Test: Shure SLX-D - Cyfrowy system bezprzewodowy

Piotr Sadłoń 12 lipca 2021, 14:40 Polsound sp. z o.o
Shure SLXD14E G59około 3000 zł
Shure SLXD24E/SM58 G59około 3000 zł

[img:20:R]Trudno wyobrazić dziś sobie życie bez komputerów, smartfonów czy choćby odtwarzaczy muzycznych. Istnienie tych urządzeń oraz oczywiście wielu innych nie byłoby możliwe, gdyby nie technika cyfrowa. A wszystko to dzięki temu, że człowiek wynalazł uniwersalny „język”, którym posługiwać się mogą różnorakie urządzenia i to język składający się tylko z dwóch „liter”, a konkretnie cyfr: 0 i 1. Mowa oczywiście o kodzie binarnym.

Na polu urządzeń scenicznych również mamy urodzaj różnego rodzaju procesorów dźwięku, konsolet oraz instrumentów, których działanie oparte jest na zerach i jedynkach. Technika cyfrowa na dobre zadomowiła się też już w systemach bezprzewodowych, do niedawna jeszcze królestwie, w którym niepodzielnie rządziła technologia analogowa. Jednym z takich systemów jest SLX-D, jednego z wiodących producentów zarówno w dziedzinie techniki mikrofonowej, jak i bezprzewodowej – firmy Shure. Kilka dni temu producent ogłosił, że oprogramowanie Wireless Workbench 6 i aplikacja na urządzenia z systemem IOS ShurePlus Channels są teraz kompatybilne z systemem SLX-D, jest więc dobra okazja, aby nie tylko przyjrzeć się samemu systemowi, ale również jego współpracy z Wireless Workbench 6. Zacznijmy jednak od samego systemu.

 

System bezprzewodowy Shure SLX-D

System dotarł do mnie w „pancernej” (choć wykonanej z tworzywa sztucznego) walizce, w której poszczególne komponenty systemu są bardzo dobrze chronione przez grubą warstwę pianki, w której są one „zadokowane”.

 

[img:1]

 

W walizce znajdował się system demonstracyjny składający się z pojedynczego odbiornika SLXD4, o szerokości połowy racka (dostępny jest też „pełnorackowy”, podwójny odbiornik SLXD4D), nadajnik typu handheld SLXD2 z kapsułą SM58, nadajnik bodypack SLXD1, kabel do bodypacka z wtykiem jack ¼” i podwójna stacja ładująca do akumulatorów litowo-jonowych SBC203.

 

[img:2]

 

Co w zestawie? Nadajnik shure SLXD2 oraz bodypack SLXD1

Obudowa nadajnika SLXD2 wykonana jest ze stopu aluminium pomalowanego na kolor czarny matowy. Na boku obudowy umieszczono mały wyświetlacz ciekłokrystaliczny, diodę LED zasilania, przesuwny wyłącznik zasilania oraz dwa przyciski służące do poruszania się po menu nadajnika.

 

[img:3]

 

Dolna część rękojeści stanowi odkręcana tuleja, osłaniająca pojemnik baterii. SLXD2 zasilany jest za pomocą dedykowanego akumulatora Li-ion SB903 o pojemności 1.200 mAh.

 

[img:4]

 

Zastosowanie dedykowanego akumulatora wymaga również dedykowanej ładowarki, pozwalającej na szybkie doładowanie akumulatora. W tym celu w dolnej części obudowy, w górnej części osłony anteny, znajdziemy styki służące właśnie do tego celu. Wystarczy włożyć nadajnik (w postawie „na baczność”) do jednego z gniazd podwójnej stacji ładującej SBC203 i… po sprawie.

 

[img:5]

 

Nadajnik można też zasilać z dwóch klasycznych „paluszków” – baterii lub akumulatorków typu AA – co pozwala na 8 godzin pracy nadajnika, podobnie jak zasilając nadajnik z SB903. Jednak korzystanie z akumulatora SB903 daje dodatkowe profity w postaci podglądu stanu naładowania określonego w godzinach i minutach, a także monitorowania żywotności akumulatora i innych parametrów.

