muzyka, koncerty, gitary
 
 
 

StoneBridge - "The Morning After"

StoneBridge - "The Morning After"
Styl: House
Rok wydania: 2010
WWW artysty: http://www.stoneyboy.com
Wydawca: Armada Music/ProLogic Music
Ocena redakcji:

StoneBridge to przykład producent i DJa, którego długa obecność na scenie muzyki tanecznej, kwalifikuje go do miana prawdziwego weterana. Rozpoczynając swoją przygodę z house’owym brzmieniem w latach 80-tych, wykreował na przestrzeni lat swój specyficzny styl balansujący na granicy groove, disco czy funky-house. Mając na koncie dziesiątki powalających remixów (dla najbardziej znanych nazwisk - jeden z ostatnich dla Yoko Ono szturmuje U.S. Dance Chart), kilkanaście mocnych singli i współpracę z Chrisem Coco, Axwellem, Ultra Nate, DJ Antoine, Wawa czy Therese, należy do najciekawszych reprezentantów szwedzkiej sceny house.

Jego poprzednia dwa studyjne albumy, utrzymane w bardziej mainstreamowych klimatach, stanowiły zgrabny kolaż najciekawszych elementów charakterystycznych dla jego twórczości. W przeciwieństwie do wielu mu podobnych wykonawców, wyszedł z tego obronną ręką, serwując zestaw naprawdę dobrze wyprodukowanych, chwytliwych i przyjemnych kawałków. Kładąc nacisk na warstwę liryczną, uzyskał dobry miks elementów dance i pop, wpisując się w nurt reprezentowany przez takie labele, jak: Om Records czy Hed Kandi. Trzeci autorski krążek przynosi jednak kilka delikatnych modyfikacji.

Chyba najważniejsza z nich to zmiana wydawcy na trance'ową Armade Music. Wprawdzie nie odbiło się to na samym brzmieniu, jednak niektóre songi uległy jakbym pewnemu uproszczeniu. Inna sprawa to obecność wyłącznie żeńskich wokali, co samo w sobie nie jest złe, lecz StoneBridge dobrał sobie takie kobitki, których barwa głosu jest nazbyt podobna do siebie. Przy pierwszym przesłuchaniu trudno odróżnić Dayeene, Anite Kelsey czy Tamare Dey. Niby każda z nich reprezentuje swój styl i nagrania z ich udziałem wypadają najlepiej, jednak zestawione razem nie do końca spełniają swój cel. Trzecia sprawa to dobór jako “singla prowadzącego” strasznie przeciętnego nagrania - “The Morning After”. Jeśli chodzi o zalety to za duży plus uważam ograniczenie nagrań do 10 pozycji, zaś całkowity czas trwania płyty do 45 minut. To idealna proporcja, pozwalająca uniknąć niepotrzebnych dłużyzn. Tak jak dwa poprzednie wydawnictwa, tak i to oferuje kilka przebojowych tracków z potencjałem. “Feel Good”, “Trip’en” i “I Love It” to solidne killery, prezentujące StoneBridge’a od tej najlepszej strony. Wraz ze spokojniejszym “Spinning Top” oraz chilloutowym “Don’t Matter” stanowią siłę napędową The Morning After i to właśnie dla nich warto zainteresować się tym albumem.

Nie jest to Can’t Get Enough czy Music Takes Me, gdyż brakuje całości pewnego urozmaicenia, jednak mimo to nadal mamy do czynienia z przyjemną płytą. Gorzej niż poprzednio, ale nadal dobrze.

Mikołaj Florczak

http://www.infomusic.pl

Powiązane recenzje: StoneBridge

StoneBridge - "Can't Get Enough" StoneBridge - "SOS" StoneBridge - "Music Takes Me" StoneBridge - "Flavour the Vibe" StoneBridge - "The Flavour The Vibe" StoneBridge - "Flavour the Vibe vol.2" Różni wykonawcy - "Clubnetic 3 Party 2008" Różni wykonawcy - "Chillout In Red"
Opinie czytelników: 3 komentarze
+ dodaj swoją opinię
Woolomoolo StoneBridge

To po prostu dobrze zrealizowany house/dance. Mimo nie jest to łatwa kategoria w realizacji, a płyta sprawdza się jako płyta rozrywkowa.

Anjunadeep (2010-04-20 15:02:04)
I love it

Tak, rowniez sie zgodze. Facet ma dryg do takich klimatow.

Freak out (2010-04-15 11:23:01)
Rewelcja!

Album jest naprawdę świetny! Polecam wszystkim.

Fan (2010-04-14 21:57:47)
Dodaj swoją opinię
Ocena czytelników:
liczba głosów: 45
Moja ocena:
zobacz profil: StoneBridge

Baza artystów A-Z

reklama