WYWIAD: Andy McKee dla Infogitara.pl

5 grudnia 2016

Andy McKee - wirtuoz gitary akustycznej techniką fingerstyle po wielu latach oczekiwania w końcu zawitał do Polski. Nasza redakcja miała przyjemność przeprowadzenia obszernego wywiadu z artystą tuż przez pierwszym koncertem, który odbył się 1 grudnia w Sopocie. Zapraszamy do oglądania i lektury!

 

Wywiad video:

 


Mateusz Siedlecki: Wielu ludzi zastanawia się nad tym, dlaczego zdecydowałeś się grać na gitarze akustycznej a nie elektrycznej, skoro jesteś fanem Metalliki i mamy już XXI wiek?

Andy McKee: (śmiech) Tak naprawdę odkryłem gitarę akustyczną w okolicach 1996 roku. W tym czasie słuchałem i grałem naprawdę sporo muzyki skupionej wokół gitary elektrycznej. W pewnym momencie usłyszałem Prestona Reeda, który używał alternatywnych strojów oraz korpusu gitary, jako instrumentu perkusyjnego. Do tego doszły techniki gry, takie jak tapping, którego nigdy nie słyszałem na gitarze akustycznej. Wówczas po prostu zakochałem się w tym stylu gry.

Jeżeli grasz na gitarze elektrycznej to uczysz się riffów czy solówek, ale podejście Prestona Reeda do instrumentu polega na całościowym pokryciu wszystkich aspektów muzyki za pomocą tylko i wyłącznie gitary. Właśnie ten czynnik zadecydował o mojej decyzji. Tutaj motywy rytmiczne, harmoniczne i przede wszystkim melodyczne, dzieją się w tym samym czasie. Uznałem więc, że właśnie w ten sposób będę mógł najlepiej się wyrazić.

 

MS: Wszystko zaczęło się od utworu "Drifting"...

AMK: Tak, napisałem ten utwór kiedy miałem 18-19 lat a wtedy tak naprawdę dopiero zaczynałem przygodę z gitarą akustyczną i byłem bardzo skoncentrowany na takim stylu grania. Uczyłem się zagrywek Prestona Reeda i Michaela Hedgesa, których wówczas dopiero odkryłem. Siedziałem więc w pokoju, próbując nauczyć się ich kawałków i przypadkowo wymyśliłem własny. "Drifting" był pierwszym utworem, jaki napisałem. Było to jakieś 20 lat temu.

Z kolei 10 lat temu "Drifting" trafił na Youtube, który był wtedy jeszcze stosunkowo nową platformą. Zaczął krążyć po sieci i szybko stał się popularny, przez co wszystko tak naprawdę się zaczęło i między innymi dzięki temu jestem teraz tutaj w Polsce. 10 lat temu "Drifting" naprawdę odmienił moje życie, byłem wtedy zwykłym nauczycielem gitary w sklepie muzycznym w Kansas.

 

MS: Czy w ogóle jesteś w stanie powiedzieć ile gitar posiadasz w tym momencie?

AMK: (śmiech) Niestety nie... Na pewno nie jestem kolekcjonerem ale nigdy też nie wyrzuciłem żadnej ze swoich gitar. Nie jestem gościem, który idzie do sklepu i kupuje fajną gitarę tylko po to, żeby ją mieć. Wciąż jednak mam swoją pierwszą gitarę i wszystkie inne, które kupiłem.

Gdybym miał strzelać, powiedziałbym że w tym momencie mam jakieś 20-30 gitar. Może więcej... Mam dużo gitar elektrycznych. Blisko współpracuję z firmą Ernie Ball, która oprócz wyposażania mnie w struny, dostarczyła mi także kilka gitar Music Man. Czasami więc na nich gram i kto wie - może kiedyś będę robił to bardziej regularnie.

 

[img:1]

[img:5]

 

MS: Jakich gitar używasz podczas aktualnej trasy?

AMK: Moje podstawowe gitary, z którymi jeżdżę w trasy już od ośmiu lat, są wykonane przez lutnika z Montrealu - Michaela Greenfielda. Firma nazywa się Greenfield Guitars. Można powiedzieć, że w moim wypadku są to instrumenty standardowe, chociaż mają progi typu fanned-frets i kilka dodatkowych wycięć korpusu dla zwiększenia komfortu gry, co przydaje się, kiedy siedzisz z gitarą po kilka godzin.

