muzyka, koncerty, gitary
 
 
 

Lizz Wright - "Dreaming Wide Awake"

Lizz Wright - "Dreaming Wide Awake"
Styl: Jazz
Rok wydania: 2005
WWW artysty: http://www.lizzwright.net
Wydawca: Verve Forecast/Universal Music
Ocena redakcji:

Sluchając tej płyty po raz pierwszy, odbiorca, który zasugerował się faktem, iż Lizz Wright wygrała konkurs dedykowany Billie Holiday, śpiewając "Autumn in N.Y" może być rozczarowany. Ja się do tych osób właśnie zaliczam. Lizz Wright w żadnym stopniu nie zaspokoiła mojej żądzy posłuchania wokalistyki stricte jazzowej. Bo tak naprawde na płycie tej, jazzu jest bardzo mało pomimo tego, że wokalistce towarzyszą tacy wybitni jazzowi muzycy jak Bill Frissel, Greg Leisz i Jeff Haynes -znany ze współpracy z Cassandrą Wilson. To właśnie obecność ostatniego z wymienionych muzyków zadecydowała według mnie o charakterze niektórych utworów Lizz.

Słuchając zaśpiewanej przez Wright kompozycji Neila Younga "Old Man" nie mogłam oprzeć się wrażeniu, iż głos tej artystki przypomina mi słuchaną ostatnio w Sali Kongresowej Cassandre Wilson. Tak samo jak Cassandra, Wright daje muzykom możliwość zaistnienia w utworze. Nie chce być na siłę liderką. Wychodzi z założenia, że kompozycja, którą wykonuje, nie należy tylko do niej. "Dreaming Wide awake" to utwór, którego współtwórcą była Lizz. Kompozycja bardzo nastrojowa przypominająca swoją harmoniczną stylistyką rythm and bluesa. Zaczyna ją długi instrumentalny wstęp, o którego charakterze zadecydował sam Bill Frisell- znany z rockowo-bluesowych motywów (brał udział w nagraniu płyty trębacza Dave'a Douglasa, u którego bardzo często przebrzmiewa fuzja tych dwóch gatunków). Jest to niewątpliwie jeden z moich ulubionych utworów na tej płycie. Wright opowiada historię. Nie jest to wyśpiewany tekst, tylko nostalgiczne "wołanie przez sen". Trudno określić gatunek tego utworu, jak i zresztą pozostałych na tym krążku. Trochę tu bluesa, a trochę tej typowej dla jazzowych div "czarnej","piaskowej" barwy. Artystka nie eksperymentuje z głosem, pomimo wszelkich ku temu predyspozycji. Śpiewa raczej stonowanie. Momentami jest to zbyt monotonne-jak w utworze "Hit the ground".

Jak na swoje 25 lat jest bardzo dojrzała emocjonalnie. Da się to usłyszeć w zaaranżowanym przez Wright standardzie Fatsa Wallera "I'm Confessin". Śpiewa tu nie tyle jazzowo, co nawet soulowo z elementami rhythm and bluesa. Chwilami mam wrażenie, że słucham młodej Arethy Franklin. Po dość odważnym rozwinięciu tematu- czego raczej nie usłyszymy w pozostałych utworach na płycie- następuje uspokojenie. Wszystko to na granicy "męczącej" monotonii, której nadmiar w innych kompozycjach po prostu nudzi. Według mnie Wright ma nieciekawą tendencję do śpiewania na pograniczu stylu country. Jej głos staje się przez to podobny do lirycznego brzmienia Norah'y Jones . "Narrow Daylight"- utwór autorstwa Diany Krall i Elvisa Costello, w wykonaniu Wright brzmi jak typowa, smutna amerykańska ballada z przekazem. Za dużo w niej wzorowania się na harmonicznych motywach country, od których nie stroni sama Krall. Pomimo tego, utwór ten ma swój klimat i przekaz, którego trzeba się po prostu doszukać.

Podsumowując, Lizz Wright jest objawieniem ostatnich lat, choć do kręgu wokalistek jazzowych bym jej nie zaliczyła. Pierwsza jej płyta, zatytułowana "Salt" odniosła sukces. Stylistycznie, różni się jednak od "Dreaming Wide Awake". Osobiście, mi podoba się bardziej, choć po pierwszym przesłuchaniu jej, rozczarowana byłam faktem, że Wright nie jest druga Eryką Badu- ale swoistego rodzaju "gatunkowym novum", do którego trzeba sie po prostu przekonać.

Po opisywane przeze mnie jej ostatnie nagranie sięgnęłam bez większego entuzjazmu. Lecz po parokrotnym przesłuchaniu tej płyty doszukałam się w głosie artystki, bardzo ciekawych stylistycznych motywów. Mogę teraz zrozumieć czemu wielu krytyków tak bardzo się nią zachwyca. I pomimo tego, że ta młoda, czarna wokalistka nie śpiewa w klimacie, który lubię najbardziej, jestem w stanie ją docenić. Słychać, że buduje swój własny styl. Nie jest następną młodą pseudo -jazzową śpiewaczką, która powiela ten tyle razy juz zaśpiewany repertuar składający się tylko ze standardów.To co śpiewa może jazzem nie jest, ale banałem również. Ma "coś" do przekazania. A to "coś" jest na najwyższym artystycznym poziomie.

Kamila Czerniawska

Powiązane recenzje: Lizz Wright

Various Artists - "Ladies Jazz Album" Różni wykonawcy - "Ladies Jazz vol. 2" Lizz Wright - "The Orchard" Lizz Wright - "Fellowship"
Opinie czytelników: 1 komentarz
+ dodaj swoją opinię
Lizz Wright

Lizz mozna uslyszec na dobrej składance Warner Music Poland Ladie's Jazz Album.

Liza (2007-06-13 22:34:21)
Dodaj swoją opinię
Ocena czytelników:
liczba głosów: 73
Moja ocena:
zobacz profil: Lizz Wright

Baza artystów A-Z

reklama