muzyka, koncerty, gitary
 
 
 

Lizz Wright - "Fellowship"

Lizz Wright - "Fellowship"
Styl: Jazz
Rok wydania: 2010
WWW artysty: http://www.lizzwright.net
Wydawca: Verve Forecast/Universal Music
Ocena redakcji:

„Fellowship” to już czwarta solowa płyta w dorobku Lizz Wright. Oprócz nowych utworów skomponowanych m.in. przez samą Wright, znajdziemy tu dużo, mniej lub bardziej znanych, coverów w nie tak bardzo zaskakujących aranżacjach bliskich muzyce gospel. Płyta jest spójna. Między nowymi kompozycjami a tymi niemal legendarnymi nie ma przepaści i to jest duży, duży plus tego materiału.

Słuchając pierwszych piosenek można odnieść wrażenie, że będzie to kolejna płyta kolejnej czarnoskórej wokalistki znanej głównie w Europie, robiącej niemałą karierę w Polsce. I naprawdę, tytułowy „Fellowship” oraz coverowy „(I’ve Got to Us My) Imagination” mogą nasuwać pewne skojarzenia chociażby z Ayo czy Nneką. Jednak Lizz Wright, nie tyle ucieka od soulowo-regge’owo-popowych aranżacji, co po prostu obraca się w innej estetyce. Na płycie słychać ogromną fascynację muzyką gospel zaprawioną domieszkami bluesa i jazzu.

Wokal Lizz jest niezwykle silny, głęboki i wibrujący. W niskich tonach potrafi być wręcz zbyt masywny. Są w tych kompozycjach miejsca, gdzie chciałoby się usłyszeć wokal delikatniejszy, a Lizz bardzo rzadko pokazuje tę subtelną odsłonę swojego głosu. Może dlatego tak bardzo zachwycił mnie „Feed the Light” – cover Joan as Policewoman – w którym wokal Wright jest stonowany. A sama kompozycja? Niezwykła. Spokojna, kołysząca, magnetyczna. W porównaniu z oryginałem bardzo wygładzona. Powiem szczerze, że jest to najlepiej wykonany numer na „Fellowship”, najprzyjemniej się go słucha. Miłym zaskoczeniem jest również kompozycja „All the Seeds” mająca znamiona muzyki etnicznej. Jest świetnie zaaranżowana i szkoda, że takich akcentów nie ma na płycie więcej.

Jeśli chodzi o covery to, poza wspomnianymi, usłyszeć można i kompozycję Blind Faith (łatwiej skojarzyć z Claptonem) i Hendrixa i nawet kultową pieśń „Amazing Grace” zaśpiewaną już chyba we wszystkich możliwych językach.

A teraz kilka uwag. Przytyk kieruję głównie w stronę chóru, który mam wrażenie został źle dobrany i na płycie brzmi jakoś anemicznie. Chóry gospel kojarzą mi się przede wszystkim z niezwykłą werwą, dynamiką, epatowaniem emocjami i ciarkami na plecach. Na „Fellowship” ten chórek jest bezbarwny, nie ma w nim życia, a miejscami zdarzają się i fałszywe tony. Nawet jeśli Wright nie chciała typowego chóru gospel, to wciąż uważam, że ten, który słyszymy na płycie nie do końca się sprawdził. Druga rzecz to brak kompozycji wyrazistych, takich, gdzie jak tylko usłyszy się jakiś krótki fragment, to w głowie pojawia się myśl: „Aha, to <>”. Materiał i przy tym sama Lizz nie zapada w pamięć. Fajnie posłuchać, ale później nie sięga się na półkę po tą płytę. Może ważniejsze miało być przesłanie i jeśli komuś przesłanie w muzyce wystarcza to najnowszym albumem Lizz powinien być usatysfakcjonowany.

Monika Konieczna

http://www.infomusic.pl

Powiązane recenzje: Lizz Wright

Lizz Wright - "Dreaming Wide Awake" Various Artists - "Ladies Jazz Album" Różni wykonawcy - "Ladies Jazz vol. 2" Lizz Wright - "The Orchard"
Opinie czytelników: 0 komentarzy
Dodaj swoją opinię
Ocena czytelników:
liczba głosów: 42
Moja ocena:
zobacz profil: Lizz Wright

Baza artystów A-Z

reklama