Każdy basista wie, że wożenie, noszenie, przenoszenie i inne czynności natury fizycznej, które czasem trzeba wykonać z naszym sprzętem, w większości wypadków nie niosą ze sobą przyjemnych odczuć.
Niemała waga i gabaryty posiadanego przez nas zestawu powodują, że najczęściej graty stoją sobie w sali prób. Jednak w domu również trzeba pograć, czasem coś nagrać na komputerze. I tu zachodzi problem bo trzeba zastawić pół pokoju naszymi zabawkami; mało tego – jeszcze trzeba je do tego pokoju jakoś przetransportować.
I tu, naprzeciw tej potrzebie wyszła firma Orange produkując całą serię niewielkich zestawów combo do użytku domowego. Jednym z nich jest właśnie Crush 25BX.
Zacznijmy jednak tę przygodę od poznania czym jest marka Orange.
Historia Orange sięga lat 60 tych minionego stulecia. Wtedy to Cliff Cooper otworzył w londyńskiej dzielnicy West End swój sklep muzyczny. Jednak za faktyczny moment powstania marki Orange uważa się rok 1968, kiedy w piwnicy swojego sklepu muzycznego przy New Campton Street, Cliff Cooper założył studio nagraniowe Orange. Zamierzał robić karierę jako wydawca i producent muzyczny. Początkowo jakoś się wiodło, jednak po jakimś czasie przyszły złe chwile dla biznesu i dotychczasowych marzeń Cliffa. Nie mając pieniędzy nawet na opłacenie czynszu Cooper, który był również muzykiem zespołu The Millionaires, zmuszony był wystawić na sprzedaż sprzęt używany w kapeli. Wzmacniacze i kolumny rozeszły się jak ciepłe bułeczki w ciągu zaledwie jednego dnia i to skłoniło młodego producenta i wydawcę do pójścia w stronę produkcji i sprzedaży nagłośnienia. Dziś Orange należy do ścisłej czołówki producentów wzmacniaczy i kolumn, używanych przez najlepszych muzyków na całym świecie.
Do tej pory marka Orange kojarzyła mi się z potężnym zestawem gitarowym, którego używa mój kolega imieniem Krzysiek – gitarzysta grający m.in. w Bieliźnie. Miałem tę nieprzyjemność pomagać mu kilka razy w transporcie tego cacka i powiem, że łatwo nie było. Jednak rzeczywiście jego gitara brzmi genialnie. Nie wiedziałem jednak, że Orange produkuje również mniejsze, a nawet, co znajdziecie na stronie dystrybutora - biurkowe zestawy nagłośnieniowe.
Testujemy Orange Crush 25BX
Budowa
Utrzymane w rzecz jasna pomarańczowej kolorystyce combo ma zaledwie 35 cm wysokości, 32 cm szerokości i 23 cm głębokości. Do jego przenoszenia służy uchwyt znajdujący się na górnej ścianie. Na niej znajduje się również bardzo prosty i czytelny panel kontrolny na który składają się:
gniazdo słuchawkowe – duży jack
gniazdo wyjściowe „line out” - duży jack
gniazdo wejściowe do wpięcia urządzenia zewnętrzngo – mały jack
potencjometr regulacji głośności VOLUME
potencjometr regulacji tonów wysokich HIGH
potencjometr regulacji tonów średnich MID
potencjometr regulacji tonów niskich LOW
potencjometr regulacji czułości wejściowej GAIN
gniazdo wejściowe typu duży jack do wpięcia instrumentu INPUT
Dodatkowo, wszystkie elementy składające się na panel kontrolny zostały opatrzone oznaczeniami graficznymi opisującymi ich funkcje. A więc chciałoby się powiedzieć, że nawet dziecko sobie poradzi. I pewnie tak będzie jeśli tylko nie umiejące czytać dziecko będzie wiedzieć co oznacza np. znak klucza wiolinowego czy rysunek wtyczki „jack”. No ale cóż... trzeba docenić pomysłowość projektanta, a być może swoją koncepcję kierował wcale nie do dzieci...? To pytanie pozostawię bez odpowiedzi.
Narożniki Crush'a zabezpieczone są metalowym osłonkami dla uniknięcia obić w tych newralgicznych miejscach. Głośnik o średnicy 8” przykrywa czarna maskownica z tworzywa, która chroni go skutecznie przed kurzem lub uszkodzeniami. Na tylnej ścianie poza informacjami znamionowymi sprzętu znajduje się gniazdo przewodu zasilającego i włącznik.
Pograjmy
Do testu użyłem swojego ukochanej basówki Fender Jazz Bass. Zanim jeszcze go włączyłem i podłączyłem instrument zastanawiałem się jak to może brzmieć. I szczerze mówiąc spodziewałem się zatkanego, brzydkiego brzmienia z przewagą środkowych częstotliwości. Bo jak inaczej może brzmieć coś co ma 25 Watt mocy w przypadku basówki. I tu się zdziwiłem. Było dobrze, nawet slapik się ładnie odzywał.
Ok, skoro tak to się zabawmy – pomyślałem. Zobaczymy jak sobie poradzi kiedy odkręcę mocniej VOLUME. I tu znów się zdziwiłem. Generalnie wszystko się zgadzało. Podobna sprawa miała miejsce w przypadku regulacji innych parametrów brzmienia, niezależnie od poziomu głośności.
Słuchajcie! Możnaby długo pisać o brzmieniu comba, jednak chciałbym zaprosić Was najpierw do materiału video, w którym posłuchacie próbek brzmienia Orange Crush 25BX i zobaczycie go z bliska, potem polecam wycieczkę do sklepu muzycznego, w którym przetestujecie go organoleptycznie. Będziecie z pewnością mile zaskoczeni, podobnie jak ja byłem!
Wnioski i wrażenia
Moi drodzy wnioski są takie, że to znakomita sprawa do użytku domowego. Mały zgrabny sprzęt, który nie zajmuje nam połowy pokoju, do którego możemy wpiąć się w każdej chwili i pograć. Mało tego, możemy również śmiało użyć Crush'a 25BX do domowych nagrań dzięki wyjściu 'line out”, lub podpiąć jakiś odtwarzacz i pograć z ulubioną płytą nawet na słuchawkach, aby nie przeszkadzać innym domownikom. Doskonała sprawa dla początkujących i tych którzy początki mają za sobą. Oczywiście na scenę raczej się nie nadaje, ale w domu każdy basista będzie zadowolony. Dodatkowo sugerowana przez dystrybutora cena 507 zł jest bardzo niska w stosunku do jakości, z której słynie firma Orange.