WYWIAD: Marta Gabriel | Crystal Viper

12 stycznia 2018

O łączeniu heavy metalu z Mikiem Oldfieldem, przełożeniu prawdy muzycznej na obraz, definiowaniu stylu zespołu nie tylko przez brzmienie oraz radach dla młodych kapel w kwestii tworzenia własnego wizerunku mówi Marta Gabriel, wokalistka Crystal Viper.

Dariusz J. Michalski: W zespole robisz wszystko. Crystal Viper brzmi nieco  inaczej niż grupy grające klasyczny heavy metal, choć zalicza się do tego nurtu. Czy do twoich licznych funkcji można dodać strażniczkę stylistyki grupy?

Marta Gabriel: Może niekoniecznie wszystko, ale oprócz bycia wokalistką i gitarzystką odpowiadam za komponowanie i teksty. Oczywiście każdy z członków zespołu ma swój udział w tym, jak ostatecznie brzmi dany utwór, każdy muzyk ma swój niepowtarzalny styl, swoją muzyczną osobowość, która jest częścią składową finalnego efektu. Stylistyka, w jakiej porusza się Crystal Viper, wynika też częściowo z moich muzycznych zainteresowań. W wieku 7 lat rozpoczęłam edukację w szkole muzycznej w klasie fortepianu, czyli moja przygoda z muzyką zaczęła się od muzyki klasycznej. W domu rodzinnym zawsze było dużo różnej muzyki, głównie popu i rocka. Mój tata lubił nieco ostrzejsze brzmienia, na przykład Queen, ale zakorzenił też u mnie miłość do Mike’a Oldfielda, który do dziś pozostaje jednym z moich ulubionych artystów. Po kolei odkrywałam punk, metal i rocka.

Obecnie słucham niemal wszystkich gatunków  metalu: od symfonicznego rocka, hard rocka, po black metal i death metal. Oczywiście heavy metal jest najgłębiej w moim sercu. Słucham też dużo muzyki filmowej i klasycznej, podobają mi się też niektórzy artyści popowi. Nie stronię od fortepianowego bluesa, a czasami jazzu. Może dlatego powstaje wrażenie, że Crystal Viper brzmi nieco inaczej niż inne zespoły metalowe. Komponuję muzykę, której później chciałabym słuchać, a na moją twórczość na pewno ma wpływ każdy rodzaj muzyki towarzyszącej mi w życiu.

 

Marta Gabriel

Instrumentalistka, wokalistka, kompozytorka, autorka tekstów, aranżerka, projektantka strojów scenicznych i liderka heavymetalowego zespołu Crystal Viper, który na dobre zaczął działać w 2006 roku. Crystal Viper wydał sześć albumów studyjnych i jeden koncertowy. Zespół występuje głównie za granicą.

 

Ale chyba stosujesz jakąś cenzurę? Sama mówiłaś,  że do albumu „Crimen Excepta” powstało siedemdziesiąt utworów, do „Possession” około pięćdziesięciu. Biorąc pod uwagę istnienie ponad trzydziestu podgatunków  muzyki metalowej, łatwo wpaść w któryś z nich, gdy komponuje się, co w duszy gra.

Oczywiście, gdy nadchodzi czas pracy nad płytą, trzeba przeprowadzić selekcję – tutaj bardzo przydatny jest producent, który pomaga spojrzeć na wszystko z odpowiedniej perspektywy. Materiał musi być spójny i pasować do konceptu zarówno pod względem muzyki, jak i tekstów. Bez sensu byłoby umieścić na płycie 10 utworów, z których każdy reprezentowałby inny gatunek. Kiedy siadam do instrumentu, mam jakiś zamysł w głowie, jednak efekt pracy bywa czasem wielką niespodzianką. Zdarza się, że w głowie gra mi gotowy utwór, który muszę już tylko nagrać – mój mąż nazywa to „muzyczną schizofrenią”. (śmiech) Czasami kiedy gram na pianinie, powstają nastrojowe ballady – na ten moment jest ich już całkiem sporo i jeszcze nie wiem, co z nimi w przyszłości zrobię. Zdarzają się utwory hardrockowe, które kojarzą mi się przykładowo z zespołem Scorpions, ale też symfoniczne, klasycznie heavymetalowe czy cięższe, doommetalowe...

 

[img:1]

 

A przewidujesz jakieś projekty, które zagospodarują te „odrzuty twórcze”?

Na pewno jakoś je wykorzystam w przyszłości, ale na coś takiego potrzeba więcej czasu, którego niestety na razie mi brakuje. Robię codziennie milion rzeczy i jeszcze milion innych chciałabym robić. Obecnie najważniejszymi sprawami, jeśli chodzi o działalność artystyczną, jest Crystal Viper i moja praca.

