muzyka, koncerty, gitary
 
 
 

ATB - "No Silence"

ATB - "No Silence"
Styl: Eurodance
Rok wydania: 2004
WWW artysty: http://www.atb-music.com
Wydawca: Magic Records
Ocena redakcji:

Ponad rok temu, gdy pojawił się średnio udany album ATB o nazwie „Addicted to Music” zakiełkowało w mej głowie przeświadczenie, iż kariera i twórczość Andre Tannebergera coraz bardziej, z albumu na album zbliża się do muzyki pop. Wszystko, co pojawiało się po debiutanckim krążku „Movin Melodies” stawało się coraz bardziej i bardziej przystępne wypływając z jednego kręgu muzycznego - przeznaczonego dla węższego grona słuchaczy - na szersze wody, trafiając przy tym do niemalże każdej ze stacji radiowych. W ciągu tych wszystkich lat postać owego producenta i DJ’eja stała się rozpoznawalna do tego stopnia, iż „zwykły zjadacz chleba” słysząc nazwę ATB wiedział, o kogo chodzi i co takiego wyszło spod jego ręki. Zapewne jest to zjawisko bardzo pozytywne, gdyż rozbudowywanie kariery jest rzeczą chwalebną, ale chyba tylko wtedy, gdy twórczość danej osoby nie obniża swego poziomu i nie stara się na siłę przypodobać masowej publiczności. Niestety, od współpracy z panią Robertą Carter Harrison przy kompozycji „Let U Go” i łyknięcia, jaką kaskę można na tym wszystkim zarobić, Andre zaczął się delikatniej mówiąc spłycać i kłaść nacisk na używanie wokali tylko po to, aby zasłaniać przy tym swe niedoróbki i wtórność strony muzycznej. Po wystarczającej dawce niezadowolenia byłem pewien, że jeśli kolejny album będzie dzieckiem stworzonym w wyniku flirtu(romansu?) z popem, a to, co się na nim zastanie to nic innego jak pozbawiony emocji, krzty namiętności hamburger to delikatnie mówiąc mamy klęskę!

Minął rok i odpowiedź, jaką można udzielić na pytanie „Czy naprawdę czekaliśmy na mydło?” jest mianowicie…dwuznaczna. Z jednej strony stało się tak jak myślałem, gdyż „No Silence” podążyło w tym kierunku, którego bałem się najbardziej, czyli w stronę piosenek a nie rozbudowanych kompozycji(a czy on kiedykolwiek takie miał?), które mogłyby sobie bez niczyjej pomocy poradzić. Jednakże druga strona medalu jest taka, że miesiące spędzone przez Tannebergera nie są tak do końca zmarnowane,. Naprawdę zostałem zaskoczony w dość pozytywny sposób. Bo mamy oto w ręku materiał dobry dla każdego od lat 3 do 103, nagrany z całą przystępnością jaka jest charakterystyczna dla muzyki masowej, ale zarazem nie aż tak banalny żeby zgrzytać zębami - zachowuje ducha prawdziwego ATB wywodzącego się ze sceny dream dance.

