Various Artists - "JUMU presents Nu-Juwish Music Vol. 1"
"Nu Jewish Music" - to brzmi interesująco, zwłaszcza jeśli płytka z taką muzyką zostaje wydana we Francji. Na płycie Jumu znalazło się kilkanaście nagrań różnych wykonawców (tak, to składanka), nagrań opartych muzycznie i lirycznie na motywach żydowskich, chociaż z miłymi odstępstwami od normy.
To płyta dla sympatyków muzyki, którzy nie boją się wyzwań i wciąż chcą uczyć sie muzyki. Dla tych, którzy czasami chcieliby odreagować słuchanie radiowej sieczki. Włączyłem płytę, zacząłem słuchać i moje ucho zatrzymało się na numerze 3, pod którą ukryła się formacja Oi Va Voi. I z minuty na minutę robiło się coraz ciekawiej. Dalej propozycja grupy Boogie Balagan zapowiadała się na jakąś bardziej rozbudowaną kompozycję (gitarowy riff otwierający utwór), a skończyło się tylko (aż) na ciekawym melanżu muzyki żydowskiej z indyjską, grecką? Zapachniało "Bollywoodem", ale tym wszystkim, co w nim najlepsze, czyli mantryczną linią melodyczną, plus (nie wiadomo skąd) muezin ze swoim pięknym nawoływaniem... No właśnie, zrozumiałem wtedy, że to płyta - mikstura, na której obok siebie możemy znaleźć cygańskie skrzypki i rap ("Bum Ching", Emunah), czy akordeon i perkusję ("A Time Of Desire", Frank London's Klezmer Brass Allstars). A tak a propos, to "A Time Of Desire" ma coś w sobie z poetyki Kurta Weilla, przyozdobionej lekką elektroniką. To według mnie najciekawsze nagranie na krążku. Zapomniałem jeszcze wspomnieć o nagraniu "Bulgarian Chicks" w wykonaniu Balkan Beat Box. Ładnie kojarzy się z naszym polskim zespołem folkowym Żywiołak. Tyle że tutaj znów, tym razem niepotrzebnie, "wchodzą" instrumenty dęte. Gdyby zaśpiewać to a capella, mogłoby robić piorunujące wrażenie. Warto jeszcze dodać, że na "New Jewish Music" pojawia się utwór Davida Krakauera, jednego z najsłynnijeszych dzisiaj klezmerów. Ale tutaj David się nie popisał, niestety.
Jumu to muzyka od serca, próżno tu szukać jakichś podtekstów, silenia się na coś, czy monumentalności. Po prostu trzeba zrozumieć te dźwięki, dojrzeć do nich. Ale bez obaw - jeśli komuś sie nie uda, może zawsze posłuchać nagrania zamykającego płytę - pięknej, nastrojowej balladki o Paryżu, śpiewana przez Yael Naim po francusku głosem ciepłym jak kieszeń płaszcza na spacerze zimową porą.
Piotr Balkus
http://www.infomusic.pl
Opinie czytelników: 1 komentarz
+ dodaj swoją opinię
New Jude
Nie ważne w jakiej formie, ważne że ktoś przybliża muzykę żydowską. Zdecydowanie brakuej tej kultury wokół.
Jimi Sopran
(2008-03-04 15:29:20)
Dodaj swoją opinię