Sasha - "Involver"
Za co takiego cenię sobie Sashe? Prawdopodobnie za zdolność rozdmuchania typowych struktur do niebotycznych rozmiarów. Umiejętność malowania dźwiękiem i tworzenia intrygujących pejzaży. Dar inspiracji oraz tworzenia wokół własnej muzyki nieprzeciętnej aury. A przede wszystkim za warsztat techniczny, nadający słowu „progresywny” świeższego i co istotne ciekawszego znaczenia. Tak więc, czy wydawnictwo z 2004 roku sygnowane jego ksywką oferuje właśnie to, czego się po nim oczekuje? Absolutnie tak.
”Involver” to album, który mógłby uchodzić w równym stopniu za płytę kompilacyjną, a także za projekt czysto autorski. Więc czym jest tak naprawdę? Najkrócej ujmując, stanowi on zderzenie dwóch powyższych form, tworząc diametralnie coś nowego. Sasha zaprezentował nam własną reinterpretację dziesięciu ulubionych kompozycji, nagranych na przestrzeni ostatnich lat. Co w tym niezwykłego? Wiele, jeśli weźmie się pod uwagę, iż w budowie oryginalnych utworów, przearanżowano dziesiątki elementów, zastępując je całkowicie odmiennymi, w konsekwencji kreując prawdziwe wariacje na ich temat. Tu nie chodzi tylko o modyfikacje linii rytmicznej, podkręcenie kilkunastu sampli czy tak zwaną zabawę tempem. Tworzenie tradycyjnego seta na wzór „pstrokatych” kompilacji w stylu „Politics of Dancing”, „In Search of Sunrise” czy „A State Of Trance” przy propozycji Sashy wydaje się wręcz śmieszne i przypomina lepienie babek z piasku. „Involver” stanowi powiew świeżego powietrza, a zarazem demonstruje możliwości techniczne współczesnych stołów mikserskich.
Formuła albumu przywodzi na myśl jedną plastyczną strukturę, która zewsząd otacza słuchacza niczym lepka mgła. Wrażenie to podkreśla leniwa, wręcz senna atmosfera wydzierająca z płyty, gdy kompozycje w płynny sposób przechodzą transformacje od jednej formy w drugą, przenikając same siebie. Wręcz znakomite wprowadzenie do całości stanowi nagranie „Talk Amongst Yourselves”, rozwijające się w bardzo powolny sposób, serwując przestrzenne brzmienie, zwieńczone brit-popowym głosem frontmana Grand National i dobrze nasączone trance/house’owym beatem. Efektu tego nie psuje nawet połączenie elementów śródziemnomorskich z powiewem bliskowschodniej charyzmy w kawałku „Shpongle”, przechodzącym w agresywnie pulsacyjny „These Days”. Im brniemy dalej, tym jest równie lepiej i tak naprawdę próżno tu szukać słabych momentów. Tak dobrego efektu nie psuje nawet zbyt częsta obecność linii wokalnych oraz karkołomne łączenie elektro z sentymentalnym rockiem w „The Youngsters”. Dodatkowo rozciąganie kompozycji do ponad 9 minut umiejętnie wpływa na budowanie napięcia. Dużo tutaj nawiązań do Briana Eno oraz Orb, w postaci ambientowych tekstur delikatnie muskających uszy i oddziałujących na wyobraźnie słuchacza. Wrażenie to potęguje zmysłowo zremixowana „Burma” przybrana w niezwykle eteryczne szaty. Co ciekawe, nawet umieszczenie na końcu tracklisty kompozycji Felix da Housecata, dodaje płycie rumieńców i szczypty wigoru - otrzymujemy popis zdolności edytorskich, gdzie można zaobserwować sposób postawienia utworu na głowie, bez popadania w karykaturę.
Pomimo ponad dwóch lat, jakie minęły od premiery albumu „Involver”, muzyka jaka się na nim znajduje nie uległa zestarzeniu. Odnajdziemy tu kawał inteligentnego brzmienia, bazującego na ciekawych rozwiązaniach, które zdoła zainteresować nawet tych, którzy z muzyką taneczną mają mało co wspólnego.
Mikołaj Florczak
http://www.infomusic.pl
Powiązane recenzje: Sasha
Opinie czytelników: 6 komentarzy
+ dodaj swoją opinię
Airdrawnagger
Ale porównanie jest dobre, pewne techniczne podobieństwa są. Co do Rolling Stones i Metallica to słabe porównanie. Lepsze by było: Feel i Napalm Death. Tu przynajmniej jest lepszy kontrast.
Absolutes
(2010-04-27 14:22:29)
buce to jestescie wy!
jak czytam komentarze takie jak od "Sasha Airdragger" to mi się scyzoryk w kieszeni otwiera. gosciu porównuje ATB itp. do Sashy to tak jakby porównywac Roling Stones do grupy Metallica. przeciez to sa 2 różne gatunki muzyki! co ma piernik do wiatraka
maxter69
(2009-10-31 05:29:38)
Sasha Airdragger
Super płyta... tą płytą można nauczyć przeciwników muzyki elektronicznej, iż potrafi ona przewyższać inne gatunki. Sasha górą. Stanowi prawdziwa wartośc pośród tych innych buców w stylu Tiesto, van Dyka, Corstena, ATB... przecież to jak porównywać gazika z range roverem
Sasha
(2007-06-16 21:51:31)
Sasha Involver
Genialna składanka Sashy - inne kompilacje się nie umywają. Ogólnie Sasha to spec w takich klimatach
Verona
(2007-06-16 21:48:52)
Sasha
genialny kawalek muzyki
Zygrex
(2006-11-11 14:58:05)
estetyczna kolorowanka
Swietna plyta, tak jak kazda Sashy... od tego goscia moga sie uczyc nagrywac plyty wykonawcy z glownego nurtu
Monika M.
(2006-11-07 00:31:00)
Dodaj swoją opinię