Główne założenie wykorzystywania progów typu fanned-frets polega na tym, że bardzo pomagają one w intonacji. Niezależnie od tego, jaki dźwięk na gryfie zagrasz, to powinien on stroić dużo lepiej niż w standardowym rozkładzie progów. Jeżeli pomyślisz o menzurze takiego instrumentu, to przypomina ona harfę - struny basowe mają dłuższą menzurę niż pozostałe. Menzura szóstej struny jest dużo dłuższa pierwszej. Boki i tył wykonane są z hebanu McAster. W środku zainstalowany jest K&K Pure Mini Pickup, który zapewnia bardzo naturalne brzmienie. Używam go już od naprawdę długiego czasu.

Mam też ze sobą gitarę barytonową, która ma bardzo podobny kształt korpusu ale oczywiście dłuższą menzurę i stroi dużo niżej - do B. Jeżeli więc zagrasz E-dur, to w rzeczywistości będzie to B-dur. Ta gitara również ma te same wycięcia i progi typu fanned-frets. Mam też gitarę harfową, niestety uszkodziłem ją podczas transportu w trakcie ostatniej trasy, a że wróciłem do domu tylko na pięć dni, to nie miałem czasu jej naprawić. Nie zabrałem jej więc do Polski, ale obiecuję że wezmę następnym razem.

 

[img:2]

MS: Porozmawiajmy teraz chwile o strojeniu gitar. Czy w ogóle używasz jeszcze standardowego stroju?

AMK: Niespecjalnie... (śmiech). Żaden z moich kawałków nie jest grany w standardowym stroju. Chociaż... mam jeden w dropped D, więc stosunkowo blisko. W gitarze barytonowej mam za to kilka standardowych interwałów, gdzie cały czas można zagrać standardowe akordy, ale dużo niżej.

Używam wielu niestandardowych strojów i dla mnie jest to naprawdę inspirujące, ponieważ niejako zmuszasz się do bycia pewnego rodzaju odkrywcą. Musisz sam wpaść na pomysł, jakiego rodzaju akord możesz wymyślić czy jaką melodię zagrać. Dla mnie jest to naprawdę inspirujące. Wiem, że wielu ludzi może pomyśleć "to jest dziwne i nie ma najmniejszego sensu" ale ja naprawdę to lubię. To zdecydowanie pobudza moją kreatywność, a znalezienie nowego stroju sprawia, że zadaje sobie pytanie "co mogę wymyślić tym razem?". Ponieważ niemal każdy utwór wymaga innego stroju, zawsze przestrajam się na scenie w trakcie koncertu.

 

MS: Wielu gitarzystów uważa, że w standardowym stroju wszystko zostało już zagrane. Zgodziłbyś się z tym?

AMK: Nie do końca. Wciąż jest jeszcze wiele muzyki, którą można skomponować w standardowym stroju. Zwłaszcza jeżeli weźmiesz pod uwagę to, ile zmiennych jest w muzyce i jak można je wykorzystać. Ja jednak zdecydowanie jestem już zmęczony słuchaniem wciąż tych samych akordów. Na przykład kiedy komponuję, to po prostu nie mogę zagrać akordu C-dur... (śmiech) jest dla mnie strasznie nudny, to samo z G7 czy A-dur - już to wszystko słyszałem. Stąd pomysł na alternatywne stroje i różne wariacje wokół akordów.

 

 

MS: Jakie jest twoje źródło inspiracji i kreatywności?

AMK: Odkąd stałem się muzykiem, który jeździ w trasy, zdałem sobie sprawę, że przede wszystkim potrzebuje czasu do pracy nad muzyką. Zauważyłem, że bycie w trasie strasznie utrudnia komponowanie. Dlatego w przyszłym roku biorę kilka miesięcy wolnego żeby skończyć nowy album. Mam kilkadziesiąt krótkich motywów i muszę na spokojnie połączyć je w całość. To może być istotna sprawa chyba dla wszystkich muzyków - w moim przypadku kreatywność wymaga przede wszystkim czasu. Nie możesz po prostu walić głową w mur, jeżeli w danym momencie nie masz inspiracji to niczego nie wymyślisz.

 

MS: Porozmawiajmy o procesie twórczym. Jak to wygląda w Twoim przypadku - zaczynasz od pomysłu na melodię czy stroju?

