WYWIAD: Kasia Flis

27 września 2017

Fenomen siły internetu bywa przewrotny. Jedni budują swoją markę latami, podczas gdy nielicznym wystarczy dosłownie chwila, by zaistnieć w świecie. Takim rodzynkiem okazała się bohaterka naszego spotkania, Kasia Flis, znana z brawurowych występów na weselu, od których aż huczało na YouTube. Pojawiła się równie szybko co i zniknęła, czy to ta siła internetu właśnie? Pod koniec wakacji gościliśmy Kasię we Wrocławiu, a spotkanie obfitowało w bardzo ciekawe wątki, zapraszamy do relacji. Żeby jednak nie trzymać w niepewności od razu dopowiemy - tak, zajęta...

Z uwagi na fenomen nagłej popularności perkusistki, redakcja InfoDrum postanowiła sprawdzić, co w trawie piszczy. Podczas pierwszej rozmowy telefonicznej okazało się, że nasza bohaterka mieszka po przeciwnej stronie kraju. Po chwili rozmowy Kasia zdecydowała się przyjechać do odległego Wrocławia, co potwierdziło tylko tezę - ona rzeczywiście musi być szalona... Pełna żywiołowej energii, prawdziwa i bezpośrednia - taka okazała się być nasza bohaterka. Co ciekawe, rozmowy perkusyjne powędrowały na dużo głębsze tematy niż robienie estradowego show. W trakcie spotkania poruszyliśmy bardzo szerokie kwestie - od uciążliwości pracy perkusisty, do problemów związanych z bólem kręgosłupa i nieodpowiednim siedziskiem do perkusji. Zapraszam na krótki wywiad z Kasią.

Z uwagi na lekko-zabawowy, wakacyjny nastrój, przystąpiliśmy do wywiadu, traktując go z przymrużeniem oka. Na koniec udało się namówić naszą bohaterkę na małe warsztaty z robienia estradowego show...

 

[img:1]

 

Paweł Ostrowski: Dlaczego perkusja?

Kasia Flis: Próbowałam gry na różnych instrumentach: klawiszach, gitarze, akordeonie, ale żaden z nich nie dawał mi tej ekspresji, jaką poczułam w perkusji. Zobaczyłam kiedyś jakiegoś perkusistę w akcji - do dziś nawet nie wiem jaki to był zespół - i od razu wiedziałam, że to właśnie "to".  Energia, szaleństwo na scenie i to poczucie wyzwolenia - to właśnie instrument idealny dla mnie!

 

Twoja edukacja... gdzie uczyłaś się grać?

Przez pierwsze 8 miesięcy uczyłam się grać w szkole, ale gdy mój nauczyciel odszedł ze szkoły, uczyłam się już sama. Po około dwóch latach zaczęłam grać w zespole, w którym gram do tej pory (zespół "Atack" - przyp. red.). Po "akcji" z filmami zaczęłam uczyć się w "Szkole Rocka" w Lublinie, gdzie dopiero od niedawna poznaję od podstaw solidne rzemiosło perkusyjne, pod okiem mojego nauczyciela, Daniela Rutkowskiego.

 

Twoje dalsze plany Youtube'owe. Co dalej? Ludzie pewnie się dziwią, czemu nie ma nic nowego...

Tak, mam swoje plany, ale chcę się najpierw dobrze podszkolić, zdobyć umiejętności, a dopiero później dać ludziom nowy zastrzyk energii i tego, co we mnie szalone. Ludzie często piszą do mnie i pytają, ale wolę najpierw dopracować technikę, a dopiero później się upubliczniać i wyjść z czymś nowym, być może z czymś własnym, ze swoją muzyką.

 

No właśnie, jak to było z tym Youtubem?  Kto wrzucił filmy, które tak szybko zrobiły wrażenie na internautach? Czy można na tym zarobić?

Nie wiem czy można zarobić, to było zupełnie nieoczekiwane wydarzenie. Graliśmy z naszym zespołem "Atack" na jednym z wesel, na którym znalazł się człowiek, który nagrał film i wrzucił do internetu. Nikt nie spodziewał się takiego odzewu, nikt tego nie planował. Co ciekawe, film został nagrany późno, bo dobrze po północy, a każdy kto grywa tak długie maratony, jakimi są wesela, wie jak mocno rutyna i zmęczenie działa na człowieka.

