Test Mackie DL1608 - Cyfrowy mikser z analogową duszą

Adrian "Adrian4u" Chryk 11 lutego 2013, 15:46 Music Info
Mackie DL16084799 PLN
  • trwała, niemal niezniszczalna konstrukcja
  • intuicyjna obsługa
  • rewelacyjny interfejs graficzny
  • cudowne PREAMPY i EFEKTY!!!
  • niespotykane w tej klasie cenowej możliwości kreacji brzmienia i kontroli miksu
  • sterowanie poprzez WiFi
  • nagrywanie i odtwarzanie (iPad)
  • możliwość edycji ustawień bez konieczności połączenia z mikserem (np. gdy jesteś w domu, na trasie i przygotowujesz na spokojnie wszystkie sceny, snapshoty, presety)
  • trzeba dokupić iPada
  • ...router WiFI
  • Phantom na 16 kanałów albo wcale
  • tylko 4 wejścia combo
  • nieco utrudnione przejście do edycji Reverb i Delay z poziomu wyboru wysyłek

Firma Mackie zawsze wyznaczała nowe standardy jakości i innowacyjności. Rewelacyjne miksery z brzmieniem z najwyższej półki są znanym symbolem jakości dźwięku na całym świecie. Jednak – jakiś czas temu Mackie odważyło się na krok zgoła nieoczekiwany. A gdyby całą „gałkologię” w mikserze po prostu zlikwidować?


Co więcej – dodać funkcjonalności, o których posiadacze większości konsolet analogowych i cyfrowych mogą tylko pomarzyć? Z najdzikszą przyjemnością prezentuję Wam efekt nowego sposbu myślenia Mackie – cyfrową konsoletę DL1608 sterowaną za pomocą iPada!


Od początku – czym jest Mackie DL1608?

Historia cyfrowych mikserów liczy już sobie ładnych kilka lat. Było kilka mniej lub bardziej udanych i popularnych konstrukcji, traktowanych jako nowinki techniczne lub wybryki natury – zwłaszcza przez analogowych purystów. Kompaktowe cyfry były w zasadzie tylko dwie – Edirol M10-DX i Edirol M16-DX. Bardzo dobre miksery, choć może nie do zastosowań profesjonalnych. Inne miksery po prostu były DUŻE. Przyczyna leżała w ich koncepcji – zaprojektowane tak, by jak najbardziej zbliżyć się do konsol analogowych. Aż tu rok temu, na WNAMM2012 Mackie zaprezentował zupełnie inne podejście do tematu: 16-kanałowy mikser kompaktowych rozmiarów, co więcej – wykorzystujący najlepsze podzespoły i naładowany możliwościami, które dostępne były do tej pory w wysokiej klasy mikserach cyfrowych. Pomysł był szalenie prosty: ktoś powiedział „zrezygnujmy z suwaków, knobów, przełączników, dajmy użytkownikowi esencję i możliwości”. I tak się stało.

 

Pierwsze wrażenie

Ze zdjęć i po rozpakowaniu od razu rzuca nam się w oczy… brak jakichkolwiek elementów kontrolnych – dziesiątków gałek, suwaków, co tylko jeszcze producenci mogą wrzucić na panel miksera. Tu – oprócz analogowych gałek GAIN i złącz z tyłu miksera – nie mamy kompletnie nic. W dodatku w jaki sposób tak kompaktowy mikser może obsłużyć 16 kanałów, 6 AUXów, mieć sterowanie procesorami dynamiki, EQ itp.?

Odpowiedź jest prosta – dać to, co najlepsze, wykorzystać najbardziej ergonomiczne rozwiązanie, znane wszystkim posiadaczom… iPada.

Tak – o ile we wnętrzu miksera, który przypomina stację dokującą kryje się zaawansowana elektronika, o tyle całe sterowanie odbywa się przy pomocy iPada, który w tę „stację” podłączamy – lub też niekoniecznie, o czym za chwilę napiszę. Dzięki temu, mamy rewelacyjny dostęp do wszystkich funkcji tego zaawansowanego sprzętu poprzez dotykowy ekran. Co więcej – developerzy oprogramowania postarali się, by interfejs graficzny był tak przyjazny, jak tylko możliwe.