 

[img:6]

 

Dostarczony nadajnik SLXD2 wyposażony został w dynamiczną wkładkę mikrofonową SM58. Dostępne są również kapsuły z przetwornikami SM86, SM87A, Beta 58A, Beta 87A, VP68, KSM8 (w wersji niklowej i czarnej) oraz KSM9. Przetwornik jest elastycznie osadzony w obudowie kapsuły, co zmniejsza zakłócenia pochodzące od ręki lub statywu oraz chroni ją przed skutkami na przykład upadku nadajnika. Mikrofon osłania klasycznie uformowana osłona z siatki stalowej.

 

[img:7]

 

Wspomniane wcześniej dwa przyciski i mały wyświetlacz OLED pozwalają na poruszanie się po menu oraz wybór prezentowanych na wyświetlaczu parametrów. Wciskając przycisk „enter” przechodzimy pomiędzy kolejnymi widokami, na których wyświetlane są różne kombinacje: nadana wcześniej (lub domyślna) nazwa, wybrane pasmo i kanał, częstotliwość oraz stan naładowania akumulatora Li-ion SB903 i czas pozostały do jego rozładowania.

Za pomocą drugiego przycisku, „menu”, jak sama nazwa wskazuje, poruszamy się po 7-elementowym menu, w którym możemy dopasować głośność nadajnika w przypadku używania dwóch (lub więcej) nadajników z jednym odbiornikiem, oczywiście wymiennie, nie równocześnie (Mic. offset – za moment dwa zdania więcej o tej funkcji) w zakresie od 0 do +21 dB, w krokach co 3 dB, wybrać jedną z dwóch mocy nadawania (low lub high, czyli 1 lub 10 mW), załączyć filtr górnoprzepustowy o stałych parametrach (niestety bliżej nie określonych – nigdzie w specyfikacji nie znalazłem informacji o parametrach tego filtra), podglądnąć status baterii (pozostały czas do rozładowania, liczba cykli ładowania i stan baterii, tzn. jej aktualną pojemność w stosunku do pojemności nominalnej), a także zablokować nadajnik (funkcja lock) i odczytać aktualny firmware urządzenia. Wyświetlacz po kilku sekundach od ustawienia żądanego widoku przygasa, a po kilku kolejnych gaśnie całkowicie.

Wróćmy jeszcze na moment do funkcji Mic. Offset. Jest to funkcja pozwalająca na dopasowanie wzajemnej głośności dwóch nadajników funkcjonujących wymiennie z jednym odbiornikiem. Stosuje się to np. w takich przypadkach jak ustawienie tego samego poziomu głośności dla dwóch lub więcej różnych gitar używanych przez tego samego muzyka wymiennie podczas koncertu (każda gitar ze „swoim” nadajnikiem) lub podczas wykładu gdy lektor korzysta wymiennie z mikrofonu ręcznego i mikrofonu nagłownego z tym samym odbiornikiem. Gdy taka sytuacja nie występuje Mic. Offset jest ustawiony standardowo na 0.

Przyciski i wyłącznik zasilania są lekko zagłębione w obudowie, co ma zabezpieczać nadajnik przed przypadkowym wyłączeniem lub zmianą ustawień. I faktycznie, o ile przypadkowe wciśnięcie któregoś z przycisków jest praktycznie niemożliwe, o tyle jeśli ktoś będzie nieświadomie „gmerał” kciukiem w okolicy wyłącznika, jego przestawienie z pozycji włączonej w wyłączoną (i vice versa) – rzeczywiście mocno utrudnione - może się jednak zdarzyć. Myślę, że nieco krótszy „dinks” przełącznika nie utrudniłby zbytnio świadomego nim operowania, a mógłby jeszcze skuteczniej zabezpieczyć przed przypadkowym przestawieniem – no, ale to już trochę musztarda po obiedzie.

