TEST: Słuchawki Sennheiser HD630VB

Piotr Bartosiuk 9 października 2015, 09:00 Aplauz Sp. z o.o
Sennheiser HD630VB2.200 zł
  • Solidne wykonanie z użyciem starannie dobranych materiałów.
  • Subtelna regulacja poziomu basu, która może też być spostrzegana jako przejaw "nieaudiofilstwa".
  • Uniwersalność w zastosowaniach: zarówno jako słuchawki audiofilskie ale także dedykowane do urządzeń mobilnych.
  • Doskonała, pasywna izolacja akustyczna.
  • Tekstylny, zbierający brud i kurz oplot kabla dodatkowo przenoszący odgłosy do mikrofonu.
  • Nieco krótki kabel.

Długo zastanawiałem się czy przysiąść do tego testu. Oto mam przed sobą produkt, który poza wyglądem różni się praktycznie wszystkim od dotychczas testowanych przeze mnie słuchawek. Na mieście chodzą słuchy, że to taki wstęp do świata audiofilów. Ja dodam, że mobilnych audiofilów.

Model, który dostaliśmy do testów to "kamień milowy" dla Sennheisera. To próba połączenia całej hi-endowej wiedzy niemieckich inżynierów z konstrukcją zamkniętą słuchawek. Do tego pasywna redukcja szumów, najlepsze materiały wykończeniowe i kilka trendy-chwytów kierowanych do szerszego grona odbiorców. Tyle na papierze, a jak się sprawa ma w rzeczywistości?

 

[img:1]

 

Niektóre rzeczy są niezmienne i podobnie sprawa wygląda, gdy docierają do nas produkty Sennheisera. Zawsze ładnie i solidnie zapakowane. Twardy karton a w nim eleganckie, w tym przypadku czarne i okrągłe etui. Samo w sobie jest ono tak dobre, że chciałby się je wykorzystać nie tylko do przechowywania słuchawek. W środku nasz gość specjalny - złożony w "piłkę do rugby" model HD630VB. Fajnie, składają się! Widok dużych gabarytowo składanych słuchawek naprawdę mnie ucieszył. Bo przecież, gdy rzeczywiście będziemy chcieli etui wykorzystać na coś innego, słuchawki bez problemu i ryzyka ich zniszczenia zmieszczą się plecaku czy walizce.

Pierwsze co przychodzi do głowy po wyciągnięciu słuchawek to fakt, że pomimo kilku błyszczących elementów i jasnego koloru, nie są krzykliwe. O ich nadzwyczajności mogą świadczyć jedynie bardzo duże i grube czasze. Oczywiście przy bliższych oględzinach wyczuwamy ponadprzeciętność. Ba, nawet ekskluzywność. Otóż praktycznie wszystkie elementy nośne oraz obudowy czasz wykonano ze szczotkowanego, matowego aluminium. Wszystko skręcono śrubkami i na dodatek wszystko tu jest duże. Przy cenie z tej półki wszystko jest tak jak być powinno - czyli bardzo solidne: pałąk i jego regulacja także aluminiowe, pokryto od dołu przyjemną gumą. Na samym spodzie pałąka i na samych muszlach ta sama bardzo dobrej jakości, gruba ekoskóra. Ta na czaszach naprawdę słusznej grubości.

 

[img:2]

 

Słuchawki co ciekawe mają kilka sposobów regulacji. Nie będę ukrywał, że te zaproponowane w 630-tkach - bardzo miło mnie zaskoczyły. Otóż czasze w swojej pionowej płaszczyźnie wychylają się do tyłu o 90° (zupełnie nie rozumiem dlaczego do tyłu) oraz w poziomej płaszczyźnie o około 45°. Nie są to duże odchylenia i nie każdy zapewne z nich kiedykolwiek skorzysta, ale na głowie powinny leżeć bardzo dobrze.

Kabel pokryty jest sznurkowanym materiałem, sprawia wrażenie bardzo dobrego, ale niestety ma tendencję do skręcania się. Dodatkowo tego typu rozwiązania nie są dokońca higieniczne. Z gumowego kabla kurz po prostu zmyjemy, a w tym przypadku będziemy go wcierać, wcierać i wcierać. Może się czepiam, ale...

