WYWIAD: Grażyna Posmykiewicz

20 listopada 2016

[img:3] fot. Paweł Augustyniak

O roli teatrów muzycznych, planach na przyszły rok oraz o tym, co jest grane na scenie Teatru Muzycznego w Łodzi rozmawialiśmy z Dyrektor Teatru - Grażyną Posmykiewicz.

Jak ocenia Pani rolę teatrów muzycznych w polskiej kulturze, nie tylko muzycznej?

Grażyna Posmykiewicz - Dyrektor Teatru Muzycznego w Łodzi: Teatr muzyczny zawsze cieszył się popularnością, ale w ostatnich latach przechodzi przemiany. Niewiele jest aktualnie takich teatrów, które mają w swoim repertuarze operetki. Nasz ma za zadanie reprezentować różne gatunki muzyczne, także operetkę właśnie, i to na przekór tym, którzy twierdzą, że jest to gatunek umierający. Ja się z tym nie zgadzam, ponieważ wiem, że wielbicieli tego gatunku jest ogromna rzesza. Gdy przez kilka lat nie pojawiła się u nas na afiszu nowa operetka, to widzowie wręcz domagali się premiery. Dlatego w tym roku postanowiliśmy wystawić „Wielką księżnę Gerolstein” Jacques’a Offenbacha. A kondycja teatrów muzycznych jest taka, jak wielu instytucji kultury w Polsce: wszystkie cierpią na brak pieniędzy. Teatry muzyczne nawet bardziej, ponieważ oczekiwania publiczności są inne niż widzów przedstawień dramatycznych. Do teatru muzycznego idzie się bowiem nie tylko po to, by posłuchać muzyki, ale także by nacieszyć oko kostiumami, dekoracjami i podziwiać duży zespół artystyczny. Dlatego wszystkie nasze realizacje muszą i powinny być bogate. Są też inne koszty: opłaty za wypożyczenie nut czy opłaty licencyjne. Przedstawienia teatrów muzycznych wymagają większych nakładów finansowych niż spektakle teatrów dramatycznych. 

Coraz więcej teatrów muzycznych jednak sięga w swym repertuarze także do gatunków rzadko spotykanych. Teatr Muzyczny w Gliwicach – teraz już Teatr Miejski – niedawno zmienił swój profil, stawiając także na spektakle bliższe teatrowi klasycznemu czy komediowemu oraz koncertom. Państwo ciągle są teatrem muzycznym sensu stricto.

Tak. Teatr muzyczny w Gliwicach już nie jest… muzyczny, tak jak Pan powiedział, zupełnie zmienił profil. My natomiast staramy się dać naszym widzom to, czego potrzebują: operetki, musicale, komedie muzyczne, balet, bajki. Ale mieliśmy w repertuarze także spektakl kabaretowy. Myślę, że taki teatr jak nasz jest bardzo potrzebny, a świadczy o tym też liczba widzów, jaka nas odwiedza.

[img:2] "Jesus Christ Superstar" fot. Magda Hueckel

Frekwencja zawsze była Państwa mocnym punktem. Podobnie jak repertuar. Ważnym jego elementem jest „Jesus Christ Superstar”. Ta rock-opera wystawiana była już w Polsce w przeszłości na scenach m.in. Teatru Muzycznego w Gdyni, Teatru Rozrywki w Chorzowie, w którym gra się ją do tej pory, czy warszawskiego Teatru Rampa, który pokazał ją tym roku w wersji w koncertowej. Państwo jednak jako pierwsi w Polsce zdecydowali się zastosować oryginalne, angielskie teksty.

Taką podjęliśmy decyzję i uważam ją za słuszną. Wyświetlamy napisy w języku polskim, a przecież historia Jezusa jest wszystkim znana. Wielu ludzi, zwłaszcza młodych, zna język angielski. To nie była więc wielka przeszkoda, a tekst libretta brzmi ciekawiej niż w przekładzie.

Dużą popularnością cieszą się w XXI wieku musicale oparte na twórczości zespołów, jak choćby „Mamma Mia!” (w Polsce z wielkim powodzeniem wystawiana w warszawskim Teatrze Roma), oparta na przebojach ABBY, czy też „We Will Rock You” z przebojami grupy Queen. Czy Państwo także myśleli o zdobyciu licencji na tego typu show? Można też samemu taki musical wymyślić. Tak jak to zrobił wspomniany Teatr Rampa w przypadku „Rapsodii z Demonem”, także opartej na utworach Queen.