Zanim jednak zacznę opisywać możliwości tego połączenia, rzućmy okiem na sam mikser.

[img:1]

 

Prawdziwy twardziel – zewnętrze naszej bestii

Mackie DL1608 nie sprawia wrażenia zabawki – jego metalowa, oksydowana obudowa ze srebrnym przednim grillem przypomina mechaniczną bestię, gotową by w każdej chwili ożyć. Solidne wykonanie poparte jest również odpowiednią wagą. Nie – nie znaczy to, że dostajemy ciężkiego „kloca” – po prostu czujemy tę jakość i solidność. I szczerze powiedziawszy wolę ten kilogram więcej, niż odnieść wrażenie, że właśnie kupiłem plastikową zabawkę. Również samo pudełko jest bardzo solidne – jeśli nie zdecydujemy się na opcjonalną torbę lub zamontowanie w racku – z powodzeniem może nam długo służyć jako „tymczasowy” case. Jednak – jako akcesoria dodatkowe – możemy dokupić uszy do racka lub świetną twardą torbę.

[img:2]

 

Na górnym panelu, tuż nad miejscem na bezpieczne wsunięcie iPada (uwaga – złącze 30pin – dla iPad1/2/3) znajdziemy gałki GAIN z dwukolorowymi wskaźnikami wysterowania oraz gałkę do wzmocnienia wyjścia słuchawkowego. Zaraz za nimi, na tylnej ścianie – 16 wejść MIC/LINE, w tym 12 na złączach XLR i 4 na złączach COMBO, parę wyjść głównych na XLR, 6 wyjść AUX realizowanych na złączach TRS ¼”, włącznik, globalny włącznik zasilania Phantom, oraz gniazda zasilacza i Ethernet. Od razu można by się zastanowić, dlaczego zasilacz jest na zewnątrz, skoro jego wymiary nie są jakieś monstrualne, i dlaczego mamy zasilanie Phantom włączane na wszystkie 16 kanałów na raz… No i po co ten Ethernet? Ale po kolei. O ile pierwsze rozwiązanie jest jak najbardziej usprawiedliwione – zewnętrzny zasilacz eliminuje ryzyko zakłóceń, o tyle globalny Phantom jest nieco niewytłumaczalny. Podobnie jak brak złączy COMBO na wszystkich 16 wejściach. W tym ostatnim przypadku – albo czeka nas przerabianie kabli, albo zastosowanie DI-Boxów. A Ethernet? To wisienka na torcie, i wrócę do tego przy okazji opisu innych zadziwiających funkcji.

[img:3]
[img:5] 

Koniecznie muszę wspomnieć o bardzo istotnej rzeczy – mimo że mikser jest kompaktowy a cena atrakcyjna, to producent dał wszystko co najlepsze: rewelacyjne preampy Onyx oraz 40-bitowe procesory DSP, które odpowiadają za cały tor sygnałowy i efekty. Sam iPad jest niczym więcej, jak tylko kontrolerem, a całe przetwarzanie odbywa się wewnątrz naszego małego potwora, więc bez obaw do sterowania wystarczy nam nawet iPad1.

[img:4]

 

 

Bestia ożywa…

Skoro już nacieszyliśmy nasze oczy wyglądem tego śpiącego potwora, pora go ożywić. Zacznijmy więc od wejścia do AppStore, zainstalowania aplikacji Master Fader, która umożliwi nam kontrolowanie miksera. A później - podpinamy zasilacz, wkładamy iPada w dock i odpalamy sprzęt!

Prawdopodobnie, po ekranie powitalnym pokaże się komunikat z prośbą o aktualizację firmware. Proces ten odbywa się szybko i bezobsługowo, i już po chwili naszym oczom ukazuje się panel sterowania miksera w pełnej krasie.