Tym, co najbardziej rzuca się w oczy, to wspomniana nierozerwalność kompozycji z tekstem, czyli wszechobecny śpiew, który na „No Silence” zdominował 9 utworów z 13. Cholernie dużo, jeśli weźmie się pod uwagę, iż debiutancki krążek z 1999 mógł się poszczycić tylko jedną ścieżką śpiewaną „Killer 2000”. Fakt, faktem wokal ten maskuje brak pomysłów na stworzenie wyjątkowo dobrego materiału, stając się jakby pewną zasłoną, ale gdyby nie on...płyta by leżała - jest kołem ratunkowym, dzięki któremu utwory zapadają jako tako w pamięć. W innym wypadku blisko połowa byłaby niezauważalna. Nadaje wysłużonym pomysłom iskrę życia, tak aby wykreowana masa trzymała się na nogach. Wiem, że boleśnie to brzmi, ale taka jest prawda - tłumaczy to sama ilość kompozycji instrumentalnych, pozostały wyłącznie te dobre (zwłaszcza IntenCity, Eternal Sweels i Mysterious Skies - ooops, prawie cały zapas wyczerpany). Drugim z aspektów, który jest wystarczająco wyrazisty, aby można było go dostrzec, to współpraca z całkiem nowymi wokalistkami (znowu te baby, co oni z nimi?!). Z trzech, które się pojawiły żadnej bym nie odesłał z kwitkiem. Są stworzone do zadań, które im powierzono. Brzmią tak malowniczo, że można się rozpłynąć - ich głosy są delikatne niczym mgiełka, pieszczą uszy, że aż chce się prosić o więcej. Jedyną ich wadą jest to, że przez bardzo podobną barwę, mało czym się różnią od siebie. Przy pierwszym przesłuchaniu naprawdę trudno wyłowić, że to były aż 3 różne kobiety! Pierwsza z nich to Tiff Lacey, która obdarowała swym wokalnym wdziękiem „Marrakech” (zwiastun, iż nowy album niesie ze sobą poprawę), „Ecstacy” (chorobliwie zaraźliwy utwór, wybrany na drugi singiel-murowany hit!) oraz „Here with Me” pozostający trochę w cieniu dwóch pozostałych, jednak stylistycznie prawie taki sam. Drugą osobą z nowej gwardii jest niewinnie i tak czule brzmiąca Michal the Girl, która z „The Autumn Leaves” kreuje znakomitą „pościelowę” - jeden z najbardziej wyrazistych punktów „No Silence”. Gorąco polecam, choćby po to, aby zobaczyć, że współpraca z Enigmą i Sarah Brightman mocno się odbiła na ATB. Ostatnia niewiasta to Madelin Zero, wpompowująca w „Black Nights”(kolejna z przytulanek, lecz ciut na wyższych obrotach niż poprzednia) i „Collides with Beauty” taki czar, że po prostu trudno jemu nie ulec. Według mnie są to gwarantowane „smash hits” utrzymane w melancholijnie dynamicznym stylu. Kontakt z nimi grozi zauroczeniem. Oczywiście tak jak na trzech ostatnich wydawnictwach nie mogło zabraknąć Roberty Ken Harrison z kanadyjskiej grupy Wild Strawberries. Mimo wszystko, że to dzięki niej gwiazda Tanneberga rozbłysła jaśniej w ciągu ostatnich lat, to kompozycje, w których się teraz udziela brzmią tak jakby były z odrzutu. Pierwsza z nich „After the Flame” to ponad 6 minut znośnej muzyki, tylko, ze słuchając tego odnosi się wrażenie podróży w przeszłość czując posmak poprzednich dokonań typu: „Hero”, „Hold You”, „Long Way Home”. Natomiast „Wait for Your Heart” to zbyt ckliwa i łzawa próba wzruszenia słuchacza. Utwór jest nazbyt przerysowany, a zastosowanie skreczy a’la „zobacz jak się posługuje winylami” śmieszy - bodajże najgorsza produkcja. Wyszłoby lepiej gdyby się tutaj w ogóle nie znalazła.

Andre Tanneberger należy do tych wykonawców-rzemieślników, których zdolności kompozytorskie nie rozwijają się z dnia na dzień, a jeśli już to nieznaczne. Pisanie utworów, proces przetwarzania w czasie produkcji znajduje się u niego na dobrym poziomie(biorąc pod uwagę ten typ muzyki), ale ten koleś, Straussem nie jest, więc oczekiwanie, że „No Silence” przyniosło powiew nowego wiatru w jego sztuce budowania, technice komponowania jest złudne. Swój szczyt osiągnął już dawno temu, teraz pozostają mu do tworzenia dobre sequele, ale to i tak już coś. Tak, więc cała strona muzyczna to to samo, co lansuje od „Dedicated” - porządny kopniak, średnie tempo i liquidowe melodie mocno wkręcające na wyższe obroty oblane polewą dream dance. Ostatnią cechą godną odnotowania jest spójność albumu z samym tytułem. Od chwili włączenia do zakończenia odtwarzania płyty nie można uświadczyć ciszy, kompozycje albo łączą się ze sobą lub ewentualnie wolne przestrzenie wypełniają elementy ambient. Jednakże od wykonawcy tego pokroju nie ma, co wymagać czegoś szczególnego, więc owy ambient to zwykłe świergotanie ptaszków i inne duperele stosowane przez dziesiątki producentów.

