muzyka, koncerty, gitary
 
 
 

Crystal Castles - "Crystal Castles II"

Crystal Castles - "Crystal Castles II"
Styl: Electronic
Rok wydania: 2010
WWW artysty: http://www.myspace.com/crystalcastles
Wydawca: Fiction/Universal Music Polska
Ocena redakcji:

Dla jednych są the White Stripes przepoconego electropopu, dla innych muzyczną wydmuszką stargetowaną na biegającą w ray banach dzieciarnię. Co by nie było trzeba im przyznać, że w czasach kompromisu pomiędzy "freak" i "dance" Crystal Castles, to diablo wyrazista para, nawet jeśli nie potrafiąca pisać dobrych piosenek.

Bo tak serio, zarówno debiut jak i płyta numer dwa to zbiór dobrych pomysłów, sprytnych cytatów, ciekawych rozwiązań na poziomie produkcji i brzmienia, oraz niziny jakiegokolwiek songwritingu, która do mas przebił się tylko na plecach cudzych melodii za sprawą niebanalnych remiksów i przypadku. "Crystal Castles II" w pomyśle na sukces nie wnosi szczególnych zmian. Wciąż jest punkowo, ostro, duszno, gęsto i nawet emo. Bluzg nieskoordynowanych bitów dla dekadenckich dzieciaków czekających na armagedon na parkiecie, bo tym bez wątpienia są koncerty duetu. Gorzej gdy przychodzi do rozliczenia Kanadyjczyków z samego materiału w oderwaniu od scenicznej euforii, bo tutaj wyrazistych highlinerów jest tylko kilka.

Na pierwszy plan wybija się oczywiście utrzymany w konwencji mocnego dyskotekowego trance "Baptism", ale już sąsiednie "Year of Silence" z wmiksowanym wokalem Jónisego z Sigur Rós choć też potężne i mocarne, cuchnie tanim efekciarstwem i może zniesmaczyć zbyt radykalnych fanów Islandczyków. Nadrabiają nieco zalatującym chillwavem "Violent Dreams" i rozbrykanym "Intimate", ale i tak sobie za bardzo nie potańczymy. Reszta materiału naznaczona jest bowiem kompletną schematycznością. Niby jest fajnie, intensywnie, synapsy się gotują, ale ani przez chwilę nie opuszcza mnie sceptycyzm wynikający z faktu obcowanie z materiałem nastawionym na estetyczne szokowanie, który niestety tylko z rzadka poparty jest konkretnie przebojowym pomysłem.

Wszystko niezdrowo stargetowane na młodocianego słuchacza, pozującego na uciekiniera z poprawczaka. Motyw, którym wcześniej swoją drugą płytę przegrali Hadouken! przebija się więc tutaj i nawet jeśli rzeczywiście CC zdarza się coś ciekawego czasem zaprezentować, to nie zapominajmy, że od teraz to jest produkt programowany na kultowy, a przecież przytomne szacowane zysków i strat nie ma nic wspólnego z dobrą zabawą.

Marcin Świerczek

Opinie czytelników: 3 komentarze
+ dodaj swoją opinię
nie ma dramatu

Zgodzę się z pozostałymi opiniami - ta płyta nie jest aż taka zła. Owszem, jest nastawiona na szokowanie ostrymi dźwiękami, ale wg mnie jest OK. Co więcej, do mnie trafia bardziej niż poprzednia bo ma kilka naprawdę \"mocnych\" numerów (wide: trafiających w mój gust). Widać ta konwencja się sprawdza, skoro kryształowi ciągle funkcjonują i mają się nieźle. Dzieciakom szybko się znudzi, a w moim mp3playerze \"Babtism\", \"Pap Smear\" i \"Year of Silence\" zostaną na długo. I pewnie znajdzie sie jeszcze kilku zwolenników \"dwójki\"

catgroove (2010-09-04 16:47:39)
sweet

Nie jest zle, niezla plyta.

Mr hemundso (2010-09-02 21:09:41)
Kryształowe góry

Nie jest chyba tak zle. W pitchform maja wysoka ocene. Poza tym dobrze, ze Universal dopuscil do sprzedazy tego albumu w Polsce.

Deepest Blue (2010-07-29 12:34:40)
Dodaj swoją opinię
Ocena czytelników:
liczba głosów: 25
Moja ocena:

Baza artystów A-Z

reklama