muzyka, koncerty, gitary
 
 
 

Lemon Jelly - "64-95"

Lemon Jelly - "64-95"
Styl: Lounge
Rok wydania: 2005
WWW artysty: http://www.lemonjelly.ky
Wydawca: XL Recordings/Sonic Records
Ocena redakcji:

Fred Deakin i Nick Franglen aka Lemon Jelly po raz już trzeci uraczyli słuchaczy czymś nietuzinkowym oraz wymykającym się ustalonym granicom. Ich najnowsze dziecko “64-95” kontynuuje drogę, jaką obrali kilka lat temu, opierając się na samplach wziętych z zewnątrz, jednakże podąża w trochę innym kierunku niż „Lost Horizons”. Jeśli krążek z 2002 nawiązywał do stylistyki Air, Zero 7, to tym razem muzyka jest dużo bardziej eklektyczna, mieszając elementy disco, soft rock'a, punk, trip hop itp. Innym z wyróżniających czynników jest intensywniejsze opieranie struktury utworów na zapożyczonych próbkach. Na szczęście, w przeciwieństwie do wszechobecnego trendu lansowania na rynku muzycznym produktów wtórnych, nie ma tu miejsca na odgrzewanie oraz podawanie dania w dobrze znanej formie. Wykorzystując bogate złoża pop-kultury, Panowie Fred i Nick tworzą coś diametralnie nowego, czyniąc z samplowania rzecz godną miana sztuki.

Krążek ten to przekrojowa podróż po latach z okresu 64 – 95, gdzie każdy z utworów oddaje na pewien sposób ducha danej epoki. Zaczyna się od kilkunasto sekundowego monologu “It was...” by lada moment uderzyć potężną gitarą, charakterystyczną dla lat 80. W dalszej części utworu do głosu dochodzi zapętlony wokal na tle przefiltrowanych, metalicznie brzmiących chórów, z pracującymi nieustannie syntezatorami. Kawałek swą formą budzi łudzące skojarzenia z big beat'owymi dokonaniami Chemical Brothers, czy nawet Fatboy Slim'a. Następnie przechodzimy do “Only Time”, utrzymanego w klimatach akustycznego folku , ze spowolnionym śpiewem na pierwszym planie, oraz breakbeatową linią rytmiczną. Prawdziwą perełką jest natomiast “Don't Stop Now” - kompozycja zbudowana w formie schodkowej, z minuty na minutę nabierająca coraz większego rozmachu. Zaczyna się hip hop'owym beat'em, zapętlonym kobiecym wokalem, aby w okolicach piątej minuty melodia przejęła inicjatywę. Dalsza część, to powrót do punktu wyjścia i całkowitego wyciszenia. Kompozycja numer pięć, wypełniona ciepłym soul'owym feelingiem stylistycznie dużo zapożycza z wczesnych dokonań gruby Morcheeba, budząc naprawdę wiele pozytywnych odczuć. “The Shouty Track” to jeden z tych numerów, które przez emanującą z nich agresję, łatwo zapadają w pamięć. Zapożyczone sample z “Horror Show”, pełne zabrudzonego brzmienia gitar, to końcówka lat 70 i kultowej ery punk. Pozycja numer siedem reprezentuje miękki house, którego korzenie sięgają roku 1975 - chillout'owy charakter sprawia, że równie dobrze można jej słuchać na imprezie, jak i tuż przed snem. Z kolei materiał opatrzony nazwą “A Man Like Me”, w początkowej fazie, przez zawieszone w przestrzeni brzmienie syntezatora, kojarzy się z “Pearls Girl” Underworld, aby już dalej przekształcić się w coś na kształt Massive Attack. Kulminacyjnym punktem albumu jest intrygująca kompozycja “Go”. Oparta wokół głosu legendarnego William'a Shatner'a, brzmi tak, że nie powstydziłyby się jej takie grupy jak Leftfield, lub chociażby Orbital. Po czym nagle, przed piąta minutą, przechodzi w mocny rockowy kawałek z ostro zamiatającą gitarą.

“64-95”, jak większość wydawnictw XL Recordings, to muzyka wokół, której nie przechodzi się obojętnie. Nawet jeśli Lemon Jelly, konstruują swe utwory przy pomocy z zewnątrz, inspirując się przeszłością i dokonaniami innych, kompletnie im to nie uwłacza. Czynią to w sposób wręcz rewelacyjny, wyróżniając się na tle covero-podobnych produkcji. Jedyny zarzut, jaki można im postawić, to nazbyt duże położenie nacisku na elementy taneczne. W wyniku tego, krążek mimo 50 minut rzadko skłania do refleksji, pozostawiając u słuchającego niedosyt i cisnące się na usta pytanie: “To już koniec?!”

Mikołaj Florczak

http://www.infomusic.pl

Powiązane recenzje: Lemonjelly

Various Artists - "Chillout Cafe 2" Chris Coco - "Chilled: Acoustic"
Opinie czytelników: 2 komentarze
+ dodaj swoją opinię
Lemon Jelly

Lemoniadowe Żelki w wykonaniu Lemon Jelly.

Jimbo (2007-06-17 00:33:13)
Komentarz dodany

Kolejny wykonawca o,którym mało kto na naszym podworku wogole slyszal i uslyszy. W przypadku takiej plyty mozna mówić o "istnieniu" niż "posiadaniu"

Sławomir G. (2005-03-29 00:40:40)
Dodaj swoją opinię
Ocena czytelników:
liczba głosów: 62
Moja ocena:
zobacz profil: Lemonjelly

Baza artystów A-Z

reklama