muzyka, koncerty, gitary
 
 
 

Delphic - "Acolyte"

Delphic - "Acolyte"
Styl: Electronic/Dance
Rok wydania: 2010
WWW artysty: http://www.myspace.com/delphic
Wydawca: Universal Music Polska
Ocena redakcji:

Przy okazji debiutu Delphic rodzimą sieć opanował filmik "Hitler w poszukiwaniu elektro". To nie może być przypadek! Führer fan Digitalism i Justice z całą pewnością doceni plusy imprezy z "Acolyte" w tle. W końcu za siedzibę obrali Manchester, miasto wiadomo z jaką przeszłością i jak zorientowane. Blisko im więc do New Order, ale do Human League i Orbitala też niedaleko.

W zasadzie trudno powiedzieć od kogo Delphic nie ściągają, bo brytyjskie trio korzysta ze wszystkiego co w muzyce tanecznej już było i jeszcze krzywdy nikomu nie zrobiło. Wliczając w to większość minionych hype'ów ostatnich lat z Bloc Party, Ladytron i Klaxons na czele. Do tego stylistyczny kompromis między zwartym i mocnym brzmieniem pierwszej płyty Simian Mobile Disco i sofciarstwem wyrywkowych nagrań Underworld. Delphic taneczną formacją nowej dekady? Niekoniecznie, ale i tak się spocicie.

Chłopcy specjalizują się w inteligentnych gęsto ścielonych bitem piosenkach niesionych zawadiackim gitarowym przesterem a la Digitalism. Idealna synteza muzyki gitarowej i elektronicznej, retro i futuro, co prawda niezbyt oryginalna, ale doskonale odnajdująca się w rynkowym targecie. Przepis kryje się za podszewką.

Ewan Pearson - mistrz producenckiego kolażu któremu zdarzyło się remiksować Depeche Mode, The Rapture i The Chemical Brothers. Tutaj jako pełnoetatowy producent, który całość ładnie opakował i co ważniejsze ostudził zapał młodzieży popisującej się hasłem "the guitar is dead, long live the guitar". Wiadomo, trochę za dużo riffów i masy się gubią. Na "Acolyte" jest ich w sam raz, no może jeden wyjątek się trafi w depeszowskim "Submission", ale to i tak dopiero pod koniec. Reszta bez wyjątku nie zawodzi, a udawane DIY i guerilla gigs uspokoją sumienia bardziej opornych. Zresztą na szukanie sensu w rudymentarnej pustce istnienia w trakcie imprezy widoczną ochotę ma tylko zespół, reszt niech się bawi. Czy to przy epileptycznym "Counter Point", underworldowym "This Momentary" (na marginesie, piękny teledysk), czy nawet przy klasycznie elektropopowym "Acolyte", tu i tam okraszonym retroklikiem i wstawkami ambinet-techno. W końcu jak powiedział Adolf: "nastał czas na melanż ostateczny"!

Marcin Świerczek

http://www.infomusic.pl

Powiązane recenzje: Ewan Pearson

Ewan Pearson - "Piece Work" M83 - "Saturdays = Youth"
Opinie czytelników: 5 komentarzy
+ dodaj swoją opinię
Placki

Typowo brytyjskie brzmienia naprawde cos swietnego super muzyka:)

Burning Ice (2010-04-11 20:49:16)
Absolut

Super płyta, o to chodzi.

Werakocze (2010-03-22 00:38:23)
Supersonic sounds

Zajebiste brzmienie. Konkret!

JKL (2010-03-12 13:02:13)
Musiqe non stop

Wiele obecnie zespołów gra indielectronice, alternative dance czy inne łączenie gitar z elektroniką. Ale tutaj jest większa przewaga elektroniki, jednak mimo to trudno mówić o nich jak o zespole elektronicznym, bo te wszystkie gitary i rockowe rozwiązania nie umożliwiają łatwej klasyfikacji.

WulturSulphur (2010-02-01 14:03:55)
Hardstyle

Słyszałem 3 single i jak dla mnie kapela dobrze się wpsiuje w klimaty Friendly Fires, Van She czy Empire of the Sun.

Seven Minutes of Soul (2010-01-28 21:08:35)
Dodaj swoją opinię
Ocena czytelników:
liczba głosów: 41
Moja ocena:
zobacz profil: Ewan Pearson
zobacz profil: Delphic

Baza artystów A-Z

reklama