Od razu warto zajrzeć do świetnie przygotowanej instrukcji szybkiego startu. Z obrazkami ? I możecie mi wierzyć albo i nie – dosłownie po dwóch minutach (bo tyle zajmie wam zapoznanie się z nią) można już swobodnie wykorzystać praktycznie WSZYSTKIE funkcje tego niezwykłego urządzenia.

Jeśli nie chcemy, by ktoś nam wyjął iPada z miksera – dostajemy w komplecie bezpieczną blokadę, którą przykręcamy dołączonym kluczem. Wątpię, żeby potencjalny złodziej czy dowcipniś nosił ze sobą klucze ampuloweTo, co się rzuca w oczy to świetnie rozwiązany interfejs użytkownika. Dosłownie wszystko mamy przed oczami i pod palcami, tylko się prosi, żeby podłączyć nasze mikrofony i instrumenty i zacząć działać. Pokrótce opiszę teraz wszystkie funkcje:


Ekran główny:

Podstawowy panel, z widocznymi na raz 8 kanałami i kanałem Master (lub AUX, o tym za chwilę). Przesuwając palcem w lewo lub prawo, mamy dostęp do reszty kanałów. Każdy „channelstrip” podzielony jest na kilka sekcji. Od dołu mamy przycisk z opisem kanału, wyżej włącznik Solo, suwak VOL z podziałką i wskaźnikiem poziomu sygnału, poziomy suwak panoramy, graficzne okienko EQ, przez które mamy dostęp do pełnego stripa, oraz – na górnej belce – okienko, które dokładnie pokazuje nam wartość edytowanego parametru na danym kanale, dostęp do presetów (czyli ustawień globalnych kanałów) i snapshotów (czyli kompletnych ustawień miksera).

[img:6]

 Co prawda nazwa edytowanego kanału mogłaby być bardziej widoczna, co się przydaje zwłaszcza przy wczytywaniu presetu, żeby przez pomyłkę nie wczytać ustawień nie do tego kanału który chcemy (co zdarzyło mi się kilkukrotnie), podobnie aktywny kanał mógłby być w jakikolwiek sposób podświetlony, ale nie czepiajmy się detali… To tylko kwestia oprogramowania sterującego, więc liczę na szybkie wprowadzenie tych zmian. Aktywny kanał wybieramy naciskając na „suwak” VOL. Dla pewności – lepiej spojrzeć czy wyświetla się nam jego nazwa na górnej belce.

 


Kanały:

Przede wszystkim – koniec z taśmą klejącą! Ile razy zdarzało wam się podklejać taśmę na mikserze, by poopisywać kanały? Teraz możecie o tym zapomnieć. Przycisk z nazwą kanału ma świetną funkcję – po jego naciśnięciu, pokazuje się małe menu – możemy zmienić nazwę kanału (np. Zenek, bass, czy cokolwiek wpiszemy), możemy zmienić ikonę, zaimportować dowolne zdjęcie (np. naszego muzyka czy wokalisty), lub też zrobić je aparatem w iPadzie). Super!

[img:12]
[img:7]

Kolejna ciekawostka kryje się w przycisku PRESETS w prawej części górnej belki – mamy natychmiastowy dostęp do wstępnie skonfigurowanych wszystkich ustawień kanału (EQ, Gate, Comp, Delay, Reverb), a jest w czym wybierać – od wokali, przez gitary, bębny, dęciaki czy instrumenty klawiszowe. Możemy też zapisywać tam własne ustawienia, by potem je w każdej chwili przywołać. Przycisk SNAPSHOTS to nic innego jak panel, gdzie możemy zapisać szybkie „zrzuty” ustawień globalnych, by potem je przywołać, możemy też zabezpieczyć określone kanały przez zmianami podczas zmian scen lub „snapshotów”. I wszystko to pod palcami i czytelnie pokazane.

