StoneBridge - "SOS"
Blisko dwadzieścia lat w branży i nadal w czołówce. Jeden z głównych reprezentantów szwedzkiej sceny house - StoneBridge. Reprezentant na tyle silny, że miał okazję współpracy z kilkunastoma gigantami muzyki rozrywkowej (Will Smith, Missy Elliott, Simple Minds, Shaggy, Robbie Williams). Teraz, praktycznie w przeddzień wydania swego drugiego autorskiego albumu serwuje kolejną profesjonalną i przebojową produkcję - "SOS".
Czy mamy tym razem do czynienia z hitem pokroju tych z krążka "Can't Get Enough"? Do pewnego stopnia. Po pierwsze, powyższe wydawnictwo stanowiło krok w stronę nurtu mainstrem, gdzie dało się usłyszeć nagrania nie tyle tkwiące w sosie disco-house, ale łączące w sobie przystępność oraz elastyczność. Dzięki temu otrzymaliśmy trzynaście produkcji z, których większość to kawał ciekawie zaaranżowanej roboty. Nie piszę tego wyłącznie we własnym imieniu, ale też osób, które wcześniej nie trawiły muzyki tanecznej. Po drugie, "SOS" to raczej klasyczny StoneBridge sprzed 2004 roku. Jest tu mniej partii wokalnych, zaś całość sprawia dość oszczędne wrażenie. Jak najkrócej mógłbym go opisać? Zderzenie zremixowanego Scissor Sisters i zapożyczonej do chórków Kylie Minogue z tym co reprezentuje Swedish House Mafia. Prawda, że brzmi ciekawie? I niewątpliwie jest ciekawie.
Poza kilkoma elementami przejściowymi, całość wprowadzaj trochę stylu i smaku do momentami zatęchłych list przebojów, zdominowanych przez monotonne, pozbawione polotu układy ścieżek, które ktoś nazywa utworami. Oczywiście nikt tu nie odkrywa Ameryki, a tym bardziej StoneBridge, jednak jest to kontynuacja w dobrym kierunku. Jedyną wyraźną wadą tego nagrania jest to, że od wersji oryginalnej brzmią lepiej jej remixy. Zawarte na winylu trzy wersje to trzy różne spojrzenia w odmiennych stylistykach.
Propozycja Chrisa Keasera to pójście w stronę rozwiązań charakterystycznych dla francuskiej sceny house. Jest subtelnie, miękko ale bez uciekania od chwytliwości pierwowzoru - mój zdecydowany faworyt. Z kolei Thomas Gold i Chris Ortega to bardzo popularne klimaty electro, przywodzące na myśl twórczość Ingrosso i Prydza. Natomiast jeśli chodzi o polską propozycję duetu Wawa (M. Bojanowicz, W. Myśliwiec) to mamy do czynienia z przebojowym rozwinięciem oryginału, mocno osadzonym w UK House.
Czy polecam? Zdecydowanie tak i to nie tylko dlatego, że StoneBridge ma dobrą rękę (jak większość Szwedów) do melodyjnych produkcji.
Mikołaj Florczak
http://www.infomusic.pl
Opinie czytelników: 4 komentarze
+ dodaj swoją opinię
Metro
Singiel mocny!
Artes
(2010-04-15 20:22:27)
Recenzja
Recenzja bardzo fachowa i możliwie obiektywna, jak tylko obiektywną recenzja może być.
Płyta warta uwagi.
foo-script
(2008-03-19 22:42:45)
swedish house mafia
wedish house mafia trzyma formę ponad normę
Jealous guy
(2007-06-13 18:57:00)
Duet WAWA i StoneBridge
Duet WAWA pokazali się tu z dobrej strony.
Stone
(2007-06-11 19:13:25)
Dodaj swoją opinię