VGS Rose R20CE - dobre brzmienie nie musi być drogie

26 lutego 2014 Tagi: katayama, evertune, fishman, elektroakustyk
Autor testu: krzysztof-blas-zdjecie Krzysztof Błaś
Produkt: VGS Guitars rose R20CE
Cena: 2189 zł
Dostarczył: GEWA Polska Sp. z o.o.

VGS to stosunkowo młoda firma, która jednak w krótkim czasie zdążyła zaistnieć na rynku instrumentów muzycznych. Idealne wyważenie oferowanej jakości, nowych patentów i rozwiązań technologicznych oraz rozsądnych cen pozwoliło zwrócić uwagę wielu muzyków – w tym zawodowych endorserów. Prawdziwym przełomem, który pozwolił gitarom VGS wyróżnić się z tłumu był rewelacyjny mostek Evertune, dzięki któremu raz nastrojona gitara stroiła zawsze bez konieczności dokonywania korekt. Producent jednak nie poprzestał na wprowadzeniu tego oryginalnego patentu do gitar elektrycznych – postanowił także ulepszyć gitary akustyczne stosując kolejny, unikatowy na rynku patent – Katayama Acoustic Chamber. Na czym polega wyjątkowość tego rozwiązania i jak wpływa ono na ogólne brzmienie gitary akustycznej sprawdzimy już za chwilę.

Do testu otrzymałem dwie gitary z serii Rose – R20CE. Dlaczego dwie? Ponieważ jedna została wyposażona we wspomniany patent Katayama Acoustic Chamber, a druga nie - oprócz tego są dokładnie identyczne co pozwoli łatwiej zauważyć różnice w brzmieniu.

 

Budowa / Wygląd

[lupa:1:R]R20CE pochodzi z serii Rose. To instrument, którego pudło rezonansowe posiada kształt typu Grand Auditorium. Jest więc mniejszy niż jumbo, lecz mimo to poprawnie skonstruowany nie powinien mu ustępować głośnością. Płyta wierzchnia została wykonana z litego świerku. Gęsty i prosty układ słojów świadczą, że zastosowany materiał jest odpowiednio wysokiej jakości. Sama płyta wierzchnia jest dosyć cienka, co powinno zaowocować łatwym wprowadzaniem jej w wibracje, a tym samym powinniśmy otrzymać spory zakres dynamiki podczas gry palcami. Otwór rezonansowy został ozdobiony gustowną, palisandrowo-klonową rozetą. Tył i boczki gitary wykonano z palisandrowego laminatu z atrakcyjnym układem słojów. Krawędzie zostały zabezpieczone czarno-białym bindingiem, który doskonale współgra z całością. Instrument jest dość lekki, co jest zaletą, gdyż sugeruje jego podatną na rezonans, filigranową konstrukcję. Mimo to odnosimy wrażenie solidności budowy, co potwierdza także dokładne wykonanie szczegółów.

Gryf zrobiono z mahoniu i wklejono go na wysokości 14 progu. W połączeniu z głębokim wycięciem w korpusie gwarantuje to łatwy dostęp do końcowych progów. Szyjka jest dość wąska, ale jednocześnie nie należy do najcieńszych. Proporcje zostały jednak uchwycone prawidłowo i podczas gry nie odczujemy dyskomfortu. Taka grubość gryfu wpływa też na jego większą stabilność i minimalną podatność na odkształcenia. Mimo to zastosowano dwustronny pręt regulacyjny, dzięki któremu niezależnie od grubości strun zawsze uzyskamy prawidłową krzywiznę szyjki.

Palisandrowa podstrunnica posiada 20 progów typu medium. Zostały one perfekcyjnie nabite i wypolerowane, co docenimy szczególnie podczas bendingów. Główka gitary posiada klonowy binding i znajdziemy na niej chromowane klucze z plastikowymi, czarnymi motylkami. Pomimo, że pochodzą od nieznanego producenta działają poprawnie i dobrze się prezentują. Na uwagę zasługuje siodełko szyjki, które, podobnie jak siodełko mostka wykonano z prawdziwej kości. Zostało ono jednocześnie prawidłowo nacięte, co od razu po zakupie gwarantuje odpowiednią strojność i wygodę gry w pierwszych pozycjach.

Szyjka została wykończona matowym, przezroczystym lakierem, a korpus z płytą wierzchnią na wysoki połysk.