Odsłuchując „No Silence” zastanawiałem się, komu można by tę płytę sprezentować. Jedyne osoby, które uporczywie mi się nasuwały to: bliska kobieta lub zbłąkany romantyk. Lekkie utwory przepojone liryzmem, niezobowiązujące i niewymagające od słuchacza żadnego przygotowania oraz budzące w człowieku niekontrolowane rozmarzenie. ATB powrócił do dobrej formy po pustawym „Addicted to Music”. Nie ma tu pioseneczek o misiach, słonikach i wyznawaniu miłości słowami: "moje serce bije w rytmie Boom Boom". Dlatego jeśli szukasz eurodance’u na przyzwoitym poziomie, to ten album jest wart zainteresowania.

Mikołaj Florczak

http://www.infomusic.pl

Powiązane recenzje: ATB

ATB - "Seven Years" ATB - "The DJ 3" ATB with Heather Nova - "Renegade" ATB - "Trilogy" ATB - "Trilogy (rec. Piotr Balkus)" ATB - "Feel Alive" Kalwi & Remi - "4 Play" ATB - "Justify" ATB - "The DJ 4 - In the Mix" Różni wykonawcy - "Music For Dreamers" ATB - "Future Memories"
Opinie czytelników: 20 komentarzy
+ dodaj swoją opinię
\"No Silence\"

Nie wiem, co Ty człowieku piszesz? Jaka wtórność? Utwory mogą być podobne, bo ich styl nadaje smak tego samego gatunku, ale nie są wtórne.\r\n\"Od chwili włączenia do zakończenia odtwarzania płyty nie można uświadczyć ciszy, kompozycje albo łączą się ze sobą lub ewentualnie wolne przestrzenie wypełniają elementy ambient. Jednakże od wykonawcy tego pokroju nie ma, co wymagać czegoś szczególnego, więc owy ambient to zwykłe świergotanie ptaszków i inne duperele stosowane przez dziesiątki producentów.\"\r\nOwy ambient? Wsłuchaj się w tą melodię. Bo naprawdę to nie \"owy\" ambient\", tylko prawdziwy ambient. W każdym dźwięku jest coś niesamowitego. Andre potrafi stworzyć piękną muzykę, która zabiera Nas do krainy marzeń i ukojenia. Płyta jest udana. Na pewno znajdziecie w niej coś dla siebie po wielokrotnym słuchaniu. Najlepsza jest dla mnie \"Future Memories\", ale wszystkie są godne przesłuchania.\r\nPozdrawiam wszystkich fanów ATB!

Magda (2010-11-16 10:04:36)
!

przeczytałam kilka słów tutaj i musze stanąc w obronie Atb, wiem , ze o gustach sie nie dyskutuje, ale chcialam powiedziec jedno: jesli ktos uważa, iz ktoralolwiek lyta jest podobna do poprzedniej, to chyba nie do końca je przesłuchał.\\r\\nSą też tacy, którzy twierdza, ze Atb sie nie rowija, rownież musza miec problemy ze śledzeniem Jego kariery.\\r\\nMysle, z eto jeden z najlepszych Artystów grających na globie.

deblueyed (2010-08-19 18:22:02)
!

przeczytałam kilka słów tutaj i musze stanąc w obronie Atb, wiem , ze o gustach sie nie dyskutuje, ale chcialam powiedziec jedno: jesli ktos uważa, iz ktoralolwiek lyta jest podobna do poprzedniej, to chyba nie do końca je przesłuchał.\r\nSą też tacy, którzy twierdza, ze Atb sie nie rowija, rownież musza miec problemy ze śledzeniem Jego kariery.\r\nMysle, z eto jeden z najlepszych Artystów grających na globie.

deblueyed (2010-08-19 18:21:07)
music

Plyta swietna, jednak eurodance to dla mnie np: Dr Alban, Dune, Fun Factory, Haddaway, La Bouche itd. Wiecej na temat eurodance znajdziecie tutaj: www.ksmusic.ovh.org/archiwum3.html

ksmusic (2008-03-06 14:07:47)
Wtorka

;) Wtornosc jest, od czasu, no wlasnie od kiedy...chyab raczej od zawsze.