 

Kiedy nadchodzi czas pracy nad płytą, trzeba przeprowadzić selekcję - tutaj bardzo przydatny jest producent, który pomaga spojrzeć na wszystko z odpowiedniej perspektywy.

 

Crystal Viper - The Witch Is Back

 

Komponowanie przy pianinie jest sytuacją idealną, ale wena dopada cię także w mniej komfortowych warunkach. Podobno wtedy musisz sobie zarejestrować melodię,  by nie uciekła przed dojściem do domu. Czy zdarzały ci się zabawne sytuacje, że ludzie dziwnie się na ciebie patrzyli, gdy zaczynałaś śpiewać na ulicy?

Oczywiście, że tak! (śmiech) Wiele razy mi się to zdarzało i zdarza do dziś. Kiedy chodziłam do szkoły - były to czasy walkmanów i discmanów - śpiewałam w autobusie do dyktafonu na kasety. Na początku się wstydziłam, bo jednak ludzie patrzą na ciebie na ulicy jak na idiotkę. Ale to były jeszcze czasy, kiedy przejmowałam się tym, co pomyślą o mnie ludzie.

 

Już przywykłaś?

Teraz już nie robi to na mnie wrażenia, a to, co ludzie o mnie myślą, to ich sprawa. Ważne, że ja się realizuję jako muzyk. Gdy mam pomysł w głowie, muszę go nagrać. Nie może mi uciec tylko dlatego, że ktoś na mnie dziwnie patrzy. Przykład z wczoraj: w drodze do mojej pracowni rozładował mi się telefon, a byłam w trakcie układania tekstu do kawałka, i nie miałam na czym go nagrać. Przystanęłam, wyjęłam kartkę i zaczęłam na ulicy pisać tekst, korzystając ze ściany budynku. Inny przykład: jedziemy z mężem samochodem, gra muzyka. Nagle wyłączam radio i mówię „Proszę, nic teraz do mnie nie mów!”. Biorę telefon i zaczynam śpiewać riffy gitarowe.

 

O nie-bajce

Kiedy nie jest się dużym zespołem, który codziennie gra koncerty, utrzymanie się z muzyki jest prawie niemożliwe. Każdy z członków Crystal Viper ma normalną pracę, której czasami nie da się pogodzić z działalnością zespołu. Na przykład w ubiegłym roku Andy nie dostał urlopu, by pojechać w dwutygodniową trasę koncertową, więc po prostu zwolnił się z pracy. Na początku naszej działalności, gdy zespół nie był tak aktywny, jak teraz, łatwiej było pogodzić życie zawodowe z muzyką. Kiedy jednak zaczęły się częstsze wyjazdy, sesje nagraniowe i generalnie więcej pracy nad muzyką, niekiedy trzeba było wybierać: albo rodzina i praca, albo zespół. W przypadku osób, które musiały utrzymać rodziny, było logiczne, co wybiorą, i oczywiście nikt do nikogo nie miał pretensji. Każde z nas ma inne priorytety i każde z nas to rozumie. Życie nie jest bajką.

 

Czyli bywasz trudna w towarzystwie?

Oj, zdarza się. (śmiech)

 

A jak fani reagują na poszerzenie zestawu instrumentów używanych w klasycznym heavy metalu o fortepian, który pojawił się choćby w dwóch utworach albumu „Queen Of The Witches”? W balladzie „Trapped Behind” jest wręcz jedynym instrumentem.

„Queen Of The Witches” nie jest pierwszą płytą, na której wykorzystujemy fortepian czy klawisze, i - z tego co wiem - naszym fanom podobają się fortepianowe motywy. Jestem z tego powodu bardzo szczęśliwa, ponieważ fortepian jest mi bardzo bliski – to od niego zaczęła się moja przygoda  z muzyką. Utworu „Trapped Behind” w ogóle nie planowałam umieszczać na płycie. Nasz producent (a prywatnie mój mąż) stwierdził, że jest to przepiękna ballada i szkoda byłoby, gdyby wylądowała w szufladzie, jak większość moich fortepianowych kawałków. Bardzo mnie to ucieszyło, bo uwielbiam ten utwór, i teraz mogę go sobie odtwarzać w skończonej formie z płyty, w dobrej jakości. Uwielbiam komponować takie utwory, naszym fanom też się podobają, więc wszyscy są zadowoleni.

 

Kolejną cechą charakterystyczną zespołu są dwa stałe elementy na waszych płytach: goście i cover.

