Marek "Spider" Pająk (Vader): Tourlife - Episode 2

26 lipca 2018, 10:00
autor: Marek Pająk

Jak wspomniałem na początku mojej historii, podróżowanie, a zwłaszcza w USA, bywa niekiedy dość uciążliwe. Długie „przeloty” po niekończących się autostradach i z reguły słaby catering w klubach sprawiają, że bardzo często trzeba się uzbroić w prowiant. Dlatego też po kilku dniach zachłyśnięcia się Ameryką, przyszedł czas gdy do żołądka zajrzała rzeczywistość. Wiedzieliśmy, że stołując się tylko na stacjach benzynowych daleko nie ujedziemy, dlatego też bardzo szybko pojawiło się hasło „Next stop Wallmart!”.

[img:11]

Jak wiadomo Wallmart to jedna z największych sieci gigamarketów na świecie. Wielkie kompleksy budynków, położone bardzo często na obrzeżach miast czy wzdłuż głównych dróg, stanowią bardzo często podstawę funkcjonowania każdej amerykańskiej rodziny. Ogromne magazyny o niemierzalnej wręcz powierzchni są niczym wielkie fabryki żarcia i wszystkiego czego potrzebuje konsument w czasach wszechobecnej globalizacji. Jest to chyba jedyny dyskont, w którym oprócz samochodu czy mieszkania można kupić dosłownie wszystko. Główne motto takich miejsc to przede wszystkim „Best Price”, a że żywność w USA jest tania, stąd też bardzo łatwo się wyjeżdża z pełnym wózkiem. I nie są to wózki takie jak w polskiej Biedronce. Ludzie wyjeżdżają z paletami produktów. Bardzo często starsze panie mają swoje pojazdy elektryczne wraz wielkimi koszami na zakupy. Ameryka! Ja swoją pierwszą wizytę pamiętam bardzo dobrze bo po 1,5h zwiedzania skończyło się tym, że wysłano za mną ekipę poszukiwawczą... 

Zapełnianie koszyka przychodzi bardzo łatwo gdyż półki załamują się od towarów. Promocje gonią promocje. Jako człowiek z kraju postkomunistycznego, nauczony oszczędności, kupuję to, co potrzebuję i w ilościach, jakich potrzebuję. Tu niestety trzeba poddać się systemowi amerykańskiemu. Jeśli chcesz kupić sneakersa to musisz kupić ich 5 lub 10. Oczywiście cena jest jak za dwa - jak u nas w kraju, ale niestety ktoś te 10 batonów musi zjeść. Napoje to osobna bajka. Pepsi na kraty czy siatka puszek po 20 sztuk to norma. Ja rozumiem, że można zrobić zakupy na dłuższy okres ale bardzo często to tak nie działa. Po prostu zaczynamy jeść i pić więcej. No i przynosimy więcej zysku dla korporacji, a wiadomo, że o to chodzi. Po prostu trzeba umieć kupować z umiarem. Ale jest kilka pozytywów. Mój syn bardzo się ucieszył, jak pojechałem kilka lat temu pierwszy raz do Ameryki i kupiłem mu zestaw 20 resoraków Hot Wheelsa a nie jedną sztukę. 

[img:3]

Oryginalne ciuchy za kilka bucksów też tu nikogo nie dziwią. Elektronika za grosze i wiele innych. Po prawie dwóch godzinach przebierania we wszystkim, zostałem w końcu doprowadzony do wyjścia. Oczywiście poszedłem tylko po baterie do bezprzewodów ;) Systemy bezprzewodowe Line6 Relay50, których używamy na scenie, żrą niestety dużo energii niczym amerykański silnik V8. Dlatego zakup kompletu 16 baterii nie zaskoczył nikogo. Do tego garść powerade'ów, latarka czołowa i trochę bielizny no i przede wszystkim gotowe dania do mikrofali. No niestety, Ameryka źle się odżywia więc nie mogę być inny.

Po wizycie w królestwie zła potoczyliśmy się naszym autobusem w kierunku Atlanty.
Przedmieścia, w których znajdował się klub, niestety nie były przyjazne dla nas. Waliło okrutnie deszczem, dlatego też rozładunek sprzętu nie należał do przyjemnych. W dodatku coś w trakcie jazdy zaczęło chrobotać i zgrzytać podczas zmieniania biegów. Po rozładunku przyczepy zauważyłem, że nasz kierowca zaczął „nurkować” pod tylne koła w poszukiwaniu czegoś. Zresztą jemu najprawdopodobniej poświęcę osobny rozdział bo facet okazał się bardzo odjechanym gościem i niekoniecznie pozytywnie. Ale wróćmy do sztuki.

[img:1]

[img:8]

Tego dnia po raz pierwszy testowałem Fractala AX8 na scenie. Generalnie lubię mieszać technologię cyfrową z analogową, stąd też podłączyłem go do stopnia mocy wzmacniacza Laboga Hector, który od lat przebywa w Stanach na wypadek trasy. Dźwięk na „przody" poszedł z mikrofonu.