[img:8]

Wróćmy jednak do kanału, bo tu kryje się cała tajemnica możliwości kreowania brzmienia. Przede wszystkim – kliknijmy w okienko EQ, by dostać się do ustawień – a jakże – KOREKCJI. Korekcji nie byle jakiej – czteropunktowa, w pełni parametryczna equalizacja z graficznym przedstawieniem ustawień, w całości sterowana dotykiem. Pasma dolne i górne mogą pracować również jako „półkowe”. Do tego filtr górnoprzepustowy… Zmiana parametrów na żywo jest płynna i nie usłyszymy cyfrowych artefaktów czy „skakania” wartości.

[img:11]

A teraz dotknijmy ekranu i przejedźmy palcem w górę – dostajemy BRAMKĘ i KOMPRESOR. I tu znów – widać wszystko jak na dłoni, ustawianie parametrów jest dziecinnie proste.

[img:9]

Przewijamy znów i mamy dostęp do dwóch wysyłek na najbardziej niezbędne efekty w pracy każdego zespołu: REVERB i DELAY. Każdy z tych efektów występuje w kilku – oczywiście różniących się od siebie – odmianach, i każdy brzmi wyśmienicie. Dla przykładu: pogłosy to nie tylko emulacje pomieszczeń, od małego pokoju do „cathedral”, ale mamy też klasyczne pogłosy płytowe czy sprężynowy. Podobnie z delayem – od monofonicznego, poprzez stereofoniczny, echo taśmowe czy „ping-pong”. Każdy z tych efektów ma swoje parametry edycji, po wyborze każdego z nich pokazuje się odpowiadający obrazek – po prostu – nie mam się do czego doczepić. Co prawda nie są to efekty insertowe, tylko „AUX”, ale czy to wada? Absolutnie nie!

[img:10]

Na każdym ekranie – przeciągając palcem w lewo lub prawo, mamy dostęp do następnego/poprzedniego kanału. Rozwiązanie wygodne, eleganckie i przejrzyste.

Oczywiście w każdym momencie wszystkie ustawienia kanału możemy zapisać, lub przywołać wcześniej zapisane (przycisk PRESETS na górnej belce). Przy wczytaniu presetu wczytują się wszystkie ustawienia, z nazwą kanału o ikoną/obrazkiem włącznie. Po prostu bajecznie.

Nie mamy tu niestety „UNDO”, ale czy w analogowym mikserze istnieje taka funkcja? Albo w większości mikserów cyfrowych? Zresztą – wystarczy po prostu zapisywać ustawienia w menu PRESETS, by je w każdej chwili przywołać, gdy coś „przedobrzymy”.

Zostają nam trzy dodatkowe kanały: DELAY, REVERB i iPAD. Tu mamy „tylko” czteropunktowy – identyczny z kanałowymi – korektor oraz kompresor. Ale po co więcej? Nawigacja odbywa się identycznie jak w kanałach wejściowych, więc nie będę jej opisywał w szczegółach.

Warto jednak, bym dodał parę słów o kanale iPad. Załóżmy, że mamy zespół, a każdy zespół chciałby czasem zrobić sobie przerwę, lub nagrać swój występ. Do tego służy właśnie nam ten kanał. Dzięki niemu odtworzymy muzykę czy choćby podkład z ulubionego playera, a włączając REC – nagramy nasz występ bezpośrednio na iPada (w stereo), by móc później go posłuchać lub wysłać prosto do internetu. Fajne, przydatne i szalenie wygodne.


 

Master i AUXy…

Po przeglądzie możliwości kanałów przejdźmy do sekcji MASTER… i AUX. Do ustawień tych sekcji nie dostaniemy się przeciągając ekrany channelstripów – i dobrze. Przynajmniej przypadkiem nic nie popsujemy. W edycję parametrów wyjścia głównego i wysyłek wchodzimy „klikając” w okno EQ nad suwakiem głośności, a gdy chcemy zmienić widok z MAIN na wysyłki (AUX1-6) oraz w wysyłki na REVERB i DELAY – pzesuwamy palcem po  pasku po prawej stronie ostatniego suwaka z oznaczeniami LR-A1…A6-REV-DLY. 