 

[img:3]

 

Dodatkowym utrudnieniem w korzystaniu z najnowszego modelu Sennhesera jest długość kabla oraz fakt, że nie jest on odłączany. Oczywiście producenci przyzwyczaili nas do tego, że nie każdy model ma takie wodotryski, ale skoro mamy tu nie zawsze potrzebną regulację czasz to dlaczego nie dać użytkownikom wyboru długości kabla (wymieniając go na inny). Być może producenci tego modelu chcieli, aby był on typowo mobilnym gadżetem, który powinien doskonale spisać się w roli odsłuchu z mp3, telefonu itp. A co w przypadku odsłuchu ulubionego winyla ustawionego 3 metry od naszej ulubionej kanapy...? Na kablu producent zamieścił także mikrofon, a na prawej czaszy trzy przyciski do odbierania połączeń.

Tak więc do kanapy musimy mieć dodatkowy kabelek-przedłużacz, reszta utwierdza nas w tym, że to model outdoorowy dedykowany do telefonu, tabletu lub przenośnego odtwarzacza.

 

[img:4]

 

Prawa czasza...

No właśnie niebagatelnym rozwiązaniem jest to co znajdziemy na prawej czaszy słuchawek. Oprócz wspomnianych 3 przycisków do odbierania, podgłaśniania i ściszania rozmów/utworów, niewielkiego przełącznika (i/G; Apple/reszta producentów) znajdziemy także stylowy pierścień do regulacji dolnego pasma. Mówiąc w skrócie - regulacja w zakresie od wystarczający po potężny. O odczuciach napiszę trochę niżej.

Całościowo słuchawki robią bardzo dobre ważenie. Są bardzo dobrze wykonane, wytrzymałe, solidne, a swoją kolorystyką i kształtem dobrze wpisują się w dzisiejsze trendy. Elementy wykończeniowe bardzo dobre, chociaż niektóre z nich jak kabel czy gumowane elementy nie muszą przypaść każdemu do gustu.

 

[img:5]

 

W użyciu

Słuchawki Sennheiser HD630VB są bardzo wygodne. Rozmiar czasz i średnica padów mogłyby wskazywać, że ich partnerem powinien być raczej wygodny szezlong w salonie, ale tak do końca nie jest. W mieście spisują się znakomicie, bardzo stabilnie leżą na głowie. Słuchawki są wykonane z wytrzymałych lekkich materiałów więc pomimo gabarytów nie czujemy ich na głowie. Grubość padów jak i materiał je okalający powodują, że na uszach leżą naprawdę przyjemnie. Bardzo dobrze izolują dźwięki z zewnątrz. Dodatkowo producent postawił na pasywną redukcję szumów, co zapewne przełożyło się na kilka dodatkowych warstw elementów wygłuszających, ale efekty i tak są bardzo dobre. Zamknięta charakterystyka tego modelu nie męczy podczas dłuższych sesji, co mi akurat pasuje, ponieważ jestem fanem takiej budowy, a w słuchawkach nasłuchuję sporo.

Patent z wykorzystaniem czasz na obsługę kilku funkcji bardzo mi się podoba. Duża powierzchnia, która w wielu przypadkach mogłaby być (a nie jest) zagospodarowana. Sennheiser wykorzystał ją na łączność z telefonem / odtwarzaczem audio oraz na regulację basów. Dla mnie sama idea wydaje się być strzałem w dziesiątkę. Szybkim ruchem, bez zbędnego szukania kabla wykorzystujemy najważniejsze funkcje słuchawek. Zawsze w tym samym miejscu - brawo. Na marginesie - tajemniczy skrót VB pochodzi od angielskich słów Variable Bass. 

 

[img:6]

 

Brzmienie

Aby w pełni docenić walory brzmienia 630-tek, pożyczyliśmy do kompletu z firmy MIP mocno zaawansowany odtwarzacz plików. Astel&Kern AK240 to Mercedes S-klasy wśród odtwarzaczy.

