Jerry Ropero - "The Storm"
Bez jakichkolwiek kompleksów można napisać, że 'The Storm' to kawał konkretnego imprezowego nagrania, które bardzo pozytywnie wyróżnia się na tle niemieckiej konkurencji.
Nie dość, że kawałek stanowi odmianę od tego co Ropero prezentuje wspólnie z Michaelem Simonsem i Dennis the Menace, to jeszcze oferuje ostatnio mało popularne połączenie dwóch gatunków. Chodzi mi tu o zgrabną asymilację struktur charakterytycznych dla club-house z linią melodyczną typową w trance z końcówki lat 90-tych (coś w okolicach dream dance). Bounce'ujący ciężki beat i monotonnie zaloopowana partia syntezatora robią swoje, budując odpowiednio zagęszczoną atmosferę.
Wszystkie pozytywne cechy charakteryzujące wersje main mix oraz dubelektro niestety nie dotyczą edycji radiowej na rok 2007. Dzieje się tak za sprawą wciśniętego na siłę wokalu, który poprzez wyjątkowo mało chwytliwy tekst oraz irytującą barwę, przypomina kiepskie produkcje ze sceny euro-dance.
Podobne przypadki umieszczania kobiecego wokalu w dobrze brzmiących nagraniach instrumentalnych miały miejsce wiele razy. Za przykład może chociażby posłużyć "Flight 743" Tiesto czy "Synaesthesia" The Thrillseekers. Rozumiem, że manewr tego typu miał zwiększyć komercyjny potencjał, jednak w tym przypadku nie przełożyło się to na jakość.
Mikołaj Florczak
http://www.infomusic.pl
Opinie czytelników: 1 komentarz
+ dodaj swoją opinię
storm na morzu
naprawde udany kawalek, oczywiscie w wersji bez vocalu. brakuje takich numerow!
Curtisowo
(2008-01-02 15:54:34)
Dodaj swoją opinię