Natacha Atlas - "Something Dangerous"
Jest do płyta dla każdego, kto interesuje się: Transglobal Underground, Afro Celt Sound System itd.
Gdy w 2000 roku dane mi było usłyszeć głos Natachy Atlas w kompozycji Jean Michel Jarre‘a byłem pewien, iż moje zaciekawienie tą wokalistką nie będzie powierzchowne. Brzmienie jej charakterystycznego wokalu od razu mnie urzekło, a połączenie z syntezatorową otoczką zanurzoną w klimatach arabskich zrobiło swoje. Z biegiem czasu ku mojemu zadowoleniu okazało się, że solowa twórczość Natachy oscyluje wokół muzyki etno o wyraźnych podstawach elektronicznych. Lepiej być nie mogło!
Szósty już album jest jedną wielką mieszanką stylów takich jak dancehall, trance, chill out, club, hip hop. Słuchając “Something Dangerous” stajemy się uczestnikiem podróży przepełnionej temperamentem jak i harmonią, agresywnością i romantyzmem. Każdy zastany tutaj dźwięk współgra z całą resztą, tworząc jedną spójną całość i nic nie sprawia wrażenia wciśniętego na siłę. Ballady mieszają się z produkcjami tanecznymi jak i kompozycjami utrzymanymi w mrocznych klimatach. To, co doceniam w muzyce Atlas to jej plastyczność, głębia barw oraz płynność. Może te pojęcia nie są w pełni adekwatne do wszystkich zastanych tutaj utworów, jednakże nie oznacza to, że jakaś z kompozycji odbiega poziomem od reszty i psuje całość. Jest to jedna z tych płyt, gdzie każdy z utworów potrafi wzbudzić zainteresowanie, gdzie czuje się włożoną pracę i część osobowości autora. Mimo, że Natacha Atlas jako orientalna Diva nie potrzebuje żadnego wsparcia wokalnego i wystarczyłaby tylko jej obecność, to jednak do współpracy przy nagrywaniu tej płyty zostało zaproszonych wielu gości. Poczynając od Princess Julianna, Tuup, Kalia, a na Sinead O'Connor i Niara Scarlett kończąc. Działanie tego typu urozmaiciło brzmienie, jednakże mimo wszystko, to właśnie głos Atlas oczarowuje i pobudza wyobraźnię - emanuje zarazem erotyką jak i dozą subtelności.
Marzeniem nie jednego faceta byłoby wysłuchiwanie codziennie takiego głosu, choćby wyłącznie w słuchawce telefonu. Im częściej mam do czynienia z tą płytą, tym bardziej wywiera ona na mnie wrażenie, sprawiając, że włosy stają mi dęba. Mimo 14 utworów ani przez chwilę nie odczuwam nudy lub jakichkolwiek oznak znużenia. Kompozycje takie jak Like The Last Drop, Le Printemps, This Realm, When I Close Eyes, Adam‘s Lullaby, Janamaan, Man's World (wyjątkowo udane wykonanie ballady Jamesa Browna), Daymalhum napełniają mnie chęcią do życia.
Albumem “Something Dangerous” Natacha Atlas udowadnia po raz kolejny, iż jako egzotyczna autorka tekstów, producentka, wokalistka ma naprawdę wiele do powiedzenia w klimatach etniczno—elektronicznych. Każdemu, komu bliska jest tego typu odmiana muzyki powinien kupować tę płytę w ciemno
Mikołaj Florczak
Opinie czytelników: 3 komentarze
+ dodaj swoją opinię
Natacha Atlas
Natacha Atlas nie jest na polskie warunki. Ogolnie w Polsce nie jest znana, ale warto ja polecic.
Johnny Be Good
(2007-06-09 11:26:42)
Piekno i ....
Jestes piekn i zmuslowa Natache pobudzasz moja wyobraznie do granic apsurdu a aksamitny glos twoj jest przyczyna moich uniesien
madlo
(2004-08-21 16:53:51)
Wir dźwięku,
Wciąga i pociąga aż miło.
Gabriel
(2004-02-06 00:00:00)
Dodaj swoją opinię