Jak dla mnie ten album jest najlepszym albumem na świecie :D. Wszysktie kawałki nie są nudne, wręcz można pry nich świetnie potańczyć. A co do Ashley Tomberlin uważam, że ma przecudny śpiew :D. Jak dla mnie jest to najlepsza płyta PvD, jaką zrobił :D. I wogóle najlepsza płyta taneczna na świecie!!! Chciałbym się uczepić jeszcze tego gościa co napisał beznadziejną recenzję :( "Na niekorzyść tego kawałka przemawia fakt, ze wybrano jego najsłabszą wersję (LA Mix) - taki kulawy breakbeat" - Koleś ten kawałek to nie jest breakbeat!!! Jak możesz takie głupstwo palnąć. Widać, że nie znasz się na muzyce albo ty jesteś *******. Jescze chciałem się uczepić tracklisty podanej na tej stronie. Przecież na albumie jest 17 tracków a wyście tu podali 16!!!! Zapomnieliście napisać kawałek "Talk In Grey". A przechodząc do albumu mam wersje limitowaną i na drugiej płytce znajduje się kawałek "World In My Eyes" i przyznam, że jest to najpiękniejszy i najlepszy kawałek trance na świecie!!! Gorąco wszystkim polecam, by ci co nie kupili jescze tą płyte, kupili ją (chociaż myślę, żę już wszyscy i tak kupili w dniu premiery :P). Naprawdę super płyta gorąco polecam :D

Mkkala (2007-08-23 11:54:28)
Szczesc Boze

Kocham czy nie kocham, jesli ktos cos nazywa kulawym, to znaczy ze nie jest tym w pelni. Ta wersja akurat jest takim zgwalconym przykladem. Szczesc Boze

One Time Lover (2007-08-22 22:26:43)
Kocham...

Jak ja kocham jak ktoś pisze komentarze zakładając z góry że reszta z czytających i oceniających to ciemniaki odziani w dresy z 3 paskami. Szarżują wymieniając dla przykładu co sie da by zaimponować...

Prince Karol (2007-08-22 18:54:07)
Do pana One Time Lover

Z tego co wiem Brian Transeau czyli BT, a słucham go nie od dzisprzeważnie robi progresive trance i trance, czasami progressive trance i odrobina połamanych dzwięków (breakbeat zgadzam sie ale...) nie jest to najlepszy przykład, bo brzmi to raczej jak electro hosue niz breakbeat. Lepiej definicje breakbeatu pozna sie słuchają The Crystal Method, Adama Freeland'a, albo chociażby Plump DJ's lub Koma & Bones. Niech pan nie insynuje że sie nie znam na muzyce bo posiadam całą dyskografie Kraftwerk i niech pan nie porównuje ówczesnej muzyki z której narodziła sie dzisiejsza muzyka elektroniczna (w większosci komercyjna). Kraftwerk'a a Guette łączy tylko tyle że Guetta jest młodszy i korzysta z tego co wymyślili panowie z Kraftwerk zresztą równie dobrze jak wszyscy inni producenci. Poza tym łączy ich tyle co nic, oni byli i już nie wrócą. "Milosnicy tak zwanego trance czesto mysla,ze ich muzyka jest najlepsza bo nasluchali sie kilku chwytliwych melodii"...czy to grzech że ktoś lubi sobie posłuchać w przerwie miezy drum'n'bass a progressive psy trance , nutek troszkę mniej wymagających? Moim zdaniem autor recenzji sie czepia, bo tak sobie z góry założył...Obiektywna opinia jest wtedy kiedy na siłę nie przyczepia się do każdego kawałka na płycie...

Prince Karol (2007-08-22 18:46:41)
Out there and back

No i po raz ostatni: PvD nagral plyte swego zycia. Bylo to siedem lat temu i mowa tu o Out There And Back. Nikt wtedy nei ptorzebowal wokali i zapraszania gosci jak tym razem. Na In Between podobno jest Otaviani i Alex Morph...gdzie!? Nie slychac. Co to za wspolrpaca gdy koncowy rezultat brzmi tak jakby nad materialem pracowala jedna osoba.

One Time Lover (2007-08-22 18:24:36)
2 for the money

Cały czas dostrzegam ze milosnicy tego typu muzyki nie potrafia obiektywnie odbierac opinii innych. Autor tekstu napisal co i jak, nie miesza utworow z blotem od niechcenia. Raczej daje przyklad,ze sa lepsze plyty a wytykanie bledow samo przez sie jest nieporozumieniem. In Between jest plyta srednia, przearanzowana i bez pomyslu - momentami gorsza od Reflections. Milosnicy tak zwanego trance czesto mysla,ze ich muzyka jest najlepsza bo nasluchali sie kilku chwytliwych melodii. To tak naprawde muzyka prosta, ktora udaje cos rozdmuchanego. Prawdziwa elektronika jest inna, a tworzyc muzyke taneczna mozna na wiele sposob a nie przez 10 lat wedlug tego samego schematu.