 

Więcej o bodypack shure SLXD1

Nadajnik typu bodypack umieszczono w niewielkiej obudowie o kształcie prostopadłościennym. Obudowa wykonana jest z tworzywa sztucznego, co pozwoliło nadać jej bardzo obłe kształty – zarówno krawędzie, jak i tylna ścianka są zaokrąglone, co nadaje urządzeniu „mydełkowy” kształt (czy w dobie królowania mydła w płynie ktoś jeszcze używa klasycznego mydła w kostce?).

 

[img:8]

 

Większą część tylnej ścianki stanowi klapka osłaniająca pojemnik baterii – podobnie jak to było w nadajniku handheld można stosować dwie baterie/akumulatorki AA lub dedykowany akumulator Li-ion Shure SB903. Z tyłu nadajnika znajduje się też uchwyt wykonany z drutu sprężynowego, pozwalający na zamocowanie bodypacka na pasku lub innej części garderoby.

Z przodu obudowy znajduje się mały wyświetlacz OLED, podobny jak w SLXD2, zaś u dołu styki ładowania akumulatora bodypacka za pośrednictwem stacji ładującej SBC203. Na górnej ściance umieszczona jest na stałe prętowa antena, 4-pinowe złącze męskie TA4M do podłączenia mikrofonu lub kabla do gitary oraz przesuwny mikrowyłącznik zasilania.

 

[img:9]

 

Natomiast na jednej bocznej ściance schowane pod obudową są dwa przyciski nawigacji po menu,

 

[img:10]

 

zaś na drugiej okienko odbiornika podczerwieni, za pomocą którego synchronizujemy odbiornik z nadajnikiem.

 

[img:11]

 

Menu SLXD1 jest identyczne jak w SLXD2 i dokładnie tak samo jak po nim nawigujemy. Tu również drobna uwaga co do możliwości przypadkowej zmiany parametrów pracy nadajnika – o ile przyciski nawigacyjne są dobrze schowane w obudowie i nie ma najmniejszych szans na ich przypadkowe przyciśnięcie, o tyle wystający wyraźnie (niewiele, ale jednak zauważalnie) z obudowy wyłącznik zasilania można już znacznie łatwiej przypadkowo przestawić.

 

[img:12]

 

Tak więc o ile w SLXD2 przypadkowe wyłączenie jest możliwe, ale mało prawdopodobne, a tyle w SLXD1 takie niechciane wyłączenie jest zarówno możliwe, jak i prawdopodobne (niestety nie udało mi się tego przetestować „w boju” z uwagi na znikomą liczbę imprez organizowanych w początkach czerwca).

 

Równie pancerny odbiornik shure SLXD4

Kompletny system bezprzewodowy nie obejdzie się bez odbiornika. SLXD4 zamknięty jest w metalowej obudowie w kolorze czarnym (z szarym panelem tylnym). Mieści się on w niewielkich rozmiarów obudowie prostopadłościennej o wysokości 1U i szerokości połowy racka.

Skrajnie z lewej strony przedniego panelu znajduje się okienko nadajnika podczerwieni, a zaraz obok wyświetlacz OLED.

 

[img:13]

 

Prawa połowa przedniego panelu to dwa przyciski – sync i exit – obrotowy enkoder z przyciskiem zatwierdzania oraz wyłącznik zasilania w formie przycisku.

Na wyświetlaczu możemy odczytać numer wybranej grupy i kanału, częstotliwość pracy oraz nadaną nazwę, zaś po włączeniu sparowanego nadajnika obrazowane są poziomy sygnału RF i AF oraz stan naładowania baterii z pozostałym czasem jej pracy.

Korzystając z wyświetlacza i enkodera nawigujemy po menu – pomocny jest też wtedy jeden z przycisków, a mianowicie „exit”, który pozwala wrócić „o jeden stopień wyżej”. Drugi przycisk służy do synchronizacji odbiornika z nadajnikiem za pomocą podczerwieni.

Menu główne ma 5 pozycji (plus 6 „help”, z kodem QR i adresem strony internetowej z pomocą).