Posiada o wiele za dużo niż potrzebowaliśmy aby ocenić walory brzmieniowe tych słuchawek. Dodatkowo korzystaliśmy z preampu słuchawkowego Audeze, komputera i odtwarzacza CD jako źródeł. Powiedzieć o tym modelu, że brzmi świetnie, a jakość dźwięku jest na najwyższym poziomie to jak nie powiedzieć nic. Ale czego spodziewać się po takim sprzęcie? 

 

[img:7]

 

Producenci Sennheisera wykonali kawał naprawdę dobrej roboty. W tym modelu usłyszymy praktycznie wszystko. Co ciekawe niesłyszalne dotychczas szumy i delikatne trzaski płyt winylowych były naprawdę wyraźne. Nie każdemu może to pasować, ale fakt, że docierają do nas nawet najmniejsze szczególiki świadczy o nich bardzo dobrze. Na nic konkurencyjne systemy dźwięku 3D, surround itp., tu bez zbędnej marketingowej gadki mamy wszystko w pakiecie. Dźwięk dociera do nas z praktycznie każdej strony. Jesteśmy w stanie zlokalizować każdy instrument. Panorama na najwyższym poziomie, przestrzeń dźwiękowa jest naprawdę powalająca.

Pamiętam, że kilkukrotnie podczas testów słuchawek odnosiłem się do wyrazistości, szczegółowości pasm, do tego jak współbrzmią z innymi, o ich ostrości. W modelu 630VB nie odczujemy tej ostrości w żadnym z nich. Czy to dobrze? Jasne! Producenci uzyskali niesamowitą jakość dźwięku, podając ją z bardzo przystępnym selektywnym ciepłym, miękkim brzmieniem. Góra nie kuje w uszy, nie wychodzi przed szereg, a i tak jesteśmy w stanie usłyszeć więcej. Podobnie jest z pozostałymi pasmami. Bas i środek są dynamiczne, nie dudnią i nie charczą przy wysokich poziomach głośności, ale jeśli komuś mało niskich tonów - zawsze jest pokrętło VB.  

 

[img:8]

 

Ogólnie rzecz biorąc prezentacja materiału muzycznego jest ponadprzeciętna i bardzo poprawna. Przy tak bardzo zrównoważonym brzmieniu całość wypada bardzo przejrzyście, materiał muzyczny jest bardzo czytelny, ofensywny, ale nie razie zbytnią natarczywością.  Te słuchawki po prostu grają bardzo równo. W każdym stylu muzycznym odnajdują się znakomicie. Dla osób, które chciałyby pokombinować trochę z brzmieniem Sennheiser dał pierścień z regulacją basów. Co się dzieje, gdy odpalimy go na maxa? Dostajemy naprawdę potężnego kopa. Ale nie w takim typowym rozumieniu: "Więcej basu Dj!!! Niech łupie!" Maksimum daje nam jeszcze więcej ciepła, brzmienie staje się jeszcze bardziej przestrzenne, głębokie. Oczywiście w utworach HH, rocku czy w muzyce elektronicznej odczujemy stopę mocniej, ale regulacja nie dotyczy jedynie tego pasma. Nie spodziewajmy się zalania uszu ogromną ilością dołu. Dlatego ja osobiście napis na pierścieniu bym zmienił na "Saturation Boost" ;)

Wracając do ustawień standardowych w pozycji MINIMUM nie odczuwałem braku basów. Sennheiser nie poszedł drogą drobnego oszustwa odbierając basom kilka punktów już na starcie. Na pozycji 0 utwór brzmi dobrze, tak jak powinien. Ze względu na oporność słuchawek, regulacja basów ma inną charakterystykę w różnych urządzeniach. I tak na przykład podczas odsłuchu na urządzeniach stacjonarnych przekręcenie pierścienia na max nie dawało już tak dużej różnicy w brzmieniu. Jeśli zatem pragniemy nieco zmienić ogólny charakter brzmienia materiału - proponuję użyć innego przedwzmacniacza. Ja do testów używałem także AUDEZE DECKARD.

 

[img:9]

 

Podsumowanie

Słuchawki godne polecenia. Świetne wykonanie, najwyższej jakości materiały, solidność. Model 630VB jest nowoczesny i elegancki. Słuszne rozmiary wskazują raczej na zaawansowaną technikę i bogate wnętrze niż na tandetne, tanie i krzykliwe rozwiązania.

