Demoniczna kaczka, czyli test Ibanez Weping Demon Jr. WD7
2 grudzień 2010 00:00
Popchnięty ciekawością, która zrodziła się we mnie po przetestowaniu tubescreamera TS7 z serii Tone-Lok, zabieram się za test drugiego wcielenia demonicznej kaczuchy. Sam będąc zagorzałym fanem kultowej Dunlopowej serii Cry-Baby, ostrożnie i z otwartym uchem podpinam Demona w linię...
Złota zasada: „...Czekoladowy tort jest przepyszny, ale tylko gdy nie jest serwowany na każdy posiłek...”
Tak samo dzieje się w przypadku efektów gitarowych, a szczególnie wah-wah. Nie da się przecież zagrać każdej solówki na kaczce, jednak zastosowana ze smakiem doda klimatu i ekspresji także partii rytmicznej. Zmniejszam rozkręcony na full Gain wzmacniacza o ¼ i podłączam efekt aby usłyszeć jego charakter i możliwości...