 

[img:14]

 

Menu pozwala na wybranie odpowiedniego kanału (dostępne są tu funkcje skanowania grup lub kanałów w obrębie wybranej grupy oraz manualnego wyboru grupy/kanału/częstotliwości), nadanie dowolnej nazwy naszemu urządzeniu/kanałowi, ustawienie wzmocnienia (w zakresie o -18 dB do +42 dB, z krokiem co 1 dB), wybranie poziomu sygnału na wyjściu (mikrofonowe/liniowe) oraz dokonanie dodatkowych ustawień w podmenu Advanced Settings. To ostatnie podmenu pozwala np. na konfigurację ustawień sieciowych, zapisanie/wczytanie presetu, przywrócenie ustawień fabrycznych czy zmiany ustawień nadajnika z poziomu odbiornika.

Może kogoś zdziwić fakt, że wzmocnienie (gain) ustawiamy nie w nadajniku, tylko odbiorniku. Shure „wykombinował” to tak, że gain nadajnika jest automatycznie dopasowany za pomocą podwójnego układu przedwzmacniacza w nadajniku, który wysyła sygnał o bardzo szerokiej dynamice do odbiornika, a więc wzmocnienie – jak już pisałem – jest regulowane tylko i wyłącznie w odbiorniku. Warto przy tym wspomnieć, że przy tak dużej dynamice sygnału (powyżej 120 dB) możemy to wzmocnienie ustawić bardzo nisko, co pozwala na precyzyjne odwzorowanie wartości szczytowych, nawet najgłośniejszych instrumentów perkusyjnych. Ta funkcjonalność to wspólna cecha ze starszymi przedstawicielami cyfrowego świata Shure, czyli QLXD, ULXD i Axient Digital. 

O wiele więcej możemy podejrzeć i kontrolować będąc podpiętym do sieci z podłączonym komputerem, na którym mamy zainstalowany i aktywny program Wireless Workbench 6 – ale o tym za chwilę.

 

[img:15]

 

Wróćmy jeszcze do odbiornika SLXD4

Na tylnej płycie obudowy umieszczono wszelakie gniazda odbiornika. Zaczynając od lewej strony znajdziemy gniazdo DC zasilania – urządzenie zasilane jest z zewnętrznego impulsowego zasilacza sieciowego. Następnie umieszczono gniazdo RJ45, służące do sterowania odbiornikiem za pomocą komputera PC. Z tyłu odbiornika znajdują się też gniazda (BNC) do podłączenia anten odbiorczych i nie mogło też zabraknąć gniazd wyjściowych toru audio - XLR oraz jack ¼” TRS (obydwa symetryczne).

 

[img:16]

 

Całość elektroniki zmontowana jest na jednej płycie głównej, z elementów SMD w dużej skali integracji. Poszczególne bloki układu są starannie zaekranowane. Wyraźnie konstruktorzy postanowili do minimum wyeliminować udział człowieka w procesie produkcji systemu, co powinno mieć wpływ na cenę lub zysk – w zależności od tego, po której stronie stołu się siedzi. Najważniejsze jednak, że działanie takie ma wpływ na jakość wykonania.

 

Bezproblemowa obsługa systemu shure SLX-D

Jest w zasadzie prosta i bezproblemowa. Wybór grupy i kanału lub częstotliwości można powierzyć urządzeniu, wybierając w menu jedną z funkcji skanowania, która po przeskanowaniu całego pasma lub wybranej grupy zaproponuje najlepszy kanał. Można też żądaną częstotliwości pracy wybrać manualnie.

 

[img:17]

 

Potem w zasadzie pozostaje tylko sparować nadajnik z odbiornikiem zbliżając jeden do drugiego, kierując jednocześnie na siebie „okienka” transmitera i odbiornika IR oraz wciskając i przytrzymując przycisk „sync” na panelu przednim odbiornika. Bardziej zaawansowani użytkownicy mogę wcześniej dokonać pewnych dodatkowych ustawień, jak np. nadać nazwę, ustawić Mic. offset czy moc RF nadajnika albo załączyć filtr górnoprzepustowy, i tak skonfigurowaną „paczkę danych” wysłać wraz z wybraną wcześniej częstotliwością/kanałem do nadajnika poprzez podczerwień. Oczywiście wyboru mocy nadawania, wzmocnienia audio czy załączenia filtra HPF możemy dokonać bezpośrednio w nadajniku.

