TEST: Walrus Audio 385

21 lipca 2017 Tagi: gitara, efekty, kostki podłogowe, przestery, walrus audio, 385
Autor testu: wojciech-hoffmann-zdjecie Wojciech Hoffmann
Produkt: Walrus Audio 385
Cena: 900 zł
Dostarczył: FACE

Każdy test zawsze wyzwala u mnie pewne wątpliwości, czy na pewno będę w stanie rzetelnie ocenić dane urządzenie i dokładnie je ograć. Żeby zrobić to profesjonalnie, trzeba chyba posiedzieć parę tygodni z urządzeniem, gitarą, wzmacniaczem lub jakąś kostką efektową - może być również efektowna.

Ale jak ktoś chce, to zrobi to dobrze, a w szczególności my, Polacy, dajemy sobie znakomicie radę w ekstremalnych okolicznościach. Oczywiście nie ma tutaj mowy o extremum, ale kostka, którą dzisiaj zaprezentuję, była dla mnie dość zagadkową. I nie była to bynajmniej kostka zapachowa, ale bardzo ciekawa kostka amerykańskiej firmy Walrus.

 

[img:1]

 

Zaraz po wyjęciu z pudełka pomyślałem sobie, że oto mamy kolejną ciekawostkę nieznanego wytwórcy typu hand made. I tutaj niespodzianka. Nic z tego. Ameryka, normalnie Ameryka. Pudełko jak pudełko, nie różniące się od innych tego typu. Kostka zapakowana zawodowo z małymi giftami w rodzaju piórka do gitary i podkładkami silikonowymi no i naklejki, którą to możemy zainteresować np. młodszego brata czy siostrę.

Nie obyło się bez wkrętaka coby zobaczyć, co też w tym metalowym pudełku znajduje się pod przykryciem. Dla elektronika sprawa jest prosta. Jakieś układy elektroniczne i dwa gniazda z przełącznikiem. Ale dla zwykłego gitarzysty nie ma to chyba większego znaczenia, no może poza tymi co lubią jak plączą się kabelki zamiast płytki drukowanej. Jeśli chodzi o mnie, to wszystko mi jedno. To ma grać, a nie wyglądać, chociaż może przesadziłem. W końcu lubimy ładne przedmioty

 

[img:2]

 

Budowa

Jak już wspomniałem, urządzenie to zwykły prostopadłościan, czyli bardzo estetycznie wykonana, metalowa skrzyneczka. Skrzyneczka jest czarna, malowana farbą młoteczkową z wyjątkiem płyty wierzchniej, która to jest koloru - w zasadzie nie wiem do końca jakiego, ale coś pomiędzy brudnym żółtym zmieszanym z zielonym i oliwkowym. Dość ciekawie ozdobiona graficznie.

Na płycie górnej namalowany jest projektor filmowy z dawnych lat, jeszcze ubiegłego wieku. I tutaj chyba mamy celowy zabieg nawiązania do czasów „vintage”. Bo cóż to jest za urządzenie. Czekaliście zapewne na to co w końcu jest opisywane. Otóż prezentowana kostka to nic innego jak przester typu overdrive, z tajemniczym numerem 385. Co on oznacza nie mam pojęcia, ale nie o to chodzi.

 

[img:3]

 

Na górnej płycie znajdują się gałki odpowiadające za wszystko, co usłyszymy po podłączeniu do wzmacniacza. W sumie super prosta obsługa. Gałka volume, gain, bass, treble. W zupełności wystarczająca ilość. Nawet bym jedną gałkę od barwy wyeliminował i zamienił na jedną uniwersalną, ale to nie ja przecież skonstruowałem ten efekt.

Znakomitym posunięciem jest lampka led, która podczas koncertu dobrze jest widoczna w światłach. Nie każdy producent dostrzegł zaletę takiego ułatwienia. No ale zawsze znajdzie się jakieś "ale". Moim zdaniem szkoda, że nie ma tutaj miejsca na baterię, która ułatwiłaby pracę np. w domu. Niestety musimy podłączyć efekt do zasilacza. No ale cóż, tak sobie wymyślił producent. I w końcu nie to jest istota tego testu tylko wysmakowane walory dźwiękowe, jakie możemy usłyszeć po podłączeniu.

 

[img:4]

 

Brzmienie

Od razu uprzedzam, że wbrew pozorom i swojej prostocie, nie jest to kostka łatwa w ustawieniu. Trzeba troszkę posiedzieć i pokombinować. Ale jak już się trafi na swoje, to wrażenie jest piorunujące. Wydaję mi się, że jest to efekt przeznaczony dla osobników z krainy „vintage”. Nie znajdziemy tutaj hi-gainowego brzmienia, chociaż po rozkręceniu tejże gałki do oporu gitara śpiewa jak trzeba, ale bez dżyn, dżyn, dżyn typu Korn czy jakiś inny Slayer. Natomiast wszystkich gitarzystów bluesowo Bonamassowo, Klaptonowo, Winterowo itd. ,itd. zachwyci w parę minut.