Producent nie wyposażył słuchawek w odłączany kabel, nie znalazłem także przejściówki na dużego jacka. Uważam, że kabel jest najsłabszym ogniwem całej konstrukcji. Jest krótki, a jego organiczny splot może nastręczać dodatkowych kłopotów. Nie mniej jednak jest on wykonany bardzo dobrze. Sennheiser HD 630 VB skonstruowane zostały z myślą o bardziej mobilnym użytkowaniu.

Jakość dźwięku powala. Zdecydowanie jest to wstęp do audiofilskiego odsłuchu. Dźwięki są klarowne i selektywne. Brzmienie ciepłe, soczyste. W tych słuchawkach muzyki słucha się po prostu naprawdę bardzo przyjemnie, nie słysząc praktycznie zbyt wiele z tego co dzieje się poza słuchawkami.

"Nie wiem czy to zasługa dobrej produkcji Tego Typa Mesa czy tych słuchawek, ale utwór Możliwość jest naprawdę świetny" - powiedziała moja dziewczyna po odsłuchaniu najnowszego mixtape’a Typa. Brzmieniowo model 630VB jest dla mnie idealny.

 

 

Zobacz video podczas targów IFA 2015 w Berlinie

Gdzie kupić?

Sennheiser Sennheiser www.sennheiser.pl

Dystrybucja w Polsce:

Sklepy muzyczne > Sennheiser rozwiń listę sklepów

Pozostałe testy
Test aktywnego systemu kolumnowego LD Systems MAUI 44 G2 Ten test powinienem zacząć od ankiety, w której pytanie brzmiałoby następująco: "Z czym kojarzy ci się firma LD Systems?". Zapewne większość odpowiedzi zawierałaby stwierdzenia o przystępnych cenowo urządzeniach branży nagłośnieniowej,...
Test kolumn głośnikowych LD Systems ICOA 12 A BT Dziś przychodzi mi pisać recenzję urządzenia, na które czekałem z ogromna wręcz niecierpliwością. Po raz pierwszy zaprezentowano je na targach NAMM 2020 i mimo, że wyglądają jak kolejne, najzwyklejsze aktywne kolumny nagłośnieniowe, to...
Kolumny głośnikowe DNA PLX 12 - Tanio i dobrze - da się! Rynek kompaktowych, aktywnych kolumn nagłośnieniowych rozwija się nieustannie, a na światło dzienne wystawiane są coraz to bardziej nowoczesne, wydajne i mobilne konstrukcje. Wszystko to sprawia, że świat profesjonalnych rozwiązań...
Test statywów Gravity TSP 5212 LB & TMS 4321 B Pod koniec zeszłego roku do mojego magazynu dotarł zestaw statywów kolumnowych i mikrofonowych - każdego w ilości dwóch sztuk. W tym momencie można by powiedzieć - statyw jaki jest, każdy widzi. Kawałek metalu, czasami plastiku i jedna...
Test miksera cyfrowego RCF M 20X Ahh... miksery cyfrowe. Co byśmy bez nich zrobili w czasach, gdzie setki “wlotów” stają się już standardem, a skomplikowane, stereofoniczne miksy douszne cieszą się coraz większą popularnością. Nieustannie rozwijająca się technologia...
Test kulumn Mackie DRM212 + DRM315 W moim przypadku kolumny miały jak zawsze przyjechać, pokazać do czego są zdolne i pojechać. A zostały. Dlaczego?
Copyright © INFOMUSIC 2018

Szanowny Czytelniku

Chcemy dostarczyć Ci najlepszych możliwych wrażeń płynących z użytkowania serwisu, dlatego potrzebujemy Twojej zgody na lepsze dopasowanie treści reklamowych do Twoich zainteresowań. Poufność danych jest dla INFOMUSIC.PL niezwykle ważna i chcemy, aby każdy nasz użytkownik wiedział, w jaki sposób je przetwarzamy. Dlatego sporządziliśmy Politykę prywatności opisującą sposób ochrony i przetwarzania Twoich danych osobowych. Pozostając na stronie akceptujesz jej postanowienia.

Przejdź do serwisu Nie teraz