Mumford & Sons - "Sigh No More"
Wszem wobec pragnę oznajmić erę nowej fali folku (nie mylić z etno!). Zapoczątkowana przez takich wykonawców jak: Laura Marling, Bon Iver, Noah and the Whale, podchwycona i rozpowszechniona również w formie indie podobnej m.in. przez Florence + The Machine czy Bat For Lashes, rozpędza się i już chyba nie da się jej zatrzymać. Inwazja folkowa wypiera powolutku, acz skutecznie, inne gatunki okołorockowe. A spektakularny debiut Mumford & Sons dorzuca kolejne pięć groszy. Już pierwszym singlem „Little Lion Man” z impetem wbili się w świadomość słuchaczy nie tylko Europy, ale dotarli nawet do Australijczyków.
Za całe to zamieszanie odpowiedzialny jest tytułowy Marcus Mumford. Co ciekawe reszta kwartetu to nie jego synowie, ale nie będziemy tego tutaj drążyć. Najważniejsze, że wszyscy oni są muzykami z krwi i kości i co rzadkie – wszyscy udzielają się wokalnie. Marcus oczywiście występuje jako główny wokal, ale wszyscy razem wykonują cudownie przejmujące chórki, pojawiające się w każdym utworze. Większość utworów z płyty zbudowana jest na prostym, ale jakże trafnym schemacie – delikatnie i nastrojowo na początku, z użyciem tylko gitary, powolutku dołączają się kolejne instrumenty, robi się coraz bardziej rytmicznie… Potem wchodzi, wspomniany wcześniej męski chór, wzmacniając przekaz, by przy końcu tempo utworu było już na tyle szybkie, że nogi same proszą się do tańca.
Płyta dla tych co w muzyce poszukują głębi dźwięków i słów. Muzykę Mumfordów należy odbierać na pewnym poziomie wrażliwości i poczucia piękna. Nie jest to muzyka, w sensie dosłownym – rozrywkowa. To muzyka, którą się przeżywa. Wywołuje ona wspomnienia o pierwszej miłości, a dla młodszych – o przyszłej. Na szczególną uwagę zasługują teksty. Mądre, pozytywne i po prostu piękne. Już po pierwszych minutach płyty pojawia się mimowolny uśmiech na naszej twarzy. Współczesna muzyka popularna, opowiadając o miłości, straciła w swoim przekazie romantyczność, ukazując ją nazbyt często powierzchownie – odwołując się do najniższych instynktów np. do seksualności. Mumford & Sons na szczęście powraca do poetyki miłości, której mi tak ostatnio brakowało. Zacytujmy tu chociażby: “As the winter winds litter London with lonely hearts. Oh the warmth in your eyes swept me into your arms. Was it love or fear of the cold that led us through the night? For every kiss your beauty trumped my doubt”. Protest song „Awake my soul” idzie nawet krok dalej. Traktuje miłość jako podstawę naszej egzystencji. Wskazuje przy tym na to, co powinno być istotne w naszym życiu, a co nie. Podkreślają to słowa: “In these bodies we will live, in these bodies we will die. Where you invest your love, you invest your life”.
Największym jednak wygranym na tej płycie jest banjo. Artyści wykorzystali jeszcze inne tradycyjne instrumentarium jak np.: kontrabas, tamburyn, gitarę dobro czy akordeon, ale to banjo przeżywa tutaj swój renesans. Jeszcze nigdy nie słyszałam, żeby banjo brzmiało tak współcześnie. Mumfordzi przynoszą wraz ze swoją płytą nadzieję, że młodsze pokolenie sięgnie po takich tuzów folku jak Bob Dylan, Neil Young czy Bonnie 'Prince' Billy. I będzie to ważna wartość dodana muzyki londyńczyków.
Sabina Lawrów
http://www.infomusic.pl
Opinie czytelników: 7 komentarzy
+ dodaj swoją opinię
Universal Music Polska
Niepodobne aby Universal wydawal podobne rzeczy - chodzi mi o polski oddzial.
Know Hau Hau
(2010-07-12 14:12:46)
Nu Folk
Nie wiem czemu w języku Shakespeara, ale jest.
Katarzyn Nelski
(2010-06-14 00:59:05)
-
dokładnie tak - głębia dźwięków i słów
maat
(2010-06-11 18:03:17)
a dlaczego po angielsku? :)
dzięki, pięknej muzyki nigdy za wiele... postaram się więcej proponować w najbliższym czasie :)
Sabina
(2010-06-09 10:30:52)
Truteń disco
Good, good, nice to hear it.
Klaus
(2010-06-07 23:16:30)
Very good
Thanks to this recommendation I have started to listen to their music for good...:D Your opinion is much appreciated.
Keep it up girl! :)
Ivi
(2010-06-07 20:59:16)
I gra muzyka
I gra muzyka
Brudny
(2010-06-05 13:53:21)
Dodaj swoją opinię