Myślimy o tym. Może nawet niebawem któryś z takich utworów u nas się pojawi. Jesteśmy w trakcie załatwiania spraw licencyjnych. Na ten temat nie powiem jednak teraz nic więcej. W sezonie możemy przygotować jedną dużą premierę. Dlatego staramy się, by to była duża operetka albo bardzo znaczący musical. W przyszłym roku zamierzamy wystawić „Les Misérables”.

[img:1] "Cyrano" fot. Michał Matuszak

Do tego jeszcze wrócimy, ale teraz chciałbym porozmawiać chwilę na temat musicalu „Cyrano”. Autorem napisanego specjalnie dla Państwa libretta jest popularny aktor i literat Jacek Bończyk, zaś muzyki – znakomity kompozytor, twórca wielu przebojów Krzysztof Herdzin. „Cyrano” otrzymał Teatralną Nagrodę Muzyczną im. Jana Kiepury w kategorii Najlepszy Spektakl Sezonu 2015/2016. Spotkałem się też jednak z krytycznymi recenzjami. Czy ta sztuka to jedna z Państwa wizytówek?

Zdecydowanie tak. Należy zresztą do moich ulubionych pozycji w naszym repertuarze. Uważam że powinniśmy szczycić się tym spektaklem, bo jest on przepiękny, bardzo poetycki, mówi o samych dobrych ludzkich cechach, ma świetne przesłanie i jest bardzo teatralny. Poza tym jest pięknie oprawiony, mam tu na myśli kostiumy i dekoracje. Ale najważniejsza w nim jest uroda muzyki i gra naszych artystów. Nie jest to typowy musical. Sądzę, że osoby, które mają wobec niego krytyczne uwagi, mają je głównie dlatego, że liczyły na więcej muzyki. Jest to utwór dramatyczno-muzyczny. Na etapie przygotowań nie było to jasne. Muzyka jest przepiękna, typowa dla Krzysztofa Herdzina, i bardzo jestem mu wdzięczna, że zechciał ją dla nas skomponować. Jacek Bończyk po konsultacji z Krzysztofem Herdzinem „zamówił” u niego tyle muzyki, ile obaj autorzy uznali za właściwe. Taki mieli zamysł. Trudno zatem wkraczać w ich dzieło. Najważniejsze jest jednak to, by spektakl został dobrze zagrany. A jest. Uważam, że nasz artysta Paweł Erdman [odtwórca roli tytułowej – przyp. M.B.] stworzył niezwykłą kreację. Zresztą wszyscy grają świetnie.

[img:4] "Wielka księżna Gerolstein" fot. Michał Matuszak

Innym ważnym punktem jest wspomniana na początku operetka Jacques’a Offenbacha „Wielkiej księżna Gerolstein”. Niedawno, 8 października, miała u Państwa miejsce polska prapremiera oryginalnej wersji operetki z polskim tekstem Andrzeja Ozgi.

Wybraliśmy ją dlatego, że do tej pory nie była grana w Polsce [grana była jedynie w adaptacjach – przyp. M.B.]. A muzyka jest przepiękna i uznaliśmy, że warto ją polskiej publiczności zaprezentować. Premierą tej operetki rozpoczęliśmy obecny sezon artystyczny. Spektakl powstał we współpracy z panem Piotrem Bikontem [reżyser – przyp. M.B.], który z kolei zaproponował współpracę pani Zuzannie Markiewicz [autorka kostiumów – przyp. M.B.] i panu Grzegorzowi Małeckiemu [autor projektów dekoracji – przyp. M.B.]. Myślę, że wyszło po prostu fajne przedstawienie. Bardzo żywe i dowcipne. Jest to satyra na władzę i wojsko, sądzę też, że można w nim znaleźć sporo odnośników do współczesności.