Nagle pojawia się ta chwila szaleństwa, człowiek szuka sposobu by się ożywić, by dać z siebie jeszcze więcej. W końcu robimy to dla ludzi i oni chcą się bawić. A gdy widzisz, że ludzie Cię oglądają, gdy mają z ciebie radość, co więcej - gdy ktoś nagrywa - wtedy człowiek dostaje jeszcze większego "speeda". I co ciekawe, nie trzeba do tego ani alkoholu, ani żadnych innych wspomagaczy. Ludzie pisali później w komentarzach "co ona bierze", ale muszę ich wszystkich rozczarować - to było zupełnie na trzeźwo...

 

Jeden ze słynnych filmików na YouTube z udziałem Kasi.

 

Czyli cała sprawa wynikła przez przypadek, a Ty po prostu robiłaś swoją robotę?

W naszych okolicach (woj. lubelskie - przyp. red.) to standard, że wesela trwają od rana do rana... To ciężka praca, ogromny wysiłek, tu naprawdę trzeba mieć zdrowie, żeby ugrać przez całą noc, aż do rana. Później jeszcze zwijanie sprzętu... jeśli ktoś twierdzi, że granie na weselu to obciach, to albo nigdy tego nie robił, albo zapomniał, że to kawał ciężkiej pracy. Czym innym jest "granie" z dyskietki, a czym zupełnie innym granie na żywo przez naprawdę wiele godzin. A jak już gramy dla ludzi to oni oczekują tego, że będziesz się bawić równie dobrze jak goście na ich weselu.

 

No dobrze, a jak się to zmieniło po akcji z filmami? Stałaś się celebrytką? Rozkładają ci czerwony dywan i co przerwę przynoszą piwo?

Na pewno zespół stał się bardziej rozpoznawalny, tyle odsłon w tak krótkim czasie spowodowało, że dostawałam setki zaproszeń do znajomych na facebooku, pojawiła się masa oświadczyn przez internet i propozycji matrymonialnych. Natychmiast musiałam zablokować swoje publiczne konto. 

Ale co ciekawe, moje szaleństwa za bębnami wzbudzały w naszych klientach pewne obawy. Czy ona będzie tak szaleć całą noc? Czy nie przyćmi całej imprezy i nie będzie skupiać uwagi tylko na sobie?

Oczywiście nie wykazuję aż takiej ekspresji przez cały czas, to są raczej momenty, w których mogę sobie pozwolić na więcej, odrobinę zaszaleć za instrumentem. Gdy gramy na tego typu imprezach jak wesela to ludzie dziwią się teraz, że normalnie jestem całkiem spokojna. Z resztą nikt by nie wytrzymał by robić takie szaleństwa całą noc. To są raczej pojedyncze chwile, w których można odlecieć, pójść na całość grając. To jest najfajniejsze, że nakręcasz się muzyką i tym, że ludzie reagują na to co robisz i to jeszcze bardziej Cię podkręca. Jesteś jak lustro, w którym ludzie chcą widzieć siebie, odbijasz sobą ten ich zabawowy nastrój, a widząc ich reakcje ta energia jeszcze bardziej wraca do ciebie...

 

Ciekawy z Ciebie eksponat, nie powiem... Tak szalona i ekspresyjna, a z drugiej strony skromna i trzeźwo stąpająca po ziemi... Właściwie nie tyle zwróciłem uwagę na twoje szaleństwa ze bębnami, ale bardziej na to, że wszystko było zagrane i siedziało w rytmie jak trzeba. Nie było udawania że grasz, ale dogrywanie do podkładu...

Mam świadomość tego ile jeszcze muszę się nauczyć, a dopiero gdy zrobiło się o mnie głośno, zaczęłam uczyć się profesjonalnie grać. Jeśli mam coś dawać ludziom od siebie to niech to będzie na odpowiednim poziomie.

 

[img:2]

 

I do tego skromna... A twoje inspiracje?

Wcześniej za bardzo nie interesowałam się światem perkusyjnym. Kocham grać, ale nigdy nie inspirowałam się tym, czy tamtym... Dopiero później dowiedziałam się, że są jeszcze tacy szaleńcy jak ja (np. "Wrong gig drummer" - przyp. red.). Po prostu od zawsze robię to co czuję, po swojemu. Miło, że ludzie zwracają na to uwagę, chociaż komentarze są różne, nie zawsze pozytywne...

 

No cóż w takim kraju żyjemy... Chcesz podpaść innym, bądź oryginalna, inna. Jeśli będziesz robić to co wszyscy, wtedy nikomu nie będziesz zagrażać, po prostu zginiesz w szarym tłumie. Szara polska rzeczywistość...