Jeszcze łatwiej tych ustawień dokonuje się z poziomu program Wireless Workbench 6.

 

[img:18]

 

Wystarczy podłączyć odbiornik do komputera kablem sieciowym (lub do switcha, jeśli mamy więcej systemów, którymi chcemy zarządzać) i zarówno skanowania pasma, wyboru wcześniej opisanych parametrów, jak i monitorowania na bieżąca pracy systemu(ów) można w wygodny sposób dokonywać z komputera.

 

[img:19]

 

Można też sterować/monitorować system za pomocą urządzeń z systemem iOS, np. z iPada, korzystając z aplikacji ShurePlus Channels. Aplikacja ta jest też dostępna w wersji Beta na urządzenia z systemem Android.

 

Shure SLX-D w praktyce

Można określić jednym słowem – rewelacja. Producent podaje zasięg systemu SLX-D na poziomie 100 m. Ku mojemu zaskoczeniu podczas prób uzyskałem stabilne działanie w otwartym terenie, przy odległości nadajnika od odbiornika w okolicy 200 m! I to na antenach standardowych dołączonych do odbiornika. Maksymalny zasięg, jaki udało się uzyskać (stojąc z nadajnikiem w jednym miejscu, odpowiednio ustawiony względem odbiornika, bez poruszania się) to ponad 300 m. Oczywiście przy mocy 10 mW, co i tak jest wynikiem bardzo dobrym. Co najciekawsze nie było to „puste pole za stodołą”, ale teren miejski – choć anteny nadajnika i odbiornika w zasadzie „widziały” się prawie cały czas (nie licząc drzew czy krzewów). W budynku system pracował pewnie do 30 m, pomimo tego, że między nadajnikiem a odbiornikiem było kilka grubych ścian.

System bardzo dobrze wchodził w zerwanie sygnału. Jak przystało na system cyfrowy z górnej półki, dźwięk był albo go nie było – sygnał znikał czysto, bez uciążliwych przydźwięków, szumów czy innych nieprzyjemnych artefaktów brzmieniowych.

Tor radiowy daje możliwość pracy do 32 kanałów jednocześnie w jednym paśmie częstotliwości, przy czym w jednym kanale o szerokości 8 MHz może symultanicznie pracować do 12 systemów.

Co do wrażeń słuchowych – w dużej mierze są one oczywiście zależne od zastosowanej kapsuły mikrofonowej czy mikrofonu nagłownego/krawatowego. Nie ma natomiast praktycznie żadnej zauważalnej (słyszalnej) różnicy między wersją kablową i bezprzewodową danego mikrofonu – w naszym przypadku zarówno SM58 „na sznurku”, jak i testowany nadajnik brzmiały identycznie. Można więc założyć, że tor radiowy jest „przeźroczysty”, wiernie transmitujący to, co mu się „zapoda” do przesłania.

 

PODSUMOWANIE

Nieskomplikowany, a jednocześnie profesjonalny system bezprzewodowy. Prosty w obsłudze, a jednocześnie wyposażony w wiele przydatnych funkcji. No i oczywiście profesjonalnie wykonany, solidny, czytelny w ferworze walki oraz dobrze brzmiący. Takimi synonimami można określić cyfrowy system Shure SLX-D. Oprócz podstawowego zestawu producent przygotował szereg akcesoriów dodatkowych w postaci różnych mikrofonów nagłownych, kapsuł do nadajników SLXD2 oraz ładowarek akumulatora wyjętego z nadajnika oraz w nadajniku.

Poszukujących solidnego, o stabilnej transmisji, a jednocześnie nieźle wyposażonego systemu bezprzewodowego zachęcam do spojrzenia łaskawym okiem na SLX-D Shure’a.