[img:6]

W sekcji MASTER i na sześciu grupach mamy do dyspozycji 31-punktowe equalizery graficzne (dla każdego wyjścia osobno), z dwoma ciekawymi rozwiązaniami. Pierwsze z nich to powiększenie, dzięki któremu możemy dokonać precyzyjnej edycji ustawień EQ, drugie to funkcja Draw – czyli przesuwając palcem „rysujemy” charakterystykę korekcji.

Wchodząc w GRUPY zauważymy, że przesuwa nam się również widok suwaków kanałowych – teraz pracują one jako wysyłki na określoną grupę z opcję PRE lub POST. Znika nam już pasek ustawienia panoramy (wysyłki są mono), ale wciąż mamy świetne, graficzne odwzorowanie ile sygnału z każdego z kanałów wychodzi nam wybrane wyjście AUX. Ciągle jednak mamy dostęp do channelstripów – od solo-mute po wejście w EQ, bramkę, kompresor czy efekty.

Ostatnie dwie „wysyłki” to wysyłki na pogłosy i delaye. Tu również suwaki kanałowe pełnią finkcję regulacji ilości sygnału wysyłanego na dany efekt. Niestety – tu nam się developer nieco nie postarał, bo gdy chcemy wejść w edycję parametrów efektów, musimy to robić nieco naokoło: albo z poziomu dowolnego kanału (okno EQ i przewijamy w dół), albo z poziomu sekcji MASTER lub AUX (przez okno EQ i przesuwamy palcem po prawym menu przy „masterfaderze” do sekcji REV czy DLY.  

 

 

Bestia daje głos…

Jasne – najlepiej pójść na żywioł, zabrać sprzęt na jakiś mały wykon, albo do znajomego, by porównać ten mikser z tym, czym na co dzień dysponuje on. Zrobiłem i to i to. Ale najpierw – przy okazji małego performance – zrobiłem małą dywersję.

Wykorzystując swój sprzęt i instrumentarium, zrobiłem „one man performance setup” składający się z gitary elektroakustycznej, procesora TC Helicon Harmony G-XT, kostki Boss AD-3, mikrofonów TC Helicon MP75 i ElectroVoice PL80c, Korga microX podpiętego przez interfejs MOTU 828mk3 do wyjścia z TC (plus zapięty plugin MIDI Guitar „tłumaczący” sygnał z gitary na MIDI) i dwóch zestawów odsłuchowych – studyjnych średniego pola i DAS Audio. Testowałem różne kombinacje, choć by wpiąć gitarę bezpośrednio w mikser musiałem wypożyczyć Di-Box. Niestety. Niemniej – rezultaty były takie, że spędziłem całą noc grając, zapewne ku wątpliwej uciesze sąsiadów ? Ciężko mi opisać dźwięk i frajdę z grania i słuchania – to tak, jakbym odkrył brzmienie mojego sprzętu na nowo. Coś niesamowitego! Gitara dostała niesamowitego kopa, mikrofony brzmiały o klasę lepiej niż zwykle, dźwięk był wyjątkowo czysty, dynamiczny, słodki i iskrzący zarazem… 

Na drugi ogień poszło nagłośnienie zespołu grającego na żywo. Ilość wejść spokojnie wystarczyła na omikrofonowanie zestawu perkusyjnego, wokalistów, piecy gitarowych i klawiszy. Nie powiem, na czym na co dzień pracuje zespół, ale rezultat pracy z DL1608 był DRUZGOCĄCY!

Po pierwsze: dwóch muzyków posiadało iPhone, jeden iPod Touch 4gen. A ja zupełnie przypadkiem podpiąłem pod złącze Ethernet – router bezprzewodowy. Po chwili poświęconej na zainstalowanie na urządzeniach kolegów aplikacji Master Fader – i dosłownie błyskawicznej konfiguracji – każdy z nich mógł sam zrealizować miks odsłuchowy dokładnie pod swoje ucho. Nie musiałem im nawet zbyt wiele objaśniać, ale objaśnię wam:

To był pierwszy powód, dla którego wstrzymałem się z recenzją – otrzymałem bezpośrednie informacje z firmy Mackie, że na WNAMM2013 zostaną zaprezentowane wersje oprogramowania Master Fader na iPhone/iPod/iPad MINI.

