|
|
|
|
House
www.martinsolveig.com
2005
Defected Records
|
|
|
| Recenzja |
   
|
|
| |
|
To nic, ze 'Hedonist' jest albumem sprzed ponad dwóch lat. W przypadku tak profesjonalnie zrealizowanych wydawnictw wiek nie gra roli, bo tak naprawdę starzeją się dużo wolniej niż płyty konkurencji. Gdy się jeszcze do tego doda element wysokiej przebojowości, to otrzymujemy krążek, którego po prostu grzech byłoby nie wysłuchać.
Martin Solveig, to jeden z reprezentantów francuskiej szkoły, któremu ciężko zarzucić brak talentu. Po dobrze przyjętym debiucie, w 2005 roku uderzył z prawdziwą bombą jaką jest 'Hedonist'. Warto tutaj wspomnieć, że single z omawianego krążka do dziś kulają się na listach przebojów.
Otrzymaliśmy tu futurystyczne połączenie funk i soul, bazujące na fundamentach muzyki house. Jednak nie jest to żaden french house, lecz raczej house z wysp brytyjskich dodatkowo przefiltrowany przez rozwiązania znane z muzyki pop. Jaki jest tego efekt? Wyśmienity! Spośród 10 kawałków, żaden nie zasługuje na brak uwagi. Oczywiście nie wszystkie posiadają taki power jak fenomenalnie naśladujące klimaty Jamesa Browna "Jealousy" (ogromna zasługa Lee Fieldsa), czy też Jacksonowskie "Something Better", lecz to rzecz nieistotna. Solveig zgrabnie rozpisuje poszczególne instrumenty, przez co nie brzmią one płasko i nudno. Umiejętnie to współgra z zaproszonymi wokalistami, dzięki czemu nabierają oni większej wyrazistości. Warto w tym przypadku zwrócić uwagę na nawiązujący do serii 'Africanism' utwór "Black Voices". Nadaje kolorytu i wprowadza dużą dawkę odmienności, oferując coś czego normalnie nie usłyszymy w radio. Ponadto wręcz znakomicie prezentują się: nietuzinkowo-życiowe "Everybody" i humorystyczne "Rejection". Nie można też zapomnieć o bardzo ładnej balladzie "Dry", nagranej przy wokalnym udziale samego Solveiga.
Inna zaleta to teksty... tak teksty. Nie są tą nudne wyznania miłości, czy fascynacje pierdółkami. Raczej traktują o niezrozumieniu przez otoczenie, sławie czy innych problemach emocjonalnych. To duża zaleta i umiejętne wybicie poza konkurencję. Taki np. Bob Sinclar, nawet jeśli jest znajomym Martina Solveiga i miał jako taki wpływ na jego twórczość, wypada na tym polu (nie tylko na tym) wręcz żałośnie i kiepsko.
Jak to napisać (?!) ... zrobię to krótko. Płyt jak ta jest naprawdę niewiele, nawet jeśli od jej premiery minęły aż dwa lata. Grammy dla kogoś kto w Polsce będzie umiał nagrać coś takiego, bo to co tworzą rodzimi twórcy, przywodzi o uśmiech na twarzy. |
|
|
|
| | | | |
| » Lista utworów |
| Nazwa utworu | odtwarzanie |
1. |
Everybody - Lee Fields |
|
2. |
Something Better- Jay Sebag |
|
3. |
If You Tell Me More - Jay Sebag |
|
4. |
Black Voices |
|
5. |
Rejection - Jay Sebag |
|
6. |
Blind Rendezvous (Interlude) - Martin Solveig |
|
7. |
Dry - Martin Solveig |
|
8. |
Something About You |
|
9. |
Jealousy - Lee Fields |
|
10. |
Requiem pour un con - Martin Solveig |
|
11. |
Don't Waste Another Day - Jay Sebag |
|
|
|
|
|
|
|
| |
Komisja obwodowa 619
Rwie beton i tyle. Nie ma co tutaj gadac. Solveig wylansowal 4 big hity, ktore rolluja konkurencje w rulony.
| | |
| |
|
|