Jessie (2007-11-27 10:23:25)
Rec

Większej bzdury niż ta recenzja dawno nie czytałem. Na wtórność można narzekać przy "Trilogy", ale na pewno nie przy "No Silence".

Stig (2007-10-12 12:24:29)
anna tanneberger i andre tanneberger

wszystko jest git, od blisko dowch lat ma zone.

ATC (2007-06-14 12:12:04)
eurodance jak sie pisze

hehe;) to najprawdziwszy eurodance, tylko przyproawiony innymi elementami. Po prostu trudno przelknac ze to zwykly dance, prawda?

Nachos (2007-04-23 18:13:15)
Kiepski recenzent

Chłopie jak możesz takie gnioty wypisywać, poza tym ten album to nie jest gatunek eurodance. Eurodance to sobie możesz nazywać Rocco, Groove Coverage i inne takie stowrzenia... Szkoda czytać

azBEST (2007-04-06 09:38:40)
Łatwiej i szybciej.

Pomysly chlopak mial, teraz je powtarza. Jesli cos sie zmienia to tyci kroczkami. A to ze slucha go twoaj matka, to tylko oznacza,ze jest wykonawca coraz bardziej powszechnym i oferuje latwiejsze brzmienie. Tak poza tym, smiesza mnie wielcy niby fani,kotrzy niby pana andre sluchaja od 2 lat, nieznaja 70% repertuaru lub nawet nie maja zadnego oryginalu w kolekcji. Taka wiare to nawet w dupe szkoda kopnac, gdyz sa zalosni

Siergiei (2005-07-27 02:06:02)
Pop Pop Popular

Pop czy nie pop, ten facet ciagnie do popu. Wspolrpacuje z popowymi wykonawcami, przy udziale Olive nagrali kolejny remake you are not alone, ktory brzmi jeszcze bardziej popowo i z plyty na plyte wtlacza wiecej popowych elementow - singiel believe in me to doskonaly przyklad.

Siergiei (2005-07-27 02:02:11)
muza ATB

Zupełnie nie zgadzam się ze słowami Mikiłaja, który twierdzi (przez swoj totalnie zjarany sluch) że jakoby pan Atb zaczął produkować "pop". Facet posluchaj tej muzy dokladniej! Andre ma mnóstwo pomysłów,które szybko stają się hitami, nawet moja matka (53lat) lubi go słuchać. On trafia do ludzi i pewnie to tak cię dobija, że "zmyślasz" Pozdro dla fanów słodkiego Atb.

Shati (2005-07-05 10:52:16)
Premiere

Premiera nowego krązka w Polsce w połowie czerwca.

YO-Anna (2005-05-03 23:03:18)
O Rety!

Słyszałem fragmenty z tej 10 000 imprezy! Jak dla mnie bardzo niski poziom. Włos się potrafi zjeżyć!

Eddie (2005-04-24 01:35:32)
To juz koniec?:(

Impreza impreza i po imprezie.

Jealous Grill (2005-04-17 11:49:05)
KOCHAM ATB!!!

dziedobry moi kofani:P tutaj ArdnaS nadaje i chciaam Wam powiedziec ze ATB jest cudowne i ja Go kofam i juz odliczam dni do 16kwietnia dzis bylam kupic bilet i kiedy mialam go juz w rece to az mnie sie lekko na duszy zrobilo:P apropo plyty - jez kul:P superkawalki klimatyczne i bardziej chilloutowe bym powiedziala niz tekno...;) okey pozdro4ewribodi i Panocka ktory zarzadza tym co sie tu dzieje;):*:D

ArdnaS (2005-03-31 23:02:46)
Płyta

zawalista płytka polecam wzsyskim który słuchaja techno spox

Godleś (2005-03-04 13:31:33)
Płyta

Godleś (2005-03-04 13:27:44)
Poznań 16.04.2005

Już w kwietniu ATB zagości w Poznaniu. Oczekujemy z niecierpliwością!

S. L. (2005-02-21 00:01:43)
Data

Czekam na kolejny krążek Andrzeja!

Insider (2005-02-03 01:04:26)
Dodaj swoją opinię
Ocena czytelników:
liczba głosów: 294
Moja ocena:
zobacz profil: ATB

Baza artystów A-Z

reklama