Teraz z perspektywy czasu wiem, że jeśli chcemy grać z tego urządzenia i końca mocy np. naszego wzmacniacza lampowego, to musimy wiedzieć że nie każda konstrukcja się do tego nadaje. Na przykład jeden z moich wzmacniaczy EVH50W, który osobiście bardzo lubię, gra z Axem po prostu średnio. W swojej charakterystyce brzmi bardzo jasno, zabarwiając brzmienie „piaskiem", który ciężko usunąć. Natomiast wersja EVH100W brzmi wręcz idealnie. Może też dlatego, że używam we Fractalu symulacji preampu z wersji 100W.. W każdym razie byłem wtedy średnio zadowolony. Niedawno również odkryłem, że żeby zabrzmieć jak najbardziej neutralnie z AX-em wpiętym do pieca lampowego, trzeba koniecznie wyłączyć symulację powerampu w sekcji global naszego urządzenia. Oczywiście nie ma takiej potrzeby jeśli używamy z nim tranzystorowego wzmocnienia - niezależnie czy będzie to końcówka + kolumna gitarowa czy pełnopasmowy aktywny monitor. Ja, póki co, nie mogę się przemóc do pełnej cyfry w sygnale. AX8 to świetne i zaawansowane urządzenie, które idealnie pasuje do naszych przygód muzycznych, natomiast kocham podmuch nogawek z lampową nutą. Dlatego połączenie Fractala z dobrą lampową końcówką jest dla mnie wciąż najskuteczniejszym rozwiązaniem. Czekam, aż mnie coś naprawdę położy na łopatki, wtedy zmienię zdanie i zostawię swój wzmacniacz w domu. 

Wracając do naszego gigu w Atlancie, to niestety pogoda sprawiła, że tłumów nie było, a wszyscy czuli się wręcz ociężale. Poza tym nie był to koniec, a właściwie początek naszych przygód tego dnia. Po koncercie okazało się, że nie możemy dalej podróżować tym autobusem, ponieważ oś napędowa jest uszkodzona i może to grozić wypadkiem. Niestety wypożyczalnia, z której autobus był wynajęty, ma siedzibę w innym stanie i musimy poczekać na następny autobus co najmniej 8 godzin. No ładnie - jedziemy autobusem 3 dni i już nadaje się do wymiany? Gdzie ta słynna amerykańska motoryzacja? Tym bardziej, że autokar był z lat 80-tych więc chyba z nienajgorszych lat dla przemysłu motoryzacyjnego w USA.

Dobrze, że tego dnia klub był otwarty do wczesnych godzin porannych, stąd też większość z nas spędziła czas za barem. Poznaliśmy kilku tubylców i wymieniliśmy doświadczenia życiowe.

[img:2]

[img:4]

[img:5]

Około 5:00 nad ranem na parkingu wylądował sam szef firmy przewozowej, przyjeżdżając nowym Prevostem. Wycieńczeni od napojów chłodzących, widząc w oddali nasze przyszłe łóżka z radością przerzucaliśmy toboły od drzwi do drzwi. Pierwsze wrażenia po wejściu do nowego autobusu poprawiły wszystkim humory. Ale wypas! Białe meble, czarne skóry, obszerna loża z pełnym systemem HiFi! Czyżby Michael Jackson tym podróżował za czasów płyty Thriller? Łóżka większe i wszystko czyste, nowe. Pomyślałem sobie, że tak mogę spędzić najbliższy miesiąc w tym kraju. Po załadowaniu wszystkich gratów ruszyliśmy w końcu naszym nowym wehikułem na podbój kolejnych miejsc. Następnego dnia obudziliśmy się później niż zwykle a za oknem zobaczyłem napis "Syberia"!

[img:10]

Pytacie skąd taka nazwa? Nie mam zielonego pojęcia. Może dlatego, że znajdował się na przedmieściach Nowego Orleanu czyli na zadupiu w nieciekawej dzielnicy. W każdym razie najbardziej zaskoczyło mnie wnętrze i oferta klubu. Nigdy by mi się nie przyśniło, że zjem pierogi ruskie i popiję Lechem w takim miejscu. Faktycznie, właściciel był najwyraźniej zafascynowany kulturą wschodu i lubił polską kuchnię. „Kukhnya" (bo tak klub określał swoje menu) oprócz wspomnianych pierogów, serwowała dużo innych ciekawostek, jak różnego rodzaju bliny. Zamykając ten wątek muszę tylko stwierdzić, że mimo dobrych chęci muszą jeszcze popracować i zamienić czarnoskórego kucharza na kogoś bliższego kultury słowiańskiej ;)

[img:7]

Dwa kolejne miejsca na mapie zapowiadały się już bardziej korzystnie. Koncerty w Houston i Dallas to porządne kluby z zapleczem i w miarę dobrym nagłośnieniem. Dobre warunki sceniczne w końcu dały nam bezpieczeństwo i pozwoliły wrócić naszym oczekiwaniom do standardów europejskich.