One Time Lover (2007-08-22 18:20:45)
BT

Ktos wspominal o Pop Life jako dobra plyta? Pop life Guetty jest naprawde slaba plyta. Przyklad dobrej plyty? Computerwelt Kraftwerk a z klimatow francuskich to np debiutancki krazek Mirwaisa. Guetta nagral srednia plyte. Ktos tez wspominal o breakbeat. Noc coz, jednym zczolowych wykonawcow jest BT, wykonawca amerykanski. PvD wlasnie nagral utwor w jego stylu ,w stylu breakbeat lubianym w USA. Tu nie ma dyskusji, bo to jest ta odmiana tej muzyki.

One time lover (2007-08-22 18:13:55)
POZATYM

"Na niekorzyść tego kawałka przemawia fakt, ze wybraną jego najsłabszą wersję (LA Mix) - taki kulawy breakbeat." Nie wiem czy pan w ogóle breakbeat słyszał kiedykolwiek skoro twierdzi pan ze to breakbeat:)

Prince Karol (2007-08-22 17:36:49)
Panie Florczak pan sie przypie***a...

Może to ja nie mam słuchu idealnego takiego jak pan, i może rzeczywiście nie jest to idealna płyta,ale stwierdzenie >>"Współpraca Paul van Dyka z Ashley Tomberlin to w moim mniemaniu prezent dla anemików. Przygotowane wspólnie trzy utwory stanowią dosłownie niemiłosierne "męczenie buły">> w przypadku gdy utwór Complicated jest moim zdaniem najlepszym kawałkiem z płyty, jest mocno przesadzone. Poza tym nie wiem czemu czepia sie pan Gabriela & Dresdena, robią świetne klubowe numery przy których bawią sie tłumy ludzi. Położył pan na łopatki świetną płytę "Poplife" Davida Guetty , w przypadku gdy posiada ona fajne taneczne numery. Może Paul Van Dyk nie zrobił albumu swojego życia ale na pewno ludzie będą sie przy tym świetnie bawić. Proponuje aby pan nagrał płytę...na pewno będzie bestselerem. I nie pisze tego jako jakiś obrońca "In Between" tylko jako ktoś kto uważa że pan sie czepia...

Prince Karol (2007-08-22 17:33:48)
Jimbo

Technciznie fakt jest nagrana dbrze, dobry mix, pzoa tym znakomite przejscia ktore lubie u PvD. No ale faktycznie nudno.

Jimbo (2007-08-21 19:03:25)
in between

to typowa płyta do jednokrotnego przesłuchania. trochę nudnawa. faktycznie zwrócił moją uwagę jedynie tytułowy kawałek - in between - taki pseudoprogressive ale klimatyczny. gdyby PvD skierował swoje zainteresowania w takie rytmy byłaby to całkiem ciekawa płyta. electro mu raczej niewychodzi - patrz white lies, liquid trance raczej już oldschoolowy - patrz far away, Another Sunday to rzeczywiście klimaty Kyau vs Albert.PvD próbował widocznie jak Tiesto zrobić płytę uniwersalną - czyli all in one - trance, pop, house, electro.Ale parafrazując znane przysłowie, jak coś jest dla każdego, to jest dla nikogo. Oj Panie van Dyk przestań Pan zwracać uwagę na to co inni robią tylko rób Pan swoje, tak jak kiedyś. ale podkreślam płyta trzyma poziom (jakość mixowania, obróbka dźwięku- istotnych braków aranżacyjnych słuchacz tutaj nie doświadczy jak w przypadku ATB), tylko jest nuuuudna

azor (2007-08-21 16:45:15)
Eight Ways

Oczywiście In Between to plyta lepsza niz Elements Of Life Tiesto, ale zdecydowanie za duzo tu nijakich momentow.

Hall & Oates (2007-08-21 09:51:10)
Talking Heads

Wsplraca z Byrne wyszla lepiej niz wsolraca Roberta Smitha z B&J (Forest to utwor w ktorym wokal swoje a muzyka swoje - kiepscizna). PvD musial chyba wyblagac frontmana Talking Heads. Fakt wyszlo z tego cos fajnego i po prostu k... bierze ze reszta nie jest podobna. Inne duety sa pozal sie boze - beznadziejne.

Zdzich (2007-08-21 09:33:00)
Haunted przez Big LA

SZCZERZE MOWIAC, PVD NAGRAL BY COS LEPSZEGO GDYBY WZIAL DO WSPOLPRACY ZDOLNEGO PRODUCENTA KTORY BY GO LEPIEJ NAPROWADZIL. OBECNEI WYSZLO MU ZBYT OBSZERNE COS, KTORE MOGLABY SIE ZAMKNAC W 10 NA NOWO ZMIXOWANYCH NAGRANIACH, BEDACYCH WYPADKOWA TYCH 18. PO PROSTU SZKODA TAKIEGO MATERIALU.

Tim Kan Ti (2007-08-21 09:20:47)
Dodaj swoją opinię
Ocena czytelników:
liczba głosów: 58
Moja ocena:
zobacz profil: Paul van Dyk

Baza artystów A-Z

reklama