muzyka, koncerty, gitary
 
 
 

Peter Cincotti - "East of Angel Town"

Peter Cincotti - "East of Angel Town"
Styl: Pop
Rok wydania: 2007
WWW artysty: http://www.petercincotti.com
Wydawca: Warner Music Poland
Ocena redakcji:

Może i Peter Cincotti, pod względem technicznym, jest interesującym muzykiem, a jego inspiracje sięgają do największych i renomowanych muzyki jazz-swing, jednak czegoś mu naprawdę brakuje. Chyba tym czymś jest: własny styl.

Ten chłopak nawet przy cover’ującym Michealu Buble, wypada tak jakoś nijako i mało oryginalnie. Podąża gdzieś w podobnym kierunku, ale jego mało charakterystyczny wokal i dość ugrzecznione aranżacje na dłuższą metę nużą. Wprawdzie rozpoczynające nagranie “Angel Town” pokazuje pazur i zacięcie, podkreślone przez energetyczną grę na fortepianie. Podobnie jest z bujającym “December Boys”. Szkoda tylko, że przebicie się przez resztę kompozycji jest tak samo zajmujące jak oglądanie kolejnego odcinka serialu “Dynastia”. Nie wiem jak inni, ale ja na coś takiego reaguje niekontrolowanym zaśnięciem w fotelu. Co z tego, że całość produkował David Foster, skoro pod pozornie ciekawą otoczką, kryje się dość oklepana forma, pozbawiona werwy.

Cincotti jest jeszcze bardzo młodym muzykiem i ma naprawdę dużo czasu na zostanie gwiazdą. Zanim to nastąpi musi pogodzić się z tym, że będzie stał w cieniu innych.

Mikołaj Florczak

http://www.infomusic.pl

Powiązane recenzje: Peter Cincotti

Różni wykonawcy - "Pinacolada 6" Różni wykonawcy - "City Swing Collection"
Opinie czytelników: 2 komentarze
+ dodaj swoją opinię
hm

coś w tym jest mi osobiście przypadła do gustu pierwsza płyta petera, druga niezbyt, trzecia całkiem-całkiem byłam na koncercie w kongresowej myślę że faktycznie musi jeszcze trochę poszukać swojej ścieżki muzycznej bardzo sobie ceniłam jego delikatność z pierwszego albumu, tymczasem teraz chyba zupełnie ją porzucił na rzecz bardziej 'pop-rockowego' grania. broni się to całkiem nieźle, ale rzeczywiście widać, widać że nie jest to jeszcze w "jego" charakterze. z młodych "croonerów" ;) w takiej sytuacji mógł się znaleźć jeszcze jamie cullum, ale szczęśliwie z tego wybrnął i chyba odnalazł jakąś równowagę. porównując koncerty obu panów - zdecydowanie stawiam na culluma, ale mam nadzieję, że będzie mi dane to samo kiedyś powiedzieć o cincottim i kibicuję mu szczerze :)

marta m (2008-04-15 23:07:42)
Przygnieciony kocur

Niepocieszonym polecam zdecydowanie Buble i kilku mu podobnych.

Marianno (2008-03-03 02:09:55)
Dodaj swoją opinię
Ocena czytelników:
liczba głosów: 29
Moja ocena:
zobacz profil: Peter Cincotti

Baza artystów A-Z

reklama