muzyka, koncerty, gitary
 
 
 

Hadouken! - "For the Masses"

Hadouken! - "For the Masses"
Styl: Electronic/Dance
Rok wydania: 2010
WWW artysty: http://www.myspace.com/hadouken
Wydawca: Surface Noise
Ocena redakcji:

Masz naście lat. Jak każdy w tym wieku jesteś hormonalnie rozdygotany, trochę się buntujesz, przeklinasz, zaczynasz palić papierosy. Poza tym jesteś dzieckiem pokolenia iTunes i cierpisz na ADHD kciuka. Domniemana potrzeba wyróżnienia się z tłumu, sprawia że wyglądasz tak samo jak twoi rówieśnicy; czarny to dla ciebie nowy róż, a z dodatków preferujesz sztuczną krew, którą wylewasz na supermodne ciuchy w neonowe wzorki i fluorescencyjne napisy. Tak ubrany z grymasem na twarzy idziesz na imprezę. Jest intensywnie, duszno, mokro. Nudzisz się, bo twój młodociany bunt wyraża jedno: wszystko już mieliśmy, wszystko już widzieliśmy, będziemy gryźć futryny. Taki stan rzeczy nazywa się dekadencją w wydaniu teen, a powyższy opis może być profilem psychologicznym statystycznego fana drugiej płyty Hadouken!

Zaczynali jako inspirowani Prodigy fani gęstego grime'u z uchem wyczulonym na wszystkie mody, od electro po new rave. Ich debiutu broniłem, bo "Music for an Accelerated Culture" to była sprytna choć przez wielu niezrozumiała żonglerka formą. Zza bezczelnie gówniarskich i przebojowych kawałków wyzierała szydera z własnej generacji. Zbyt wylansowanej i apatycznej by miała czas na zabawę. Było minęło - refleksyjne hiciory zastąpiła bezrefleksyjna i ślepa nawalanka.

Obecny restart jak podpowiada otwierający album utwór, to niestety konkretna groteska hołubiąca najniższym muzycznym instynktom. Manieczki welcome to, prostacki bluzg nieskoordynowanych bitów dla brzydko tańczących brzmi jak sesyjne odrzuty Vitalica lub Pendulum. Bezsensownie zestawienie gitra The Cure z "Dirty Dianą" w "House Is Falling", żenujące hooki "Mic Check" i plastikowa epika auto-tune "Rebirth" to wyżyny stroboskopowego absurdu. Jak otoczeni kultem w środowisku drum and bass Noisia mogli pozwolić sobie na taką producencką wpadkę? Ostentacyjnie obciachowe na tej płycie jest przecież wszystko, poczynając od okładki, na zawartości krążka skończywszy.



Co gorsze Hadouken! nawet dobrze sprzedać się nie potrafią, bo grzeszą przede wszystkim okropną nijakością i brakiem indywidualizmu. Deficyt zapadających w pamięci momentów punkt krytyczny osiąga nawet przy dwóch kiepskich remiksach dołączonych do podstawy płyty. Wyjątki oczywiście są, dokładnie dwa z czego starą siłą wyróżnia się singlowe "Turn the Lights Out". Jest już ciemno, ale wszystko jedno? Ideowe zero postanowili zakamuflować bezsensowną agresją i wulgarnością tekstów. Drugi raz się nie nabierzemy, pora wracać do szkoły!

Marcin Świerczek

http://www.infomusic.pl

Opinie czytelników: 6 komentarzy
+ dodaj swoją opinię
Prodigy

PEwnie gdyby nie ten new rave to PRodigy by nie wydalo nowego albumu.

Art (2010-07-12 14:09:59)
A kto pieje?

Nie piejta z zachwytu bo nie ma nad czym.

Bieniek (2010-06-29 11:58:38)
Get a life on sixty nine

Mimo to uwazam, ze to jakis sezonowy wypadek, ktory warto podciagnac pod indie-electronica, a nie stwarzac drobnice.

Rae Chritian (2010-06-17 13:09:37)
re

@ StereoAir: brzmi, new rave zaczął się od Klaxons, za którym poleciało kilka mniej znanych kapel, sezonowa zajawka. generalnie brytyjczycy stylistykę Hadouken! ochrzcili mianem grindie. Brzmi całkiem jak grime, ale słuchacze ubierają się bardzo indie. w sumie ta kapela, to jedyny znany mi przedstawiciele tej minimody.

świerk (2010-06-16 14:20:00)
uuuu

ostro powiedziane... brawo za odwagę... tak by the way: sam tytuł płyty mówi wszystko hehe

me (2010-06-16 08:53:26)
Prodigy Rascal

A to powstał jakiś gatunek? Nu Rave? A kiedy to się stało, pomiędzy jednym sezonem, a drugim? Przecież to brzmi jak Prodigy i Dizzee Rascal.

StereoAir (2010-06-16 03:03:15)
Dodaj swoją opinię
Ocena czytelników:
liczba głosów: 25
Moja ocena:
zobacz profil: Hadouken!

Baza artystów A-Z

reklama