Chromeo - "Fancy Footwork"
Wystarczy spojrzeć na okładkę 'Fancy Footwork', aby domyśleć się z czym mamy do czynienia. To płyta pełna autoironii, niewymuszonego luzu oraz wylewającego się zewsząd kolorytu. Jeśli do tego jeszcze dodamy fakt że projekt tworzy duet Żyd-Arab, to już wiadomo, że nikt tutaj nie będzie się bawić w powagę, poprawność polityczną, egzaltowanie buntem czy po prostu tanie przymilanie.
Drugi krążek Chromeo, sprawia wrażenie jakby był zlepkiem jingli oraz nagrań przygotowanych do reklam. Oczywiście, takich płyt jest wiele, potrafią zauroczyć, zachwycić i podniecić... ale tylko przez pierwsze kilkadziesiąt sekund. Na dłuższą metę łatwo dostrzec pustkę, brak pomysłów i ogólną sterylność. Na 'Fancy Footwork' tego nie uświadczymy.
Płyta dosłownie żyje własnym życiem, a brzmi przy tym tak jakby została nagrana 25 lat temu! To nie wzornictwo, zapożyczenie linii melodycznej czy po prostu zwykłe samplowanie mniej lub bardziej popularnych nagrań z tamtego okresu. Tak jak Nowojorczycy z Escort potrafią dosłownie wyczarować ducha lat 70-tych, tak Chromeo za pośrednictwem jednego pstryknięcie palcami przenoszą nas do ery gdy electro, new wave czy hip hop były raczkującymi gatunkami. Oni nawet nie starają się brzmieć ultra-nowocześnie, wręcz odrzucają tę nudną tendencję rysowania chwytliwych melodii na współcześnie nasyconej i głębokiej "stopie". Pozostają przy umiarkowanych beatach, które nie wyrywają membran z głośników, tylko po to aby przytłoczyć i wywrzeć wrażenie na słuchaczu.
Oczywiście, wielu wykonawców potrafi nagrać materiał umiejętnie nawiązujący do ducha danej epoki, lecz wychodzi to na ogół połowicznie. Np. Les Rhythmes Digitales na "Dark Dancer" oddał prawdziwy hołd frapująco-zaraźliwym kawałkom z lat młodości, jednak jego płyta pomimo potencjału raziła monotonnią i brakiem zamysłu jak ten cały bałagan posklejać do kupy. Nie będę wspominał o Van Heldenie czy Junior Senior bo inni mają kompletnie inną wizję stylu "retro". Chromeo tworzy nagrania bazując na strukturze piosenki, czerpiąc inspirację z wczesnego Prince'a, Hall & Oates, Billy'ego Ocean czy producenckich zagrywek Quincy Jonesa. Odnaleźć tu można coś z instrumentalnej bazy Afrika Bambaata, Grand Master Flash czy elektronicznych przygód Herbie Hancocka. Na samym końcu tej wyliczanki dodałbym umiejętność żonglowania tematami godną sławetnego albumu "Discovery" oraz plastyczność porównywalną z Basement Jaxx.
Wystarczy posłuchać "Fancy Footwork", "Outta Sight" czy wręcz niekonwencjonalnych pod względem budowy "My Girl is Calling" i "Momma's Boy", aby przekonać się o barwnym podejściu Chromeo do muzyki. I nawet jeśli tematyka oraz treść utworów traktuje o rzeczach oklepanych i przyziemnych, to chłopaki ubierają to w takie fatałaszki, że po prostu trudno się im oprzeć.
Mikołaj Florczak
http://www.infomusic.pl
Opinie czytelników: 5 komentarzy
+ dodaj swoją opinię
I am somebody
milosnikom duetu polecam wykonawce DJ Mehdi i utwor I am Somebody
Oooooh HOW woo
(2008-01-15 14:46:30)
I want you to always fell amazing
Chromowane Chromeo pokazuje na co ich stac.
Wharfedale
(2007-11-19 10:44:59)
Lunatiques
gdyby polskie kotlety w stylu eski, zet i rmf potrafily grac takie rzeczy...co ja bym dal aby radiostacja grala tak jak w 1998-2000 roku.
m600i
(2007-11-07 12:14:01)
Absolutly się zgadzam.
Słucha się tego świetnie. Kawałeczki fantastyczne. Nic dodać nic ująć:)
Chce się rzec...oby więcej takich klimatów w dzisiejszej muzyce.
PadreTovaros
(2007-11-05 20:11:12)
i give my affection and i give you my time
ABSOLUTNIE MOCNA POZYCJA, WYMIATAJACA OSOBE KTORA TYCH CHLOPAKOW ODKRYLA. PLYTA WARTA PO PROSTU GRZECHU. MOZE TROCHE KROTKA, ALE LEPSZE TO NIZ ZBYT DLUGIE I PRZYNUDZAJACA PAMPARAMPA.
Stratos
(2007-11-05 14:03:03)
Dodaj swoją opinię