[lupa:5]

[lupa:2]

[lupa:3]

Na koniec przypatrzmy się mostkowi. Wykonany z palisandru posiada dość oryginalny design podkreślający oryginalność pomysłu i wizji firmy VGS. Prawdziwą jego zaletą jednak jest nie wygląd, lecz konstrukcja. Miejsce zaczepienia strun zostało obniżone względem kościanego siodełka. Dzięki temu nawet jeżeli chcąc obniżyć akcję strun spiłujemy nieco siodełko, struny w dalszym ciągu będą się na nim opierać pod odpowiednio dużym kątem. To z kolei wpływa na nacisk strun na siodełko, a tym samym przekazywanie drgań na płytę wierzchnią – czyli brzmienie i sustain. Na plus zasługuje siodełko wykonane z kości, które dzięki kompensacji gwarantuje prawidłowy strój instrumentu. Na minus – kołki mocujące struny. Owszem, wykonane są z drewna, lecz sama jakość wykonania odbiega precyzją od tej, znanej z instrumentów wysokiej klasy. Skoro już producent słusznie zresztą zdecydował się na drewniane, a nie plastikowe kołki, to wypadałoby też zadbać o ich wykonanie tak, żeby były jednocześnie elementem dekoracyjnym.

[lupa:4]

 

Katayama Acoustic Chamber

Jak łatwo się domyślić jest to wymysł szalonego Azjaty, który dzięki swojemu doświadczeniu i ultranowoczesnym instrumentom pomiarowym zaprojektował coś, co polepsza brzmienie, a przy tym da się zamontować w gitarze bez zmieniania jej konstrukcji... Na pierwszy rzut oka Katayama Chamber wygląda po prostu jak dwie drewniane, palisandrowe płytki jakimi zazwyczaj wzmacnia się miejsce przyklejenia mostka w środku pudła rezonansowego, oddalone od siebie za pomocą poprzeczek, które tworzą swoiste kanały.

[lupa:6]

Zasada działania jest prosta – wystarczy to urządzenie przykleić na etapie budowy gitary pod mostkiem zamiast tradycyjnej płytki wzmacniającej. Przy tradycyjnej budowie gitar struny zaczepiają się w mostku w taki sposób, że tuleje unieruchomione przez kołki stykają się i ciągną płytę wierzchnią. Dzięki Katayama Chamber struny zaczepiają się w tej drugiej płytce, oddalonej od tej, która jest przyklejona do płyty wierzchniej. Niby drobiazg, ale według producenta zmienia to zakres częstotliwości gitary, jak również wpływa na dynamikę, dzięki czemu instrument brzmi tak, jakby był przez lata rozgrywany... Cóż, tak wygląda teoria i za chwilę sprawdzimy jak ma się do praktyki...


Układ elektroniki

VGS R20CE to instrument elektroakustyczny, co oznacza mniej więcej tyle, że producent zamontował układ elektroniki pozwalający nagłośnić się na scenie. Skorzystano w tym przypadku ze sprawdzonego układu topowej firmy Fishman, model Presys+. Składa się on z aktywnego preampu montowanego w boczku gitary, oraz tradycyjnego przetwornika piezo pod mostkiem. Gniazdo wyjściowe układu zintegrowane zostało z zaczepem na pasek, dzięki czemu uniknięto wycinania w gitarze dodatkowego otworu. Preamp zasilany jest baterią 9V, którą się w nim montuje. Oprócz regulacji głośności możemy ustawiać barwę potencjometrami Bass, Middle, Treble, a także kontrolować pasmo najwyższych częstotliwości Brilliance. Dodatkowo mamy prosty układ antysprzężeniowy zbudowany w oparciu o potencjometr Notch wycinający wybraną częstotliwość, oraz przełącznik Phase odwracający fazę.

 

[lupa:7]

[lupa:8]

Fishman wbudował też tuner, który pokazuje nazwę dźwięku, oraz za pomocą trzech diod stopień jego dostrojenia. Tuner możemy włączyć w każdej chwili nawet nie podłączając do gitary kabla. Niestety zaledwie trzy diody nie pozwalają na wyjątkowo komfortowe strojenie, przez co wskazania tunera nie są zbyt dokładne. Z pewnością poratuje nas on w sytuacji kryzysowej na scenie, ale jeżeli będziemy mieli na to czas i warunki z pewnością szybko rozejrzymy się za jakimś innym, peryferyjnym urządzeniem.