Jeśli jeszcze nie skojarzyliście, napiszę dużymi literami:

MACKIE DL1608 MOŻNA KONTROLOWAĆ BEZPRZEWODOWO!!!.

Dokładnie – można wykorzystać aż 10 urządzeń na raz – wystarczy podpiąć router WiFi. I po to właśnie to gniazdo z tyłu miksera. Podczas próby chłopcy ustawiali swoje własne miksy monitorowe, a ja wyjąłem iPada z docka i przeszedłem się po sali, by dokonać ostatnich korekt miksu głównego. Dodam, że próba skróciła się o połowę, bo każdy szybko ustawił swój własny odsłuch, a ja w tym czasie mogłem zająć się FOH-em.

żaden z tych mikserów nie zabrzmiał tak naturalnie, ciepło a mimo wszystko krystalicznie czysto, żaden tez nie oferował takiej prostoty i możliwości co DL1608.

Po drugie: dźwięk preampów Onyx to klasa sama w sobie – rewelacyjnie czysty, równy, wręcz audiofilski. Do tego 40-bitowe DSP, które w praktyce oznacza wręcz CUDOWNĄ pracę channelstripów i niezwykłą jakość efektów. Plastyczne i przestrzenne – te słowa to dużo za mało, by je opisać. W międzyczasie pojawił się „etatowy” technik w klubie, w którym był koncert, nie wierząc własnym uszom – bo „coś musiałem zrobić, bo nagłośnienie w tym lokalu nigdy tak nie brzmiało”. No cóż – nie ma cudów - jest Mackie. I choć przydałaby się tu opcja kalibrowania nagłośnienia (znajdziemy taką np. w małych Edirolach), to naprawdę praca z tym mikserem to czysta przyjemność. A dodatkowym powodem do „banana” na twarzy jest wygląd mocno zdziwionych akustyków, z ich „riderowymi” Yamahami.

Kolejna próba to był test porównawczy, między Mackie DL1608, A&H ZED14 i Yamahą 01v96. Mackie „przegrał” u mojego znajomego tylko jedną rzeczą – ów człowiek nie był przyzwyczajony do niczego, co nie ma fizycznych gałek. Zresztą on ma problemy z najprostszym nawet DAW-em. A Mackie obsługuje się bardziej jak DAW niż jak tradycyjny mikser. Moje pierwsze skojarzenie to wyśmienity Sonar X2. Wracając do brzmienia – niestety i Yamaha i A&H poległy, choć ten drugi trzymał się dzielnie. Jednak żaden z tych mikserów nie zabrzmiał tak naturalnie, ciepło a mimo wszystko krystalicznie czysto, żaden tez nie oferował takiej prostoty i możliwości.

[img:16]

[img:17]

[img:18] 



 

Na koniec…

Rozpisałem się. Wiem. I wszystko co napisałem wygląda jak laurka, tort bezowy, oblany lukrem z wisienką na szczycie. Słodkie do przesady. Wiem.

Ale uwierzcie – chciałem być krytyczny. Byłem krytyczny. Ale inaczej nie dało się. Wiem, że myślicie, że przegiąłem, zamiast obiektywnej recenzji napisałem przydługą reklamę, bo tak to pewnie brzmi. Otóż nie. TO JEST OBIEKTYWNA RECENZJA, konsultowana zresztą ze specjalistą i szkoleniowcem Cakewalk, redaktorem pisma Keyboard. 

Powodem, dla którego recenzja zobaczyła światło dzienne dopiero dzisiaj jest…

Nagroda EDITOR’S CHOICE przyznana mikserowi Mackie DL1608 przez redaktorów i testerów pisma Electronic Musician ! Jeśli nie ufacie mi – możecie spokojnie zaufać im.

