Armin van Buuren - "10 Years"
10 lat na rynku tak zmiennym jaki reprezentuje Armin van Buuren to na swój sposób nie lada wyczyn. Wielu osiągało szczyt, po czym momentalnie z niego spadało. Co innego ten młody Holender. Skrupulatnie, krok po kroku zdobywał uznanie, aby dorobić się pozycji największej gwiazdy eurotrance i być stawianym u boku takich sław jak Paul van Dyk, Tiesto czy Ferry Corsten. To nic, ze zdolniejsi depczą mu po piętach, obecnie jest jego najlepszy okres i przy dobrym układzie utrzyma się najprawdopodobniej w czołówce przez następne 10 lat.
Wydawnictwo „10 Years” to najkrótszym ujęciu podsumowanie tego okresu i zbiór najważniejszych singli w karierze. Począwszy od wczesnego „Blue Fear”, które wprowadziło go do firmamentu sław, a na ostatnim singlu „This World Is Watching Me” nagranym przy współpracy z Rank1 skończywszy. Odnaleźć tu można także kompozycje, które w wyraźny sposób zdradzają jego fascynacje muzyką elektro-pop, a zwłaszcza dokonaniami Jarre’a. Mam tu na myśli kawałek „Sail”, osnuty wokół mocnej linii rytmicznej, delikatnego brzmienia klawiszy oraz przestrzeni dźwiękowych. Podobnie ma się sprawa z „Clear Blue Moon”, „4 Elements” oraz wspomnianym wcześniej „Blue Fear”, gdzie wyraźne brzmienie syntezatora mówi samo za siebie.
Na krążku numer jeden Armin zdecydował się umieścić dość przejmujący w swej wymowie kawałek „The Sound of Goodbye” pierwotnie nagrany w ramach projektu Perpetous Dreamer. Pomimo mijających lat wciąż daje kopa i należy do ścisłej czołówki w jego repertuarze. Album obfituje też w bardziej lub mniej udane duety z innymi gwiazdami. Do tych pierwszych z pewnością należy zaliczyć niesamowicie melodyjno-liquidowe „Exhale” i ”Sunspot” oddające ducha stylistyki lat 90-tych; „Intruder” zaaranżowane na dość agresywny i charakterystyczny dla formacji M.I.K.E. sposób oraz progresywne „Saturday Night”. Te, które lepiej pominąć to miałkie „Love You More” oparte na podkładzie zapożyczonym od Paul van Dyka i pozbawione wyrazu „Zocalo”.
Nie można też zapomnieć o dwóch największych przebojach: „Shivers” (tutaj w konkretnym i energetycznym remixie M.O.R.P.H.a) i nieustannie granym od ponad trzech lat „Burned with Desire” z ujmująco-rozmarzonym wokalem Justine Suissa. Jeśli chodzi o Justine to ma ona jeszcze na swym koncie inny utwór z Arminem – „Wall Of Sound” - pochodzący z ostatniego studyjnego albumu.
Na samo zakończenie warto wspomnieć o dość wczesnej produkcji „Touch Me” ukazującej nawiązania do nurtu house oraz ewolucję warsztatu Van Buurena. Kończąc tym akcentem należy życzyć kolejnych powodzeń w karierze oraz dalszego rozwoju możliwości aranżacyjnych, bez popadania w pustą rutynę.
Mikołaj Florczak
http://www.infomusic.pl
Opinie czytelników: 5 komentarzy
+ dodaj swoją opinię
10 lat
kilka naprawde udanych numerow
Czeslaw
(2008-03-28 11:43:59)
10 lat Armina van Buurena
Kilka utworow naprawde fajnych, ale tylko kilka.
Rod Stewart
(2007-06-15 14:49:00)
zocalo
Zocalo jest mialkie, wyjatkowo mialkie...pod tym wzgledme lepiej sie prezentuje Markus Schulz.
zocalo
(2007-05-07 21:04:07)
Armin <3
Drogi autorze tekstu! "Zocalo" to jednen z najlepszych utworow Armina! Niesamowicie oddaje atmosfere jego tworczosci i jest w pewnym sensie zwienczeniem jego dotychczasowych dokonan...absolutnie sie z paniem nie zgadzam.
Mycha
(2007-04-26 21:30:22)
I LOve You ArMIn
KocHAm ArMInA :*** JEsT NAJlepSzy
PaTi :)
(2007-04-16 18:40:30)
Dodaj swoją opinię