Gramy i słuchamy

Na początku słowa uznania należą się za wyjątkową staranność wykonania gitary. Pomijając mało istotne kołki w mostku wszystko jest wykończone perfekcyjnie. Jednocześnie fabrycznie niska akcja strun sprawia, że na dostarczonych gitarach (przypominam, że przyszły dwie) gra się po prostu przyjemnie i lekko. Fakt, że do testu dotarły dwa instrumenty utwierdza mnie w przekonaniu, że cała seria jest równie precyzyjnie wykonania i że nie jest to tylko skutek wysyłki „pokazowego” instrumentu.

[lupa:9]

Jakie są wrażenia z porównania brzmienia obydwu instrumentów z których jeden wyposażony jest w Katayama Chamber? Przyznam się, że osobiście oczekiwałem drastycznej różnicy, tego że jeden instrument będzie słaby, a drugi na jego tle powali na kolana, tymczasem... Okazało się, że obydwa instrumenty brzmią rewelacyjnie. Nie dobrze – rewelacyjnie. Przez chwilę nawet zacząłem podejrzewać, że producent sobie zażartował ze mnie i w obydwu gitarach zamontował Katayamę – przyznam, że w pierwszym odruchu dezorientacji poluzowałem struny i sprawdziłem – w jednym z nich rzeczywiście Katayamy nie było. O co więc chodzi? Czy to w ogóle coś daje? Zacząłem więc w amoku żonglować gitarami starając się wychwycić różnice, co na nowych, dźwięcznych strunach okazało się nie łatwe.

 

Próbka możliwości VGS Rose R20CE:

 

Obydwie gitary grają bardzo głośno, zaskakująco głośno jak na swoje gabaryty. Oferują dość ciemną barwę z doskonałym dołem i mocnym środkiem. Perfekcyjnie rezonują, a cienka płyta wierzchnia zapewnia spory sustain i wyjątkową dynamikę podczas gry palcami. Pomijając fakt zamontowania Katayamy – obydwie gitary powaliły mnie właściwościami brzmieniowymi, pomimo, że porównane zostały do „modelowych” instrumentów z duuużo wyższej półki cenowej. Te gitary po prostu grają wyjątkowo dobrze i gdyby kosztowały 3 razy więcej, to nadal by się broniły. Co więc z tą Katayamą?

Kiedy opadły pierwsze emocje spowodowane zaskoczeniem właściwościami brzmieniowymi przyszedł czas na wsłuchiwanie się w niuanse barwowe. Instrument bez Katayamy brzmi bardziej szeroko, surowo, otwarcie, z lekką górą i zbalansowanym środkiem. Pasmo gitary z Katayamą jest trochę inne, cieplejsze i łagodniejsze – zbliżone do mojego leciwego i dobrze rozegranego Taylora 814CE, czyli bardzo podobnego instrumentu, lecz wielokrotnie droższego. Dźwięk jest bardziej zwarty i skupiony dzięki mocniejszemu, nieco nosowemu środkowi. Podkreślony jest też niski środek, a wysokie częstotliwości brzmią bardzo mocno i pewnie.

[lupa:10]

Reasumując – obydwie gitary są tak samo głośne, mają taki sam sustain, różnica polega jednak na zakresie częstotliwości. Wniosek z tego taki – VGS potrafi wyprodukować zaskakująco dobrze brzmiącą gitarę, a następnie dodać do niej gadżet (Katayama), który wpływa na zmianę barwy upodobniając ją do tej, jaką znam z droższego i rozegranego instrumentu... Czyli jednak coś w tym patencie Katayama jest... Mimo to powiem szczerze, że podobały mi się w równym stopniu obydwa instrumenty – ten bez Katayamy sprawdziłby się w grze podkładowej, a z Katayamą przy fingerstyle, czy solowej grze kostką. Gdybym miał wybrać tylko jeden z nich? – z pewnością miał bym z tym wielki problem, bo linia Rose firmy VGS to po prostu doskonale zaprojektowane, wykonane i brzmiące gitary. Jedno nie podlega dyskusji – system Katayama coś zmienia – czy na lepsze? Z pewnością na inne, nie gorsze. Powiem tylko tyle, że podczas ślepych testów moi zaprzyjaźnieni muzycy za każdym razem jako zwycięzcę wskazywali gitarę wyposażoną w Katayama Chamber, więc wnioski pozostawiam wam...