 

 

Specyfikacja techniczna


Odbiornik SLXD4

  • Zakres częstotliwości: 470 - 937.5 MHz (zależne od regionu). Testowany zestaw - 470-514 MHz
  • Pasmo przenoszenia: 20-20 kHz (+1/-2 dB)
  • THD: <0.02%
  • Zakres dynamiki dźwięku: 120 [email protected]% THD
  • Czułość RF: -97 dBm
  • Transmisja: cyfrowa, 24-bity/48 kHz
  • Latencja: 3.2 ms
  • Zasilanie: 12 VDC
  • Wymiary: 42 × 197 × 152 mm
  • Waga: 816 g

 

Nadajnik SLXD1

  • Moc nadajnika: 1 lub 10 mW
  • Impedancja wejściowa: 1 MΩ
  • Max. poziom wej.: 8.2 dBV
  • Zasilanie: 2 x AA 1.5 V lub Shure SB903
  • Wymiary: 98 × 68 × 25.5 mm
  • Waga: 89 g

 

Nadajnik SLXD2

  • Moc nadajnika: 1 lub 10 mW
  • Zasilanie: 2 x AA 1,5 V lub Shure SB903
  • Max. poziom wej.: 8.2 dBV
  • Wymiary: 37 x 176 mm
  • Waga: 147 g

 

Gdzie kupić?

Dystrybucja w Polsce:

Sklepy muzyczne > Shure rozwiń listę sklepów

Pozostałe testy
Test gitary akustycznej Washburn Bella Tono Washburn, amerykańska marka z tradycjami. Od 1883 roku obecna w świadomości muzyków. Pomimo wzlotów i upadków, wciąż obecna w muzyce folkowej, country, szeroko rozumianym rocku. Dziś bardziej znana z gitar elektrycznych, ale przecież...
Test monitorów odsłuchowych Palmer Studimon 5 Czekałem, czekałem i się doczekałem na zapowiadane przez Palmer Audio monitory studyjne bliskiego pola. Ich oficjalna nazwa to STUDIMON 5. Teraz w czasach streamów, broadcastów, podcastów i innych castów każdy, kto chce zaistnieć w...
Test ruchomej głowicy beam/spot Elation Fuze SFX Na wstępie chciałbym zaznaczyć, że niniejszy tekst nie jest testem. Jest to dość subiektywna recenzja urządzenia marki Elation, nikt mi nie zapłacił za promowanie marki, a jedynie za jej ocenę, choć nie będę ukrywał, że w tej marce...
Test interfejsu Cymatic Audio Live Player LP 16 Cymatic Audio to firma lubiana i ceniona. Z pewnością znacie kilka jej produktów, szczególnie rejestrator wielośladowy UTRACK24 lub kartę do popularnego X32. Cymatic jakiś czas temu wypuścił na rynek urządzenie o nazwie LP 16. Do czego...
Test gitar basowych Aria Pro II STB, JET-B i IGB Powszechnie utarło się przekonanie, że dobra basówka musi być droga. Otóż wcale nie!!! Całkiem niedawno prezentowałem Wam w Infomusic.pl instrumenty marki Aria. Były to gitary basowe z serii ARIA PRO II RSB. Byłem szczerze zaskoczony...
Test przedwzmacniacza mikrofonowego Midas 502 Firma Midas to tzw. "klasyk gatunku" i zarazem synonim jakości. Zapewne większość realizatorów dźwięku, zarówno zawodowych jak i początkujących, spotkała na swojej drodze sprzęt tego producenta. Legendarne stoły mikserskie, preampy czy...
Copyright © INFOMUSIC 2021

Szanowny Czytelniku

Chcemy dostarczyć Ci najlepszych możliwych wrażeń płynących z użytkowania serwisu, dlatego potrzebujemy Twojej zgody na lepsze dopasowanie treści reklamowych do Twoich zainteresowań. Poufność danych jest dla INFOMUSIC.PL niezwykle ważna i chcemy, aby każdy nasz użytkownik wiedział, w jaki sposób je przetwarzamy. Dlatego sporządziliśmy Politykę prywatności opisującą sposób ochrony i przetwarzania Twoich danych osobowych. Pozostając na stronie akceptujesz jej postanowienia.

Przejdź do serwisu Nie teraz