Z całą pewnością najbardziej żyją już Państwo jednak planowaną na przyszły rok wspomnianą premierą musicalu „Les Misérables” („Nędznicy”, według powieści Wiktora Hugo z 1862 r. pod tym samym tytułem). Zbigniew Macias (zastępca dyrektora ds. artystycznych) w niedawnym wywiadzie dla „Twojej Muzy” powiedział, że będzie to największe wyzwanie w historii Państwa teatru. Czy podziela Pani ten pogląd?

Tak. Będzie to wielkie wyzwanie, bo to musical wymagający dużego zespołu świetnych wykonawców i znakomitej oprawy scenograficznej. Podjęliśmy się bardzo trudnego zadania, którego realizacja jest niezwykle kosztowna. A jak wspominałam wcześniej, nadmiaru pieniędzy nie mamy. Będziemy jednak starać się o pozyskanie środków z Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Myślę też, że miasto Łódź nam pomoże i uda nam się to dzieło zrealizować. O tym, że mamy potencjał, by ten musical zaistniał na naszej scenie, świadczy fakt, że podczas naszego jubileuszowego koncertu pokazaliśmy półgodzinny fragment „Nędzników”, który bardzo się wszystkim spodobał. To nas utwierdziło w przekonaniu, że to dobry wybór.

Czy Państwa wersja będzie oparta na oryginalnej francuskiej, czy też libretto będzie oparte na wersji angielskiej, która na londyńskim West Endzie jest z powodzeniem wystawiana od rekordowych ponad 30 lat, a może będzie to wersja non-replica, czyli w autorskiej inscenizacji, pozwalającej na zmiany m.in. w oprawie spektaklu?

W umowie licencyjnej jest zastrzeżenie, że realizacja musi być zgodna z pierwowzorem. A zatem realizacja będzie oparta na oryginalnym, francuskim libretcie.

[img:5]  Dyrektor Grażyna Posmykiewicz fot. Anna Korzon-Wnukowska

Co Pani zdaniem jest najmocniejszym punktem Państwa Teatru? Różnorodność gatunków: od musicalu i operetki poprzez spektakle baletowe i bajki muzyczne na rock-operze kończąc?

Bogactwo repertuaru na pewno, bo dzięki temu mamy także bardzo zróżnicowaną publiczność. Chętnie do nas przychodzą wszyscy, począwszy od dzieci, kończąc na osobach starszych. Mamy świetny zespół, który udało się utrzymać mimo stosunkowo niskich gaż, znakomitych artystów, zarówno wśród orkiestry, jak i solistów-śpiewaków czy artystów baletu i chóru. Wiem, że wszyscy pracują tu z pasją, dlatego ludzie ten teatr kochają. I to widać.

Rozmawiał: Michał Bigoraj

reklama

Najnowsze wywiady

Wywiad: Marcin Mroziński Wywiad: Marcin Mroziński

Zdjęcia z archiwum Art Movement Zapraszamy na nasz wywiad z Marcinem Mrozińskim, założycielem firmy Art-Movement, która powstała po by tworzyć nowy wymiar widowisk łączący...

Fryderyki 2017: Marek Dutkiewicz Fryderyki 2017: Marek Dutkiewicz

Prezentujemy Wam kolejny wywiad przeprowadzony przy okazji rozdania tegorocznych Fryderyków. Tym razem rozmawialiśmy z Markiem Dutkiewiczem, który wręczał statuetkę w...

Marcin Olszok - Behringer X32 okiem realizatora dźwięku Marcin Olszok - Behringer X32 okiem realizatora dźwięku

O początkach z realizacją dźwięku, zaletach Behringera X32, algorytmach efektowych oraz udziale konsolety w brzmieniu koncertu rozmawiamy z Marcinem Olszokiem -...

Fryderyki 2017: Tomasz Organek Fryderyki 2017: Tomasz Organek

Autor fot. Oksar Szramka. Na zdjęciu znajduje się zespół (Zdjęcie dzięki uprzejmości Tomasza Organka) Prezentujemy Wam cykl wywiadów przeprowadzonych w ramach...

Fryderyki 2017: Jerzy Styczyński Fryderyki 2017: Jerzy Styczyński

Prezentujemy Wam cykl wywiadów przeprowadzonych w ramach tegorocznych Fryderyków. Otwieramy go rozmową z Jerzym Styczyńskim, gitarzystą zespołu Dżem, który otrzymał...

mikrofon