Technicznie również nabraliśmy już ogłady. Po tych pierwszych dniach wydawało nam się, że już nic nas nie jest zaskoczy. Niestety, trzeba było być czujnym na każdym kroku. Po koncercie w Dallas, następnego dnia zatrzymaliśmy się na chwilę w hotelu w którym nocował nasz kierowca. Generalnie driver miał codziennie hotel , my natomiast spaliśmy w autobusie w naszych tzw. boxach. Tego dnia postanowiliśmy skorzystać z prysznica w pokoju, i nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że zostałem w pewnym sensie porzucony na trasie. Wychodząc z naszego autokaru wspomniałem mojemu koledze z zespołu, że wychodzę na chwilę do toalety. W międzyczasie ostatni jegomość z biorących prysznic w pokoju hotelowym wrócił i powiedział kierowcy, że był ostatni. No i wiadomo co się stało. Wychodząc przed hotel po kilku minutach zobaczyłem tylko puste miejsce na parkingu. Całe szczęście że miałem ze sobą telefon i szybko wysłałem wiadomość do tourmanagera. Dlatego zawsze pamiętajcie aby przekazać info kierowcy, a nie komuś innemu i miejcie ze sobą zawsze telefon! Mój kumpel, któremu przekazałem info oczywiście poszedł się w międzyczasie zdrzemnąć... 

[img:6]

Co do naszego kierowcy, to facet zaczął być delikatnie podejrzany. Pomijając to, że mnie zostawił na totalnym zadupiu, co OK - mogłem uznać za wypadek, to zaczął opowiadać dziwne rzeczy. Jednemu z muzyków z zespołu supportującego zaczął opowiadać o tym, że widzi demony i że to my jesteśmy tymi demonami... Ja natomiast miałem kazanie prorocze o życiu Chrystusa na stacji benzynowej. Pomyślałem sobie, że to początek trasy i że jak sytuacja się rozwinie to może być ciekawie. W końcu na pokładzie były dwie death metalowe kapele a nie kółko różańcowe... Zamykając ten rozdział, pamiętajcie zawsze miejcie ze sobą telefon. Informujcie o swoim wyjściu zawsze kierowcę, poza tym - w żadnym wypadku nie rozmawiajcie z nim o polityce czy religii. Dlaczego? O tym dowiecie się w następnym odcinku pt. "Uwaga pali się".

[img:9]

 

Zobacz także:

 

 

Pozostałe poradniki PORADNIK: Gitara akustyczna - Jaką wybrać? Od kilkunastu miesięcy na rynku gitar akustycznych można zauważyć trend wśród producentów  instrumentów, którzy raczą gitarowa brać modelami wykonanymi z litego drewna w niespotykanych dotąd rewirach cenowych. Przyjrzyjmy się więc, co... Marek "Spider" Pająk: Tourlife - Episode 4 Jak wiadomo każdy człowiek przeżywa w swoim życiu chwile, które pozostają w pamięci na długie lata. Są to momenty dobre jak i złe. Sytuacje które, na co dzień, nam sie nie zdarzają. Elementy przygody czy jakieś istotne fakty. Po wizycie... PORADNIK: Jak zabezpieczyć gitarę przed zimą? Jak co roku nadchodzi pora dużych zmian względnej wilgotności powietrza. Używanie systemów ogrzewania jesienią i zimą powoduje wysuszanie powietrza, a co za tym idzie - drewna gitary. Nadmierne wysuszenie naraża na szwank brzmienie i... Marek "Spider" Pająk: Tourlife - Episode 3 Kolejne dni naszej wyprawy przebiegały pod znakiem szerokich autostrad i przemierzania ogromnych obszarów Arizony. Począwszy od El Paso, graniczące z nowym Meksykiem kierując się w stronę Albuequerque oraz Phoenix. Za oknem wszechobecne... Miniaturowy wyścig zbrojeń - Analog vs cyfra Do niedawna na hasło „miniaturyzacja” zdecydowana większość gitarzystów reagowała skojarzeniem „miniaturyzacja = cyfra” i do pewnego momentu było to słuszne skojarzenie. Premiery sprzętowe ostatnich kilkunastu miesięcy pozwoliły nam...
PORADNIK: Szlifowanie progów Celem wyrównania progów jest przywrócenie czystości dźwięków oraz wygody grania na gitarze. W tym poradniku pokażemy ci w jaki sposób możesz samodzielnie to wykonać.
Copyright © INFOMUSIC 2018

Szanowny Czytelniku

Chcemy dostarczyć Ci najlepszych możliwych wrażeń płynących z użytkowania serwisu, dlatego potrzebujemy Twojej zgody na lepsze dopasowanie treści reklamowych do Twoich zainteresowań. Poufność danych jest dla INFOMUSIC.PL niezwykle ważna i chcemy, aby każdy nasz użytkownik wiedział, w jaki sposób je przetwarzamy. Dlatego sporządziliśmy Politykę prywatności opisującą sposób ochrony i przetwarzania Twoich danych osobowych. Pozostając na stronie akceptujesz jej postanowienia.

Przejdź do serwisu Nie teraz