muzyka, koncerty, gitary
 
 
 

The Car is On Fire - "Ombarrops"

The Car is On Fire - "Ombarrops"
Styl: Rock
Rok wydania: 2009
WWW artysty: http://www.thecarisonfire.com
Wydawca: EMI Music Poland
Ocena redakcji:

Krótko i brutalnie: nie wierzę w globalny potencjał The Car is on Fire. Nie przekonały mnie dwa poprzednie krążki, a najnowszy krzykliwie reklamowany miejscem nagrania i ręką producencką Johna McEntire'a w tym zdaniu jedynie mnie utwierdził. Co nie znaczy, że TCIOF to zespół niepotrzebny. Przeciwnie, bo dla polskiej sceny wciąż o zbawiennym przecież działaniu, krzywdząco tylko typowany przez środowisko na czołowy polski skład eksportowy.

"Ombarrops!" przynosi przełom nie tylko w karierze tria (przypomnijmy, że to pierwsza płyta nagrana bez udziału szumnego lidera składu - Borysa Dejnarowicza), ale tradycyjnie też w krajowym myśleniu kliszami na temat gitarowego grania. Na debiucie było chłodno i z pazurem, druga płyta została naznaczona beatlesowskim urokiem piosenki, a najnowsza to wycieczka w głąb współczesnej amerykańskiej alternatywy tu i tam tradycyjnie przełamanej wyspiarską melodyką. Nudy wynikającej z autokalkowanie więc brak, szkoda, że pomimo tego ciekawie jest tylko momentami. Ja się pytam: a gdzie przeboje?

Muzyczną erudycją ta płyta stoi i ona też jej zaszkodziła. Odwołania do alternatywnej elity lat 90. - Destroyera i Pavementu mieszają się z aktualną działalnością Animal Collective, a całość tego czasem zgrabnego, a czasem tempo ciosanego kombinowania ze strukturą utworu i aranżacjami przesiąknięta jest duchem mistrzów melodii – Beatlesów i Beach Boysów. Szkoda tylko, że kompozycyjna nieporadność do tej pory nadająca nagraniom zespołu uroku w kontakcie z tak poważnymi inspiracjami obrodził w utwory świeże, ciekawe, ale też wymuszone i stanowczo zbyt przekalkulowane. Swobodnie zabójczych refrenów można naliczyć góra pięć, reszta to nietypowe dla tej kapeli wypełniacze, które na poprzednich płytach były zaledwie incydentalnymi wpadkami. Tym razem więc samochód zapłonął jedynie symbolicznie, a tym co najbardziej mnie rozgrzało przed premierą krążka była genialna, nieco "odklejona" okładka. Jedna z lepszych nad Wisłą w ostatnich latach. Więc rewolucja jednak jest. Tak jakby.

Marcin Świerczek

http://www.infomusic.pl

Powiązane recenzje: The Car is on fire

Różni wykonawcy - "Good Morning Rock"
Opinie czytelników: 3 komentarze
+ dodaj swoją opinię
Nie do końca

Nie zgadzam się do końca. The Car is on Fire to od początku zabawa prostotą. Masz rację, że trzon jest odgrzewanym kotletem, ale cała koncepcja i aranżacja tego jest fajna, świeża i przede wszystkim barwna. w Lake&Flames po prostu czuć brak jakiegokolwiek ciśnienia, wszystko na tej płycie płynie od początku do końca. Uważam,że bardzo zgrabnie chłopacy żonglują tym co mają i to jest ich siła. Najnowszego albumu nie słyszałem więc nie mogę się do niego odnieść.

vivresavie (2009-10-01 00:06:46)
maryjne dylematy

powiem tak: car is on fire od poczatku zastanawialo mnie czemu stworzylo wokol siebie jakas taka popularnosci, szum i fascynacje. Granie, jak granie, spotykalem polskie zespoly ktore graly lepiej lub gorzej, ale bez przesady. Pierwsza plyte kupilem w wyprzedazy i po przesluchaniu przez nastepne 3 lata nie mialem ochoty jej wlaczyc. Jesli polskie zepsoly zaczna grac z takim jajcarskim i przebojowym zacieciem jak chociazby the teenagers to pogadamy.

Pan Wporzo (2009-07-01 11:41:31)
fire and water

Bardzo trafiona recenzja.

Emaus (2009-07-01 11:27:28)
Dodaj swoją opinię
Ocena czytelników:
liczba głosów: 45
Moja ocena:
zobacz profil: The Car is on fire

Baza artystów A-Z

reklama