[img:19]

Osobiście śmiem twierdzić – to idealny mikser dla performerów, zespołów, które same się nagłaśniają, świetny mikser instalacyjny w klubachi wszelkiej maści lokalach muzycznych

 

Plusy:

  • trwała, niemal niezniszczalna konstrukcja
  • intuicyjna obsługa
  • rewelacyjny interfejs graficzny
  • te cudowne PREAMPY i EFEKTY!!!
  • niespotykane w tej klasie cenowej możliwości kreacji brzmienia i kontroli miksu
  • sterowanie poprzez WiFi
  • nagrywanie i odtwarzanie (iPad)
  • możliwość edycji ustawień bez konieczności połączenia z mikserem (np. gdy jesteś w domu, na trasie i przygotowujesz na spokojnie wszystkie sceny, snapshoty, presety)

 

Minusy (czepianie się):

  • trzeba dokupić iPada
  • …i router WiFI
  • Phantom na 16 kanałów albo wcale
  • tylko 4 wejścia combo
  • nieco utrudnione  przejście do edycji Reverb i Delay z poziomu wyboru wysyłek


Gdzie kupić?

Dystrybucja w Polsce:

Sklepy muzyczne > Mackie rozwiń listę sklepów

Pozostałe testy Test mikrofonu pojemnościowego Neumann M 147 Lampowy Neumann M 147 to mikrofon, który ma już kilka ładnych lat. Został wyprodukowany w 1999 roku i w dalszym ciągu jest przez wielu uważany za jeden z najlepszych mikrofonów do nagrań wokalnych czy lektorskich. Czasami używany jest... Test monitorów odsłuchowych Neumann KH 120 A Zwykle kojarzymy firmę Neumann z wysokiej klasy studyjnymi mikrofonami pojemnościowymi, ale od wielu lat firma ta prezentuje również produkty z drugiego końca łańcucha sygnałowego, czyli studyjne monitory odsłuchowe. Prezentuje je... Test monitorów odsłuchowych Palmer Studimon 5 Czekałem, czekałem i się doczekałem na zapowiadane przez Palmer Audio monitory studyjne bliskiego pola. Ich oficjalna nazwa to STUDIMON 5. Teraz w czasach streamów, broadcastów, podcastów i innych castów każdy, kto chce zaistnieć w...
Test interfejsu Cymatic Audio Live Player LP 16 Cymatic Audio to firma lubiana i ceniona. Z pewnością znacie kilka jej produktów, szczególnie rejestrator wielośladowy UTRACK24 lub kartę do popularnego X32. Cymatic jakiś czas temu wypuścił na rynek urządzenie o nazwie LP 16. Do czego...
Test przedwzmacniacza mikrofonowego Midas 502 Firma Midas to tzw. "klasyk gatunku" i zarazem synonim jakości. Zapewne większość realizatorów dźwięku, zarówno zawodowych jak i początkujących, spotkała na swojej drodze sprzęt tego producenta. Legendarne stoły mikserskie, preampy czy... Test splitera Palmer Grand Audition MKII Palmer. Nie pierwszy to sprzęt tej firmy, na którym pracuję, nie pierwszy też, który mam okazję testować. Nie ukrywam, że mając styczność z wieloma produktami tej marki, wyrobiłem sobie zdanie na jej temat. Mając do dyspozycji coś...
Copyright © INFOMUSIC 2021

Szanowny Czytelniku

Chcemy dostarczyć Ci najlepszych możliwych wrażeń płynących z użytkowania serwisu, dlatego potrzebujemy Twojej zgody na lepsze dopasowanie treści reklamowych do Twoich zainteresowań. Poufność danych jest dla INFOMUSIC.PL niezwykle ważna i chcemy, aby każdy nasz użytkownik wiedział, w jaki sposób je przetwarzamy. Dlatego sporządziliśmy Politykę prywatności opisującą sposób ochrony i przetwarzania Twoich danych osobowych. Pozostając na stronie akceptujesz jej postanowienia.

Przejdź do serwisu Nie teraz