Na koniec wypadałoby napisać kilka słów na temat zamontowanego układu elektroniki. Cóż, w odróżnieniu od właściwości akustycznych instrumentów układ elektroniki nie powala. Jest po prostu poprawny. Preamp oferuje wydajną korekcję barwy przy niskich szumach własnych, tuner po prostu jest, a przetwornik piezo w mostku... cóż to zło konieczne i gra tak jak wszystkie inne piezo na świecie – czyli płasko, ale za to z dużym odstępem od sprzęgania co docenimy na scenie. Najważniejsze jednak, że zamontowanie układu tak renomowanego producenta nie wpłynęło na zwiększenie ceny instrumentu. Jest ona wyjątkowo dobrze skalkulowana i nawet gdyby elektroniki nie było w ogóle, instrument za tą cenę obroniłby się brzmieniem i wykonaniem. Traktujmy więc układ elektroniki jako gratisowy gadżet dodany do znakomitej gitary akustycznej.

 

Podsumowanie

Gitary VGS zaskoczyły mnie brzmieniem i wykonaniem. Zawsze z nieufnością podchodzę do instrumentów z podobnej półki cenowej zdając sobie sprawę, że producenci kładą nacisk na wygląd pomijając właściwości brzmieniowe, ponieważ wychodzą z założenia, że zawodowi muzycy i tak kupią droższe instrumenty, a ci bardziej amatorscy godzą się na kompromisy wymuszone ceną, lub po prostu nie słyszą różnicy.... Tym razem jednak VGS zburzył moją pewność siebie w podobnych ocenach, odbierając mi brzmieniem wszelkie argumenty. R20CE Rose to linia doskonale brzmiących gitar akustycznych, które bez cienia wątpliwości zabrałbym do studia i zaprzągł do profesjonalnych nagrań. Katayama Chamber to ciekawy dodatek, który jednak modyfikuje już na wstępie świetne brzmienie instrumentu i jestem przekonany że sam nie zdołałby tego dokonać na przeciętnym „paździerzu”.

Podsumowując wrażenia z testu należy się zgodzić z hasłem producenta – „dobre brzmienie nie musi być drogie” – tak przynajmniej jest w tym przypadku...

Ocena końcowa:

 

Gitarę do testów dostarczył

dystrybutor marki VGS - GEWAmusic

[img:1]

Pytania i komentarze odnośnie sprzętu

ogólna ocena:
Głośne i donośne brzmienie
Doskonała konstrukcja
Perfekcyjne wykonanie
Renomowany układ elektroniki
Modyfikujący brzmienie Katayama Acoustic Chamber
Do testów dostarczył:
reklama

Najchętniej czytane

więcej
TEST: HeadRush Pedalboard1
TEST: Druzkowski Guitars Draco2
TEST: Fender American Pro Telecaster RW CRT3

Pozostałe testy sprzętu gitarowego

Efekt gitarowy TC-Helicon TalkBox Synth

Efekt gitarowy TC-Helicon TalkBox Synth

Efekty typu talkbox od momentu pojawienia się na rynku przyciągały oryginalnym brzmieniem oraz ekspresyjnym charakterem, lecz zarazem odstraszały problemami, wynikającymi z konstrukcji tego typu urządzeń. Ale to już...

Produkt: TalkBox Synth
Cena: 1.100 zł
Przemysław Rajewski Gitarzysta
Test comba akustycznego DV Mark Markacoustic AC801P

Test comba akustycznego DV Mark Markacoustic AC801P

Halo ziemia! Będąc w kolejnej podróży służbowej oraz spoglądając w niebo z fotela samolotu, chciałbym dziś podzielić się z Wami moimi ostatnimi wrażeniami z...

Produkt: AC 801 P
Cena: 2.000 zł
Marek Pająk Gitarzysta VADER
Efekty gitarowe TC Electronic Hall Of Fame 2 & Pipeline

Efekty gitarowe TC Electronic Hall Of Fame 2 & Pipeline

Duńscy wizjonerzy z firmy TC Electronic niestrudzenie od 1976 roku dostarczają nam, gitarzystom, innowacyjne narzędzia do kreowania brzmienia. W niniejszym...

Produkt: Hall Of Fame 2Pipeline
Cena: 700 zł600 zł
Przemysław Rajewski Gitarzysta
Efekt gitarowy HeadRush Pedalboard

Efekt gitarowy HeadRush Pedalboard

Czasy, w których wchodząc w świat cyfrowych symulacji wzmacniaczy i efektów musieliśmy wybierać pomiędzy dwoma wiodącymi producentami, bezpowrotnie minęły....

Produkt: Pedalboard
Cena: 4.400 zł
Szymon Chudy Gitarzysta, kompozytor, producent muzyczny
mikrofon