muzyka, koncerty, gitary
 
 
 

Sofa - "Hardkor i Disko"

Sofa - "Hardkor i Disko"
Styl: Pop
Rok wydania: 2012
WWW artysty: http://sofamusic.pl
Wydawca: EMI Music Poland
Ocena redakcji:

Niektórzy mogą być zaskoczeni nowym, już trzecim, obliczem Sofy, ale tylko ci którzy nie mieli okazji widzieć, przez ostatnie co najmniej dwa lata, zespołu na żywo. Torunianie skupili się na elektronicznych brzmieniach i intensywnie zaczęli się inspirować takimi wykonawcami, jak The Chemicals Brothers czy Gorillaz. Zaczęło się od coverów na koncertach, a skończyło na pełnowymiarowym krążku. Płyta posiada kolorowo-neonowy, dancefloorowy klimat, ale przy tym jest dość urozmaicona i co utwór stykamy się z czymś nowym. Niczym w postapokaliptycznej scenerii piosenki „Hardkor i Disko”, Sofa stając na zgliszczach muzyki rozrywkowej, stara się budować nowe kształty z różnych form i elementów. Nie wiem, czy porzuca swój stary wizerunek, jednak zdecydowanie przeszła metamorfozę. Stała się dzięki temu trochę bardziej eklektyczna. Raz jest stroboskopowo, gdzie otrzymujemy hipnotyczną projekcję dźwięków, a w następnej chwili minimalistyczno-akustycznie. Bo mamy i tłuste gitary, ale i rzewne dźwięki akustyka, by za chwilę doświadczyć dub-stepowy „Headlights”, "Chłopców" kojarzących się z indie-electronicą w wydaniu Cut Copy czy Friendly Fires, a w „Serpentynach i bańkach” słychać natomiast, jaki ślad zostawiła na zespole współpraca z Andrzejem Smolikiem. Oprócz wymienionych, nowa Sofa to też electropop, alternative dance, grime, electro funk i tym podobne klimaty, prosto z twórczości Basement Jaxx, Dizzee Rascala, 3OH!3, Sama Sparro czy Kraak & Smaak. I spróbuj tu coś zaszufladkować…

Nowy krążek to wysyp freakowych sampli i wyrazistych beatów, od których może się zakręcić w głowie. Sofa sprawia wrażenie, jakby zrzuciła szaty i pokazała swoje dawno skrywane, taneczno-elektroniczne oblicze. Technicznie album jest wyprodukowany na iście europejskim poziomie, jednak odnoszę wrażenie, że momentami brzmienie mogłoby być bardziej soczyste i nasycone (np. w „Electro Insanity” czy „Egzorcyzmach Emili Roze”.) Zespół zdecydowanie poprawił się w pracy producenckiej (od początku sami się tym zajmują), jednak po prostu pewne rozwiązania i pomysły wypadły trochę płasko, przez co sprawiają wrażenie „niedoprawionych”. W wyniku tego powstaje kontrast pomiędzy tymi solidnie zrealizowanymi trackami, a tymi niedoszlifowanymi.

Jeśli chodzi o warstwę liryczną, to gości tu strach, niepewność, samotność, potrzeba rewolucji i odmiany. Iwo Naumowicz i Tomasz Organek rozwijają swój talent pisarski: bawią się formą i często używają zabawnej gry słów („Bóg się lituje jak bateria jonowa”). Stawiają przecinki, akcenty i pauzy z niezłym wyczuciem. Taneczne klimaty i poważne tematy? A czemu by nie?! Wyszło apetycznie i niebanalnie, bo szybkie tempo wzmocniło zawarty w tekstach ładunek emocjonalny i treści, które chcieli przekazać. Jak się dobrze wsłuchamy, to znajdziemy również temat występujący w bodajże 95 % piosenkach, o miłości mowa oczywiście. „Obrażenia Wewnętrzne” czy „On Nie Mówi” - brzmieniowo oszczędne i grane na gitarę akustyczną, powinny powtórzyć, o ile nie przebić komercyjnego sukcesu „Ona Movie”.

Przy „Many Stylez”, który okazał się być poważnym manifestem programowym, porównywano Sofę do Sistars. Dziś o siostrach mało kto pamięta, a torunianie nigdy nie mieli się lepiej. Wyciągnęli wnioski po przydługawej Doremifasofa (17 utworów) i wydali płytę z 11 potencjalnymi przebojami, w końcu w większości z polskimi tekstami. Moje osobiste typy to: „Bloodshed”, „Egzorcyzmy Emili Roze”, „Obrażenia Wewnętrzne” i „On Nie Mówi”.

Sabina Lawrów

http://www.infomusic.pl

Powiązane recenzje: Sofa

Sofa - "Many Stylez"
Opinie czytelników: 1 komentarz
+ dodaj swoją opinię
jest!

istny hardkor i disko!

barcelona (2012-03-07 12:43:03)
Dodaj swoją opinię
Ocena czytelników:
liczba głosów: 69
Moja ocena:
zobacz profil: Sofa

Baza artystów A-Z

reklama