MGMT - "Oracular Spectacular"
“This is our decision to live fast and die young. We've got the vision, now let's have some fun. Yeah it's overwhelming, but what else can we do?
Get jobs in offices and wake up for the morning commute?”
Choć podobnych zapowiedzi w muzycznym świecie słyszeliśmy już mnóstwo, to energia, zapał, elokwencja i świeżość jakie emanują z „Oracular Spectacular” sprawiają, iż ich głosu nie powinniśmy lekceważyć. Panie i Panowie: oto jedna z najciekawszych płyt ostatnich miesięcy. Nie żartuję!
Przyznam, że od czasu „Through The Windowplane” Guillemots nie natknąłem się na tak różnorodny album. Album, który zaskakuje, bawi, pochłania. Czego my tutaj nie znajdziemy? Syntezatory i elektronika z lewej, tradycja i nawiązania do klasyki z prawej strony.
Po wspomnianym już, otwierającym krążek „Time To Pretend”, który niektórzy ochrzcili już pewnie hymnem roku, manifestem a może nawet i głosem pokolenia, nadchodzi „Weekend Wars”. Wskaże chyba na ten właśnie utwór jeśli zapytacie o mojego faworyta na chwilę obecną. Znakomicie rozpisana piosenka. David Bowie i lata 70 to najkrótsza z możliwych recenzja. Nie będę się w tym miejscu rozpisywał na temat swoistej fobii i sadystycznej wręcz przyjemności jaką sprawia mi wyszukiwanie pojedynczych wersów, które chodzą za mną potem dzień cały i powiem tylko, że i tu mam swój numer jeden: „Every mess invested was a score. We couldn’t use computers anymore”.
„Electric Feel” to kolejna dobra, a może nawet i bardzo dobra kompozycja, z tym że feeling à la Bee Gees, jaki z niej emanuje nie od razu do mnie przemówił. Dużo lepiej było z „Kids”. Całość utrzymana w duchu, jaki znamy choćby z nagrań Patricka Wolfa plus zaraźliwy refren zrobiły swoje.
Galopująca „4th Dimensional Transition”, to chyba punkt przełomowy tej płyty. Od tego momentu zmieniamy nieco nastrój i wkraczamy w świat tajemniczych, melancholijnych dźwięków. „Of Moons, Birds & Monsters” to niecałe 5 minut, ale spełnia wszelkie kryteria rockowej psychodelii jakiej nie powstydziliby się członkowie Grandaddy czy The Flaming Lips. W podobnym klimacie utrzymana jest „The Handshake”. Jeśli dodatkowo pomyślicie w tym miejscu o Scissor Sisters, to nie miniecie się z prawdą.
Inspiracji i muzycznych skojarzeń na tym albumie masa cała. Dla mnie odkrywanie kolejnych to frajda i nieskrywana przyjemność. Pop elektronika przemielona przez retro tryby i doprawiona odrobiną kiczu. Najlepsza rzecz jaka spotkała Brooklyn od czasu „Dymu” Wayne’a Wanga? Możliwe.
Michał Pachniewski
http://www.infomusic.pl
Powiązane recenzje: MGMT
Opinie czytelników: 4 komentarze
+ dodaj swoją opinię
mega fajne
wczoraj u conana o'briena grali... super kapela, polecam zakup plyty.
facebook
(2008-05-29 10:45:32)
time to pretend
Faktycznie, Time to Pretend przypomina Gabriela z takich utworow jak Modern Love... super. Sprzedaja plyte w Polsce po 45 zl, choc w naprawde kiepskim pudelku.
Jossie Alabama
(2008-05-18 13:55:21)
Scissor hands
ta plyta zacheca, te plyte ma sie ochote po prostu zakupic...
Ultra Discomanager
(2008-05-16 12:49:58)
Mystic MGMT
tak słucham słucham MGMT i ma to coś z pierwszego albumu Petera Gabriela, coś z Davida Bowie... chyba najciekawsza nowa plyta z gitarami, zaraz obok The Teenagers. Chlopaki na tym pokreconym zdjeciu wygladaja jak Lexy i K-Paul
Wodzirej
(2008-05-12 20:43:33)
Dodaj swoją opinię