muzyka, koncerty, gitary
 
 
 

Oszibarack - "Plim Plum Plam"

Oszibarack - "Plim Plum Plam"
Styl: Electronic/Dance
Rok wydania: 2008
WWW artysty: http://www.oszibarack.pl
Wydawca: 2.47 Records/EMI Music Poland
Ocena redakcji:

Z wielką nieufnością i rezerwą podchodzę do płyt przedstawianych mi jako rewelacyjne dzieła wszechczasów. Z reguły bowiem górnolotne nazewnictwo nijak się ma do zawartości tych "arcydzieł", jest jedynie marketingowym chwytem. W taki też sposób podeszłam do najnowszej drugiej w karierze płyty Öszibaracka "Plim Plum Plam". Zanim owa płyta na dobre zadomowiła się w moim odtwarzaczu musiało minąć trochę czasu. Jednakże czas ten szybko udało mi się nadrobić w momencie, gdy okazało się, że ten album jest naprawdę rewelacyjny. Mało jest w świecie rzeczy epokowych, które zmieniają rzeczywistość, burzą dotychczasowy ład i porządek. "Plim plum plam" do nich nie należy, ale też z pewnością świat nie przejdzie obok tej płyty obojętnie. Słucham tego krążka już któryś raz z rzędu i wciąż nie mniej mi się podoba. Przede wszystkim dlatego, że niesie ze sobą ogromny potencjał emocjonalny, pozytywną energię, która daje mi niesamowitą radość, rozsadza mnie od środka. Luz, który wynika z umiłowania Őszibaracka do mieszania konwencji, zabawy formą i treścią.

Na "Plim plum plam" znajdziemy bowiem zarówno partie żywych dęciaków, zaaranżowanych w stylu swingu z przełomu lat 30, 40 ("Motocross"), co za tym idzie ślady orkiestr dętych z czasów Glena Millera jak i echa niemieckiej psychodelii czy krautrocka - począwszy od Can, Neu skończywszy na Amon Düül, Popol Vuh, Ashra oraz niemieckiej i japońskiej elektroniki - Tarwater, Chica & The Folder, Mico. Z kolei noszący ten sam tytuł, co pierwsza płyta Beach Boysów kawałek "Surfin` Safari" nie bez kozery wskazuje na inspiracje surf rockiem. W "Twitter" zaś odnaleźć można hołd złożony The Beatlles. Prawda, że korzenie muzyczne dosyć mocne? I dobrze, bo to dzięki nim właśnie ta płyta jest taka rewelacyjna, nie schematyczna. Jej eklektyczne bogactwo czuć w każdym dopieszczonym przez producenta Agima Dzeljilji dźwięku, w każdej wygenerowanej nucie. Ale poza dźwiękami zaplanowanymi na płytę "Plim plum plam" trafiło też sporo muzycznych plam, które powstały jako efekt uboczny dopieszczania niusansów, poprzez nieświadome działanie, zabawę beatami i linią melodyczną. Być może stąd wzięła się nazwa płyty. Tak było w przypadku niektórych utworów, które klimatem ciążą zdecydowanie nie w stronę klubowej elektroniki, electro ("Stop calling me skinny"), jazzu czy kameralistyki, lecz w kierunku popu {"Point blank", "Surfin' Safari"). Najlepszym tego dowodem jest użycie w "Point blank" instrumentu o nazwie theremin, i naśladowanie jego brzmienia przez wokalistkę DJ Patrysię w "Molly".

Włożony do szuflady z muzyką klubową przez mądrzejszych ode mnie dziennikarzy muzycznych album "Plim plum plam" grupy Öszibarack wymyka się swoją planową bezplanowością wszelkim klasyfikacjom. Wkładanie go na siłę do jakiejkolwiek z nich może być tylko krzywdzące. Dlatego z całym szacunkiem do odmienności nie wrzucam Öszibaracka nigdzie i polecam zespół jako kolejny po Miloopie i Husky solidny projekt made in Wrocław.

Ewa Kuba

http://www.infomusic.pl

Powiązane recenzje: Oszibarack

Różni wykonawcy - "RAM Cafe 2" Różni wykonawcy - "Wyspiański wyzwala" Różni wykonawcy - "Chillout In Red" Oszibarack - "Plim Plum Plam/Tele La La" Różni wykonawcy - "Sygnowano Fabryka Trzciny vol. 5"
Opinie czytelników: 2 komentarze
+ dodaj swoją opinię
i am the one, so love me love me love me

Mamy już znakomity polski duet tworzący konkretną muzykę taneczną, który dodatkowo robi karierę w innych krajach. Mowa tu o WAWA.

X (2008-08-25 00:42:21)
Anegdoty do soboty

Muzyka Oszibarack ma jedną istotną wadę - wokalistkę. Jej barwa głosu i maniera wokalną są strasznie irytujące.

Mr Guess Who (2008-08-22 14:02:59)
Dodaj swoją opinię
Ocena czytelników:
liczba głosów: 30
Moja ocena:
zobacz profil: Oszibarack

Baza artystów A-Z

reklama