AMK: Zazwyczaj zaczynam od stroju. Kiedy na przykład wymyślę nowy albo wykorzystam czyjś. Wtedy patrzę, co mogę na tej bazie stworzyć i jakie pomysły przychodzą mi do głowy. Wtedy zazwyczaj pojawia się jakiś riff, wokół którego próbuje zbudować melodię. Czasami też jedno z drugim powstaje jednocześnie - melodia i akompaniament powstają naraz. Zdarzają się też takie sytuacje, że nie mam przy sobie gitary, a słyszę jakąś melodię w głowie i dopiero potem próbuję znaleźć ją na gitarze i nagrać, żeby nie zapomnieć. Czasami wykorzystuję też pianino, ponieważ jest ono od razu gotowe do gry.

 

MS: Teraz mam do Ciebie naprawdę wredne pytanie - jaka jest największa wada Andy'ego McKee jako gitarzysty?

AMK: (śmiech) Nie wstydzę się tego jakoś specjalnie ale nie jestem zbyt dobry w improwizacji... Zdecydowanie nie jest to moja mocna strona. To tak jakby mój mózg zwyczajnie nie działał w ten sposób. Jest tak, że ok - mogę to robić, ale to zdecydowanie nie brzmi cool (śmiech). Chyba po prostu nie jestem tego typu muzykiem. Wolę kolejno sklejać poszczególne części. Można powiedzieć, że jestem bardziej pisarzem niż mówcą.

Niektórzy potrafią po prostu wziąć instrument do reki i rozwalić system. Ja z kolei muszę najpierw zbudować jakąś strukturę. Tak więc przyznaję się - moją największą słabością jest improwizacja (śmiech).

 

[img:3]

 

MS: Myślisz, że właśnie to w pewien sposób odróżnia Cię od innych gitarzystów grających techniką fingerstyle?

AMK: Myślę, że wielu gitarzystów, którzy skłaniają się do bardziej nowoczesnego podejścia do gitary akustycznej, wykorzystują mnóstwo alternatywnych strojów. Jeżeli więc siądziesz obok takiego i zaczniesz improwizować, nie będzie to łatwe dopóki nie poznasz jego stroju i tego co się dzieje na gryfie. Ja sam używam około 50 różnych strojów i nie zastanawiam się dłużej nad nimi - po prostu komponuje na nich kolejne fragmenty muzyki.

Dlatego też powiedziałbym, że w wypadku większości tego typu gitarzystów, improwizacja nie jest ich mocną stroną, chociaż mogę się mylić. Są tacy gitarzyści jak Tommy Emmanuel czy Richard Smith, którzy grają głównie w standardowym stroju i rozwalają system. Siedzą godzinami i improwizują a potem Twoja szczęka ląduje na podłodze. Są więc też tacy, którzy dużo improwizują ale ja na pewno nie jestem jednym z nich (śmiech).

 

MS: Czy na tej planecie uchował się jakiś utwór, którego nie potrafiłbyś zagrać?

AMK: Myślę, że chyba nie... (śmiech). Myślę, że każdy kto potrafi ciężko pracować, jest w stanie zagrać wszystko. Taki mam sposób rozumowania. Jeżeli więc usiądę i poćwiczę, będę w stanie to zagrać. Nie mam już jednak takiej determinacji do nauki utworów innych artystów, jaką miałem kiedyś.

Teraz bardziej zależy mi na pisaniu własnych kawałków. Kiedy byłem młodszy to siadałem i starałem się nauczyć kawałków Dream Theater, Erica Johnsona, Joe Satrianiego i dopiero potem grałem na gitarze akustycznej. Wtedy ciężko nad tym pracowałem. Myślę, że jeżeli ciężko pracujesz - dasz radę.

 

MS: Nie jestem pewien, czy zdajesz sobie sprawę z faktu, że ludzie, którzy próbują nauczyć się Twoich kawałków, bardzo często mocno się wkurzają i frustrują?

AMK: (śmiech) Tak, tak przypuszczam... Zdaje sobie sprawę, że niektóre z moich kawałków są trudne do zagrania. Wszystko zależy jednak od nastawienia, dużo ćwicząc możesz nauczyć się grać wszystko. Jeżeli to jest to, co chcesz robić, potrafisz odciąć się od innych rzeczy i naprawdę się skupić - możesz osiągnąć co tylko chcesz. Ale naprawdę przepraszam, jeżeli jest to trudne (śmiech).