Najlepsze moim zdaniem brzmienie jest wówczas gdy wzmacniacz ustawimy na bardzo delikatny drive, prawie niesłyszalny i dopalimy Walrusem, nie przesadzając również z gainem. Mnie najbardziej podobało się właśnie takie ustawienie. Barwy na godzinę 12 i gain również na 12. Próbowałem również na czystym ustawieniu wzmacniacza, ale jakoś nie przekonałem się do tego brzmienia. Być może nie umiałem wydobyć z połączenia tych dwóch przekaźników dźwięków, tego o co mi chodzi. Natomiast po ustawieniu lekkiego drive zagadało, że hej, hej, hej :-)

 

[img:5]

 

Próbki dźwiękowa

I dochodzimy do sedna sprawy. Zaczynamy przygodę z gitarą, wzmacniaczem i Walrusem. Starałem się ustawiać poszczególne gałki w odstępach trzech godzin. Jedynie gałka volume była ustawiona cały czas na godz. 13 gdyż po całkowitym ściszeniu, jak sama nazwa wskazuje, nic słychać nie było, więc oszczędziłem sobie czasu i ustawiłem stałą głośność kostki. No to zaczynamy:

 

Przykład 1


Gitara bez włączonego Walrusa na lekkim drive...

 

Przykład 2

Gitara z włączonym efektem, ustawienie vol-13, gain,bass,treble - 0

 

Przykład 3

Gitara z włączonym efektem, ustawienie vol-13, gain,bass,treble - 9

 

Przykład 4

Gitara z włączonym efektem, ustawienie vol-13, gain,bass,treble - 12

 

Przykład 5

Gitara z włączonym efektem, ustawienie vol-13, gain,bass,treble - 15

 

Przykład 6

Gitara z włączonym efektem, ustawienie vol-13, gain - 17, bass,treble - 12

 

Podsumowanie

Cóż powiedzieć, chyba tylko jedno. Efekt wart jest uwagi zwłaszcza dla gitarzystów tradycyjnych, nie silących się na popisy szybkościowe. Mnie podobają się ustawienia zdecydowanie mniej przesterowane - te z przykładu 4. Ale oczywiście wybór pozostawiam szanownym gitarzystom.

Myślę, że posiadając już ten zacny overdrive w swoich rękach, zadowolenie osiągnie wysoki stopień. W zalewie setek podobnych urządzeń, Walrus broni się ciepłem w brzmieniu i dość wysoką kreacją barw. Przy cierpliwości w ustawianiu, osiągniemy w stu procentach oczekiwany efekt. Zaletą  jest jeszcze to, że znakomicie siedzi w miksie i jest bardzo dobrze słyszalny. A więc na zakupy :-).

Wojciech Hoffmann Autor: Wojciech Hoffmann

 

Do nagrań wykorzystano:

 
  • Marshall JVM
  • Kolumna DL 2x12
  • Mikrofon Shure SM 57
  • Interfejs Focusrite Scarlett Solo
  • Gitara Ibanez RG6UCS Prestige

 

Do testów dostarczył:
FACE FACE Tel: +32 3 844 67 97 http://www.face.be

Powiązane video:

reklama

Najchętniej czytane

więcej
TEST: Fender Mustang GT1001
TEST: Levinson LV-58 Vermilion2
TEST: Bugera T5 Infinium3

Pozostałe testy sprzętu gitarowego

Gitara elektryczna Fender American Pro Telecaster RW CRT

Gitara elektryczna Fender American Pro Telecaster RW CRT

Witam Serdecznie po dłuższej przerwie. Niestety ostatnie miesiące obfitowały w wyjazdy służbowe, co spowodowało opóźnienia w kolejnych wydaniach moich testów. Ale szybciutko nadrabiamy zaległości, stąd też pojawi się...

Produkt: Telecaster RW CRT
Cena: 6.800 zł
Marek Pająk Gitarzysta VADER
Orange Bax Bageetar, Two Stroke & Detonator

Orange Bax Bageetar, Two Stroke & Detonator

Kto z nas nie zna marki Orange? Charakterystyczne, pomarańczowe konstrukcje, wyglądające jak stare radio naszego dziadka, urzekające zarówno oryginalnym wyglądem, jak i nietuzinkowym brzmieniem. Kiedy kurier zjawił...

Produkt: Bax BageetarTwo StrokeThe Amp Detonator
Cena: 1.500 zł700 zł700 zł
Przemysław Rajewski Gitarzysta
Head gitarowy Bugera T5 Infinium

Head gitarowy Bugera T5 Infinium

Bugera od wielu lat walczy o każdy kawałek gitarowego klienta. Ten niemiecki producent na początku drogi, torował ją sobie ceną produktu, lecz w opinii wielu...

Produkt: T5 Infinium
Cena: 900 zł
Tomasz Andrzejewski Gitarzysta
Combo gitarowe Fender Mustang GT100

Combo gitarowe Fender Mustang GT100

Konstrukcje cyfrowe przeżywają ostatnio prawdziwy renesans, a na rynku pojawiają się coraz to nowsze produkty symulujące klasyczne urządzenia gitarowe. Obecnemu trendowi nie pozostała obojętna również firma Fender...

Produkt: GT100
Cena: 1.700 zł
Szymon Chudy Gitarzysta, kompozytor, producent muzyczny
mikrofon