muzyka, koncerty, gitary
 
 
 

Faithless - "To All New Arrivals"

Faithless - "To All New Arrivals"
Styl: Klubowa
Rok wydania: 2006
WWW artysty: http://www.faithless.com
Wydawca: Sony BMG
Ocena redakcji:

Sprawy przybrałyby lepszy obrót dla kariery jak i fanów Faithless, gdyby album „To All New Arrivals” w ogóle nie ujrzałby światła dziennego. Jeśli „Reverence”, „Sunday 8 AM”, a nawet „Outrospective” reprezentowały wysoki poziom, serwując nietuzinkowe i inteligentne brzmienie, to najnowsze wydawnictwo sprawia wrażenie pozbawionego pomysłu. Nawet „No Roots” uproszczone i odbiegające od ustalonej formuły potrafiło zaintrygować i rozśmieszyć, bez popadania w pretensjonalizm. Źle się dzieje w Faithless? Na to pytanie trzeba niestety odpowiedzieć w sposób twierdzący.

Samo wybranie kawałka „Bombs” na pierwszy singiel sprawia dziwne wrażenie. Przecież od takich propozycji albumy brytyjskiego trio wręcz się uginają!? Jeśli chodziło o chęć zaprezentowanie innej twarzy szerszej publiczności, to należało wziąć pod uwagę bardzo emocjonalny „Music Matters”. Utwór rozpoczynający się przezabawnym intro z małym szkrabem w roli głównej, to jedna z solidniejszych produkcji obecnych na albumie. Nie przeszkadza w tym nawet linia rytmiczna zapożyczona z nagrania „Melissa” formacji Chumbera. Równie udanie radzi sobie komiksowy i na swój sposób przerysowany „Spiders Crododiles and Kryptoniet”, gdzie słychać echa „Lullaby” grupy The Cure.

Niezwykle irytujący element na płycie stanowi poruszanie problemów społecznych i tanie moralizatorstwo. Wyszedł z tego taki potworek jak „To All New Arrivals”, przywodzący na myśl czarną komedią, gdzie na tle tanecznego beatu lektor mówi o ofiarach malarii i AIDS - złe wrażenie pogłębia chórek stylizowany na Petera Gabriela. Jeszcze gorzej jest z „Last This Day”, gdzie Dido męczy swym sennym wokalem, uporczywie i powoli wbijając słuchaczowi nóż w plecy.

Jak dla mnie jedenaście upichconych kompozycji to stanowczo za dużo. Jeśli pierwsza połowa trzyma formę, to to co czeka słuchacza pod sam koniec wywołuje niesmak. Instrumentalny „Emergency”, sprawia wrażenie odrzutu z poprzednich sesji nagraniowych, zaś „Kind of Peace” mógłby posłużyć za tło do przypalania ofiar na wolnym ogniu. Końcowy obraz poprawia „The Man In You”, przypominający stare zabawy Maxi Jazza w stylu „If Lovin You is Wrong”, „Baseball Cap oraz kawałek „I Hope” uderzający w podobne tony, co „Under Ice” Kate Bush.

Jeśli szukasz lekko depresyjnego klimatu, o schizofrenicznym zabarwieniu, podlanym elementami gospel i szczyptą zmysłowości, to tutaj tego nie znajdziesz. „To All New Arrivals” to krążek niedopracowany, nagrany w pośpiechu po dużym sukcesie „Greatest Hits”, który sam nie wie jaką rolę ma spełniać.

Mikołaj Florczak

http://www.infomusic.pl

Powiązane recenzje: Faithless

Faithless - "Faithless Forever" Benny Benassi - "Toolroom Knights" Faithless - "The Dance"
Opinie czytelników: 11 komentarzy
+ dodaj swoją opinię
A gdzie to jest?

Prztyczek w stronę No Roots? Ta płyta przecież jest chwalona. Ludzie, czy wy czytać nie umiecie ze zrozumieniem? No raczej większość osób nie potrafi.

To the Sun (2010-07-09 13:43:09)
kompletna bzdura

recenzja ktorej nie rozumiem. podobnie jak prztyczek w strone no roots. nie widze za grosz obiektywnosci. nie che mi sie polemizowac wiec pozwole sobie podsumowac ze ja jestem zadowolony a tego/tych albumow bo dzieki nim widac ze nie stoja w miejscu (jak chyba autor by chcial).

rmk (2007-11-17 23:26:12)
Music Matters i Axwell

Drugi singiel Faithless - Music Matters - to dobry wybór, szkoda, że klip został przygotowany pod wersję Axwella.

Twisty (2007-07-20 17:37:20)
faithless to all new arrivals

faithless bywalo lepsze

wiarołomny (2007-06-09 20:44:40)
cieszy

cieszy mnie to

denon (2007-04-04 01:10:59)
ciekawy chemat

jestem zwolennikiem innej muzyki lecz nie ktore kawalki z tej plyty sa zajebibi!nie bede bawil sie w mlodych gniewnych i wystawial dygresyjnych komentarzy lecz utworki te trafily gdzies tam gleboko we mnie i powiem tyle poprostu ciekawy schemat.

vegetax (2007-03-17 01:00:37)
Faceless

co prawda, to prawda - mamy tu po prostu meczenie buły

Pierre (2006-12-28 22:14:43)
Płyta roku!!!??

hahaa przepraszam za ten szyderczy ton...ale wystarczy przesłuchać debiutancką płytę polskiego duetu Mathplanete, i widać że Faithless popełinili totalną porażke. To jest Faithless!!! oni wyrobili sobie pewną marke na rynku muzycznym! i jeżeli wydajataki szajs, to widać że nie mają szacunku dla słuchaczy i ich fanów...Wydaje mi się że jakby 100 % fan zapierał się że ta płyta jest super to po prostu by kłamał że tak uważa...bo każda poprzednia jest o 1000% lepsza! Tej płyty nawet nie zauważono. I już raczej za późno na to.

PadreTovaros (2006-12-28 11:19:41)
nieprawda

bzdura, plyta nudna i slaba

Kamil (2006-12-18 13:41:54)
wrecz przeciwnie

gdy uslyszalem ta plyte 2 tygodnie temu, jeszcze nie przestalem jej sluchac..wersja do domu, w samochodzie i na mp3 sa ze mna, a na music matters nie moge pozbyc sie dreszczy.. dla mnie plytka roku..

mike (2006-12-15 23:10:14)
troszke się zwiodłem

Przyznam szczerze,że po nowym albumie Faithless...spodziewałem się czegoś więcej. Płyta naprawdę jest jakaś taka nijaka, niema utworów które na długo zapadły by w pamięci. Gdy album się kończy, pozostaje niesmak, i jakieś takie uczucie typu "I JUŻ?? TO WSZYSTKO??!"...Rzeczywiście nie da się oprzeć wrażeniu że grupa wydała płytę "zapchaj dziurę", która zupełnie nic nie wnosi do ich twórczości. Ośmielam się rzec że jest to najsłabszy album w historii Faithless :(

PadreTovaros (2006-12-07 16:54:51)
Dodaj swoją opinię
Ocena czytelników:
liczba głosów: 35
Moja ocena:
zobacz profil: Faithless

Baza artystów A-Z

reklama