To już w Crystal Viper tradycja. Jesteśmy muzykami, ale i fanami, którzy mają swoich idoli, a nagrywanie płyt pozwala zapraszać ich do współpracy. To coś niesamowitego, kiedy godzą się nagrać solówkę czy wokal do naszego utworu! W ten sposób mamy również okazję pokazać fanom nasze inspiracje, nasze muzyczne korzenie. Wspominałam wcześniej, że słucham różnych gatunków metalu. Podobnie jest z chłopakami z zespołu. Na najnowszej naszej płycie usłyszysz wokalistę grupy Saracen, Steve’a Bettneya. Jest to jeden z moich absolutnie ulubionych wokalistów i zespołów, grających New Wave of British Heavy Metal. Usłyszysz również Mantasa z zespołu Venom, grającego dużo ostrzej, czy Rossa The Bossa z grupy Manowar. Drugim rodzajem gości są nasi przyjaciele z zespołów, z którymi jesteśmy blisko związani. Zapraszamy ich z czystej sympatii, żeby razem zrobić coś fajnego. Poza tym mam nadzieję, że kiedyś uda nam się zaprosić na płytę Mike’a Oldfielda.

 

Gdy mam pomysł w głowie, muszę go nagrać. Nie może mi uciec tylko dlatego, że ktoś na mnie dziwnie patrzy.

 

[img:2]

 

To byłoby ciekawe wyzwanie, biorąc pod uwagę muzyczne obszary, w jakich on się porusza.

Byłoby to niesamowite!

 

Podobnie dobieracie covery?

Zawsze wybieramy kawałki grające nam głęboko w duszy, nasze ulubione. Są to piosenki zespołów, które szanujemy i które miały wpływ na naszą twórczość.

 

Nie wiem jak na twórczość, ale na pewno na wasze brzmienie wpływ ma nagłośnienie Laneya. Jak na nie trafiliście?

W przeszłości używaliśmy bardzo różnych wzmacniaczy gitarowych. Zresztą nadal je posiadamy. Jednak dwa dźwięki na Ironhearcie wystarczyły, żeby stwierdzić, że o to właśnie nam chodzi w Crystal Viper.

 

A na jakich wzmacniaczach gracie?

Gramy na sześćdziesięciowatowych wersjach Laney  Ironheart.

 

Dlaczego nie na setkach?

Powód jest dość prosty: sześćdziesięciowatowy piec możesz rozkręcić prawie na maksimum i w pełni wykorzystać brzmienie lamp. Pieca stuwatowego nie rozkręcisz tak głośno ani w studio, ani na scenie, bo będzie po prostu za głośny. Wiele razy muzycy innych zespołów dziwili się, że wystawiamy te praktycznie „słabsze” heady na scenę, ale jak już usłyszeli po co i dlaczego, przyznawali nam rację. Niektórzy z nich też przesiedli się na wzmacniacze niższej mocy.

 

O tegorocznych projektach

Zespół powrócił po czteroletniej przerwie, więc w tym roku będziemy się starali nadrobić stracony czas. Zamierzamy nadal promować najnowszy album „Queen Of The Witches”, mamy już potwierdzone koncerty w m.in. Grecji, Niemczech, Hiszpanii i Francji. Szykujemy też coś specjalnego dla polskich fanów, tak więc obserwujcie naszą stronę internetową www.crystalviper.com!

 

Kolejnym elementem identyfikacji jest grafika, do której należą choćby charakterystyczne okładki waszych płyt.

Podejście do okładek odpowiada naszemu podejściu do muzyki: ma być tak prawdziwie, jak się tylko da. W naszej muzyce nie używamy żadnych sampli, sztucznej perkusji czy auto-tunera. Wszystko, co słyszysz na płycie, zostało zagrane przez żywą osobę i może zostać powtórzone na żywo na scenie. Dlatego zależy nam, by okładki były namalowane przez prawdziwego artystę, a nie stworzone komputerowo. Chcemy, żeby nasze płyty stanowiły w tym sztucznym świecie kawałek prawdziwej artystycznej pracy od początku do końca.

 

A skąd się wziął wasz logotyp ze skrzydłami i rogami?

Powstał przypadkowo. Na okładce płyty „Metal Nation”, którą namalował Chris Moyen, zauważyłam na flagach armii nieumarłych ciekawy symbol. Dwie płyty później doszliśmy do wniosku, że byłoby super wykorzystywać go jako logotyp zespołu. Od tamtej pory jest na wszystkich okładkach, pojawił się nawet jako wisiorek dodany do płyty „Crimen Excepta”, a teraz mamy go już wszędzie: na banerach koncertowych, na koszulkach. Stał się nieodłączną częścią wizerunku zespołu.

