Blank and Jones - "The Mix Volume 2"
Jest to płyta dla każdego kto faworyzuje: Paul van Dyk, Armin van Buuren, Tiesto, Marco V, Cosmic Gate, Kay Cee
Do duetu Blank and Jones(w większości przypadków przyjmuje się ich jako duet) nigdy dotąd nie pałałem jakąś nadmierną sympatią. Zawsze w pewien sposób ich ceniłem, lecz nie wpadałem w zachwyt przy dźwiękach tworzonej przez nich muzyki. Z pewnością, dlatego, iż po wydaniu albumu „In da Mix” ich brzmienie stało się bardziej sterylne i zaczęło brakować im pewnej elastyczności, przez co przy niektórych ich produkcjach doznawało się znużenia. Do ostatniego wydawnictwa z 2003 roku spod znaku B&J podszedłem z pewną dozą sceptycyzmu i krytycyzmu obawiając się, że będzie to coś kompletnie pozbawionego polotu i otrzymam bezkształtną papkę. Moje negatywne nastawienie wzmogła informacja, iż, jest to tylko album czystko kompilacyjny(!) składający się z trance’owych kawałków poddanych DJ’ejskiej obróbce w studiu. Pomyślałem wtedy ”Znowuż idą na łatwiznę i chcą zbijać na tym kasę”. W tym momencie byłem już pewien, że to, co otrzymam to pełnowymiarowy kaszan.
Tak jednak się nie stało i uważam to za dobry znak, odbudowujący na nowo moją wiarę w ten trance’owy duet. Czyż to nie miłe uczucie, gdy zostajemy pozytywnie zaskoczeni, nasze negatywne oczekiwania mijają się z celem? Ja w takich momentach czuję napływ nieopisanej radości i chęci do życia.
Z pewnością wiele osób uzna, iż wydawanie tego typu albumów kompilacyjnych jest działaniem kompletnie nie potrzebnym i idiotycznym, mijającym się z celem. No cóż, można się z tym stwierdzeniem zgodzić, lecz świat muzyki klubowej rządzi się innymi prawami, robiąc często coś na przekór całej reszcie. Tego typu wydawnictwa można uznać ze pewnego rodzaju podsumowanie roku, ukazanie tego, co najlepsze, tyle tylko, że w trochę innym świetle. Utwory zostają poddane obróbce, przekształcają się i potrafią ukazać swą pozytywną stronę, której wcześniej nie można było dostrzec. Każdy z takich utworów użytych do stworzenia „set’a” staje się jednością, nierozerwalną całością, etapem w odbywającej się podróży. Płyta taka jak ta „The Mix Volume 2” to nie jest durny zbiór utworów sygnowanych przez B&J, to ukazanie DJ’ejskiego kunsztu tych dwóch panów, kunsztu, który jak widać coraz bardziej nabiera rozpędu.
Pod względem budowy nie mam płycie nic do zarzucenia, stopniowanie napięcia oraz dobór utworów jest taki, jaki powinien być. Przesłuchuje się tego wprost znakomicie, momentami mając ochotę krzyknąć z zachwytu. Od pierwszej do ostatniej minuty (płyta trwa 70 minut) krążek wypełnia Trance w najlepszym wydaniu, a dokładnie mówiąc Melodic Trance oraz Vocal Trance. Wykonawcy, jakich można znaleźć na płycie należą do prawdziwej śmietanki tej sceny muzycznej: Mr Sam, Ron van Den Beuken, Chicane, Nu Nrg, RMB, Exor, Project Medusa, Floyd oraz Blank and Jones we współpracy z Claudia Brucker, Elles, Sabine Kalhammer. Słowem do sfery muzycznej wyjątkowo trudno się przyczepić, jest to fachowa, rzemieślnicza robota wykonana z dbałością o szczegóły.
Oczywiście, tak ja wszystko, także i „The Mix Volume 2” posiada wady, choć są to wady innego kalibru. Mianowicie, płyta w Polsce została wydana w wersji jednopłytowej, gdy tymczasem na zachodzie w sprzedaży jest wersja trzypłytowa z trzecim krążkiem jako bonus, zawierającym 20 minut muzyki chillout. Nie rozumiem takiego traktowania klienta przez polskiego wydawcę. Druga wadą, która zaniża moją ocenę to to, iż…jest to tylko album kompilacyjny a nie wysiłek czysto autorski. Fakt faktem ma się tutaj do czynienia z profesjonalizmem, ale jakby trochę w prostszym wydaniu.
Wydawnictwo to wpompowuje w słuchacza dużą dawkę adrenaliny, nie pozwalając mu ani na chwilę na zajęcie się czymś innym. Wyprawa w świat dźwięku z tą płytą to nieustanna podróż, pozbawiona jakichkolwiek przystanków. Blank and Jones mimo kilku letniej obecności na rynku, wciąż się rozwijają a ich kunszt muzyczny doceniają coraz to nowe osoby. W ostatni czasie współpracowali z Anne Clarke przy utworze „Hardest Hard”, Pet Shop Boys oraz z Robertem Smithem przy kompozycji „A Forest”, a takowa współpraca świadczy o zbudowaniu wokół siebie jako takiego uznania.
Mikołaj Florczak
Opinie czytelników: 6 komentarzy
+ dodaj swoją opinię
Blank and Jones The Mix i Relax
Co jest lepsze? The Mix czy Relax? Ani jedno ani drugie.
Majk
(2007-06-16 14:07:06)
Shake it bejbe
Naprawde przyjemna plyta...duzo bardziej ciekawsza niz czesc 3.
BaJ
(2005-03-21 14:06:39)
Oj palaczu.
Co Ty tam Smoker wiesz o graniu. Nie lubisz tego gatunku i tyle. Zajmuj sie tym, który Ci pasuje i nie psiocz na coś na czym sie nie znasz.
Ickk!
(2004-05-01 00:49:48)
Dajcie looz!
Typowa tragedia.. Brak słów.. Życze powodzenia milośnikom tego hmm.. duetu
SmoKer
(2004-04-30 12:18:08)
..............................
Płyta podoba mi sie tak samo jak ci dwaj panowie
Karolina
(2004-03-21 00:00:00)
Oby tak dalej
Pełnia uniesienia-tak mozna określic ta płytę.
Marcinek
(2004-03-18 00:00:00)
Dodaj swoją opinię