Wszystko zaczęło się od "Drifting". Od dwóch lat organizuję obóz gitarowy, gdzie uczę tego typu rzeczy. Jest tam też trzech innych instruktorów. W tym roku był tam nawet Preston Reed jako instruktor. Także Thomas Leeb i Craig D'Andrea. Możesz tam więc otrzymać kilka lekcji od różnych instruktorów, gdzie nauczysz się jak zagrać "Drifting" w naprawdę wolnym tempie. W przyszłym roku, ponieważ robię sobie przerwę w koncertowaniu, przygotuję kurs gitarowy dostępny online, przy współpracy z firmą True Fire. Będzie tam "Drifting", "Rylynn" i wszystkie inne moje kawałki zagrane jakieś dwa razy wolniej i z różnych ujęć. Mam nadzieję, że będzie to pomocne do nauki tych kawałków.

 

[img:4]

 

MS: Muszę zapytać Cię o plany na przyszłość - oczekujemy nowej płyty?

AMK: Tak, pojawi się w przyszłym roku. Dlatego też biorę teraz trochę wolnego - jakieś 8-9 miesięcy bez koncertowania. Prawdopodobnie zagram kilka weekendowych koncertów w Stanach. Będę jednak skupiony na dokończeniu tych kompozycji i spędzaniu czasu z moją żoną i dziećmi, ponieważ przez ostatnie 10 lat naprawdę sporo koncertowałem. Tak więc - album będzie gotowy pod koniec przyszłego roku.

 

MS: Będzie on w jakiś sposób inny od poprzednich?

AMK: Rozważam zaproszenie kilku gości do zagrania niektórych utworów. Może nawet pojawi się gitara elektryczna. Zasadniczo będzie to jednak gitara akustyczna typu fingerstyle, z której jestem znany. Pojawi się też gitara harfowa - mam kilka motywów na gitarze harfowej, które chce dokończyć i również umieścić na płycie.

 

MS: Andy - ostatnie pytanie. Co dokładnie dzisiaj zagrasz? Będzie to coś w rodzaju "greatest hits"?

AMK: Tak, skoro jest to mój pierwszy koncert w Polsce, zagram dużo hitów z Youtube'a ale też kilka nowszych kawałków z albumu "Joyland" i EP-ki "Mythmaker", które ukazały się kilka lat temu. Będzie to więc mieszanka - zacząłem też wykonywać niektóre kawałki muzyków, którzy mnie zainspirowali, ponieważ zauważyłem, że wiele osób nie wie o istnieniu takich muzyków jak Don Ross, Preston Reed, Billy McLaughlin czy Michael Hedges. Zdecydowałem więc, że zagram chociaż po jednym z ich kawałków, żeby ludzie mogli usłyszeć, kto mnie inspirował i sami mogli zapoznać się z tymi artystami. Dzisiaj pojawią się więc także ich kawałki.

 

MS: Dzięki - powodzenia!

 

[img:6]

reklama

Najnowsze wywiady

WYWIAD: Kasia Flis WYWIAD: Kasia Flis

Fenomen siły internetu bywa przewrotny. Jedni budują swoją markę latami, podczas gdy nielicznym wystarczy dosłownie chwila, by zaistnieć w świecie. Takim rodzynkiem okazała...

WYWIAD: Leszek Możdżer WYWIAD: Leszek Możdżer

O roli mistrza w życiu, tworzeniu własnego języka muzycznego za pomocą elementów świata oraz zagrożeniach związanych z osiągnięciem sukcesu mówi Leszek Możdżer. Uważasz...

Fryderyki 2017: Piotr Metz Fryderyki 2017: Piotr Metz

Prezentujemy Wam ostatni już w serii "Fryderyki 2017" wywiad przeprowadzony przy okazji tegorocznej gali. Tym razem o kulisach Fryderyków i byciu dziennikarzem muzycznym...

WYWIAD: Simon Phillips WYWIAD: Simon Phillips

Mieliśmy okazję porozmawiać z Simonem Phillipsem - legendarnym perkusistą, który przyleciał do Polski aby poprowadzić warsztaty, które niedawno odbyły się w warszawskim...

Fryderyki 2017: L.U.C. Fryderyki 2017: L.U.C.

W ramach naszego cyklu związanego z tegorocznym rozdaniem Fryderyków prezentujemy Wam wywiad z L.U.C.-em. Artysta w towarzystwie Mesajah, Rebel Babel Ensemble, a także...

mikrofon