 

Podczas koncertów widać też kolejny element identyfikacji sprawiający, że wyglądacie jak zespół: stroje.

Podoba mi się, kiedy grupa muzyków wychodząca na scenę wygląda jak zespół, a nie przypadkowe towarzystwo, opuszczające rodzinny obiad. Pamiętam też siebie jako dziewczynkę, która podczas oglądania MTV i Atomic TV zachwycała się tym, jak wyglądają zespoły rockowe i metalowe pokazywane w telewizji: skóry, ćwieki i tak dalej. To zostało mi w głowie. Pierwsze ubrania robiłam dla siebie, a jako że spodobały się chłopakom z kapeli, zaprojektowałam i uszyłam też dla nich. Do ostatniej płyty powstały już konkretne i wyraziste stroje. Wszystkim się podobają, a ja jestem zadowolona z tego, jak jako zespół prezentujemy się na scenie.

 

Naszym fanom podobają się fortepianowe motywy. Jestem z tego powodu bardzo szczęśliwa, ponieważ fortepian jest mi bardzo bliski - to od niego zaczęła się moja przygoda z muzyką.

 

Crystal Viper - When The Sun Goes Down

 

Wasza stylizacja sceniczna bywała niekiedy dość  drastyczna. Nie mieliście przez to kłopotów?

Kłopotów nie było, ale przytrafiały się dość zabawne sytuacje. Na płycie „Crimen Excepta” teksty nawiązywały do świętej inkwizycji i chcieliśmy swoim wizerunkiem podkreślić tę tematykę podczas koncertów. Tak więc wpadliśmy na pomysł smarowania się krwią przed wyjściem na scenę. Miało to wyglądać tak, jakbyśmy właśnie uciekli z sali tortur. Po koncertach zdarzało się, że na miejscu nie było pryszniców, więc jechaliśmy do hotelu ubabrani krwią. Miny recepcjonistek i ludzi w hallu hotelowym były bezcenne. (śmiech)

 

Policja nie reagowała?

Raz zatrzymał nas policjant w Austrii, żeby nas przekierować z powodu jakiegoś objazdu. Siedziałam obok kierowcy - mojego męża - cała umazana krwią. Policjant spojrzał, ale o nic nie spytał. (śmiech)

 

Za to ja na koniec spytam: od czego powinien zacząć młody zespół, próbujący stworzyć swój wizerunek?

Sprawa wizerunku to bardzo złożony temat. Przede wszystkim należy mieć pomysł, z którym wszyscy będą czuli się dobrze i naturalnie. Trzeba nauczyć się współpracy, ale należy też wykazać się empatią. Pomysł na wizerunek, jeśli się przyjmie, będzie naturalnie ewoluował, każdy dołoży do niego coś od siebie i później wizerunek sceniczny będzie przedstawiał tak naprawdę twoją osobowość. Nie będzie w nim niczego sztucznego ani wymuszonego.


reklama

Najnowsze wywiady

Ment Ljubljana zamyka program Ment Ljubljana zamyka program

MENT Ljubljana to trzydniowy (31 stycznia - 2 lutego 2018) festiwal prezentujący świeżych artystów z całej Europy i nie tylko, podczas którego odbywa się około 60 występów...

WYWIAD: Frank Gambale - Prekursor sweep pickingu WYWIAD: Frank Gambale - Prekursor sweep pickingu

Zdobywca nagrody Grammy, autor wielu innowacyjnych technik gry na gitarze, fenomenalny wirtuoz i nauczyciel z pasją opowiedział nam o zawodzie gitarzysty. Sprawdźcie,...

Nowe ogłoszenia na Melt Festival Nowe ogłoszenia na Melt Festival

W ciągu ostatnich 20 lat Melt wyznaczył nowe standardy na międzynarodowym torze festiwalowym W środku czerwca na festiwalu zagrają m.in: Fever Ray, The XX, Florence & The...

Nowe gwiazdy na Pohoda Festival Nowe gwiazdy na Pohoda Festival

Pohoda to festiwal muzyki i sztuki cieszący się międzynarodowym uznaniem, gdzie muzyka alternatywna, indie, electronica, world music i punk spotykają się z klasyką obok...

Polacy na festiwalu Eurosonic Polacy na festiwalu Eurosonic

zdjęcie: Bart HeemskerkJuż w styczniu przyszłego roku na ogólnoeuropejskim festiwalu muzycznym i konferencjach Eurosonic w Holandii pojawi się kilku artystów z naszego...

mikrofon