Ja po prostu nigdy nie przejmowałam się tym, co pomyślą sobie ludzie. Pochodzę z małej miejscowości i mam świadomość tego, jaka jestem. A przecież gramy dla ludzi, dajemy im radość. Nikt nie gra za karę, jeśli granie dla innych nie daje radości to chyba coś jest nie tak. A jak człowiek się cieszy to czemu tego nie okazywać?

 

No dobrze, wróćmy do twoich wybryków. Mówisz, że po prostu jesteś sobą, a ja już chyba poznałem siłę twojego sekretu. Wasza wizyta i przyjemne chwile spędzone przy grillu oraz wycieczka w miasto sprawiły, że poznałem twój doping, dzięki któremu jesteś giętka jak z gumy...

No tak, żelki... Uwielbiam je - im bardziej kolorowe, tym bardziej smakują... (Oczywiście mówimy o jadalnych żelkach z żelatyny, a nie tych do tłumienia, przyp. red.). Ale czy to one powodują taką giętkość? Nie sądzę,  ja po prostu chyba tak mam. Za bardzo nie zastanawiam się nad swoimi ruchami, to pojawia się samo, naturalnie, tak po prostu.

 

Pokaż nam co znaczy pójść na całego za zestawem...

(Długo nie trzeba było zachęcać Kasi by zagrała dla nas parę beatów...) 

 

 

Po długich negocjacjach, z trudem udało się nakłonić redaktora do podjęcia próby nauki całego show...

 

To chyba jednak nieco bardziej skomplikowane niż sądziłem...

 

Ale zaraz... tak nie może być, musisz zdradzić nam parę swoich sekretów, zaszalej sobie a my popatrzymy...

Specjalnie spreparowana "slowmo" wersja na potrzeby warsztatowe:

 

 

To wcale nie takie proste, bo trzeba rozbujać się naprawdę mocno. Do tego wyluzować. Bystre oko pozwoliło wyłapać parę tricków:

 

  • Swobodne wymachy rękami i unoszenie ręki w górę, ze stabilnie granym werblem na 2 i 4 - raz prawą, raz lewą.
  • Mocne odginanie korpusu do tyłu i na boki (warunek: mocno spięty brzuch!).
  • Dużą rolę odgrywa też głowa i długie włosy, którymi można kręcić (kto może, ten może...).

 

Finał spotkania obfitował w gromkie oklaski oraz głębokie wzruszenia... Ciężko było się rozstawać z tak miłymi gośćmi, ale obiecaliśmy sobie ciąg dalszy tych szaleństw...

 

[img:3]

Sympatyczni goście: Kasia (po lewej), jej towarzysz Przemek (po prawej) oraz Ojciec Dyrektor (wcisnął się w środek).

 

reklama

Najnowsze wywiady

WYWIAD: Leszek Możdżer WYWIAD: Leszek Możdżer

O roli mistrza w życiu, tworzeniu własnego języka muzycznego za pomocą elementów świata oraz zagrożeniach związanych z osiągnięciem sukcesu mówi Leszek Możdżer. Uważasz...

Fryderyki 2017: Piotr Metz Fryderyki 2017: Piotr Metz

Prezentujemy Wam ostatni już w serii "Fryderyki 2017" wywiad przeprowadzony przy okazji tegorocznej gali. Tym razem o kulisach Fryderyków i byciu dziennikarzem muzycznym...

WYWIAD: Simon Phillips WYWIAD: Simon Phillips

Mieliśmy okazję porozmawiać z Simonem Phillipsem - legendarnym perkusistą, który przyleciał do Polski aby poprowadzić warsztaty, które niedawno odbyły się w warszawskim...

Fryderyki 2017: L.U.C. Fryderyki 2017: L.U.C.

W ramach naszego cyklu związanego z tegorocznym rozdaniem Fryderyków prezentujemy Wam wywiad z L.U.C.-em. Artysta w towarzystwie Mesajah, Rebel Babel Ensemble, a także...

MAFIA: "Spotykamy się w warszawskim klubie Stodoła i rozpoczynamy nowy etap w historii zespołu!" MAFIA: "Spotykamy się w warszawskim klubie Stodoła i rozpoczynamy nowy etap w historii zespołu!"

fot. M. Nowakowski 7 października w warszawskim Klubie Stodoła wystąpi Mafia. Z okazji zbliżającego się koncertu zapraszamy do wywiadu z Tomkiem Bracichowiczem - liderem...

mikrofon