PORADNIK: Nagłośnienie estradowe od A-Z

PORADNIK: Nagłośnienie estradowe od A-Z

27 września 2022, 12:00
autor: Piotr Sadłoń

Tak jak na rynku motoryzacyjnym mamy oferty różnych pojazdów, przeznaczonych do różnorakich zastosowań, tak i w branży nagłośnieniowej też możemy spodziewać się pewnych specjalizacji. Trudno bowiem porównywać występ gromadki dzieci na akademii szkolnej czy w gminnym ośrodku kultury do plenerowego festiwalu z bogatym line-up’em znanych wykonawców i wielotysięczną publicznością. Innych urządzeń będziemy potrzebować do nagłośnienia tego pierwszego, a zupełnie innych do obsługi drugiego ze wspomnianych wydarzeń.

Spis treści poradnika:

Inne poradniki:

 

Piotr SadłońPrzedmowa

Jeżeli ktoś, kto posiada – nawet bardzo dobry i „mocny” – system, którym na co dzień nagłaśnia występy swojego lub zaprzyjaźnionego coverowego zespołu muzycznego, spodziewa się, że ten sam system „spokojnie” da sobie radę z obsługą powiatowych dożynek, albo (co gorsza) plenerowej imprezy typu „Dni X”, to jest w grubym błędzie. Systemy, o których pisałem nie tak dawno w poradniku „Wybieramy nagłośnienie dla zespołu weselnego” to zupełnie „inna bajka”, niż to, o czym będziemy mówić w tym artykule, czyli o urządzeniach, które są NIEZBĘDNE do tego, aby w ogóle zacząć myśleć o nagłaśnianiu dużych czy nawet średnich koncertów plenerowych i w dużych pomieszczeniach, typu sale koncertowe czy hale sportowe.

 

nagłośnienie estradowe line array

 

Czym więc różni się nagłośnienie estradowe od nagłośnienia klubowego?

W dużym skrócie – i znów nawiązując do tematyki motoryzacyjnej – tym, czym autobus różni się od osobówki: w autobusie zmieści się więcej osób. Tak samo na plenerze „mieści” się dużo więcej widzów, niż w małym klubie czy sali bankietowej. I tak jak wszyscy pasażerowie w autobusie chcą siedzieć, i to jeszcze jak najbardziej wygodnie, a nie stać całą drogę, tak na dużym koncercie musimy zapewnić „wygodne siedzenie”, czyli odpowiednie i w miarę takie same warunki odsłuchowe najlepiej dla wszystkich, a przynajmniej dla znakomitej większości. Potrzebny jest więc system zapewniający równomierne pokrycie dźwiękiem całego obszaru nagłaśnianego, grający w szerokim i wyrównanym paśmie i z odpowiednią głośnością. Jeśli ten obszar ma wielkość – dajmy na to – 50 na 30 metrów (lub więcej), jasne staje się, dlaczego dwie „paczki na patyku” nie zapewnią nam równomiernego pokrycia w pełnym paśmie akustycznym i z poziomem dźwięku przynajmniej 100 dB (a znając niektórych rodzimych realizatorów nawet 110 i więcej).

Tak jak nie ma takiego autobusu, który byłby w stanie pomieścić i w miarę komfortowo przewieźć kilkuset czy kilka tysięcy chętnych podróżnych – a więc potrzebujemy do tego kilku/kilkunastu autobusów – tak też i nie ma takiego jednego zestawu nagłośnieniowego (czy dwóch – lewo/prawo), za pomocą którego bylibyśmy w stanie nagłośnić naprawdę dużą widownię.

Możemy, znów odnosząc się do przewozów pasażerskich, zrobić pewną gradację. Nasza „paczka na patyku” to takich samochód osobowy, który może przetransportować wygodnie 4-5 osób – w naszym przypadku parą takich „paczek” nagłośnimy (przy ewentualnym wsparciu subbasem) koncert w klubie lub małej sali, dla 100-200 osób góra. Potem mamy busa, który może przewieźć już kilkanaście osób – my w takiej sytuacji sięgamy po większe systemy typu point source, np. trójdrożne, wsparte mocnymi subbasami i możemy dzięki temu zagrać sztukę w sali lub plener dla 300-500 osób. Jeśli chcemy przetransportować kilkadziesiąt osób, potrzebujemy pełnoprawnego autobusu lub 2-3 busów.

I tutaj też mamy analogię w „naszym świecie” – chcąc zrobić średniej wielkości koncert możemy połączyć, odpowiednio do tego przystosowane zestawy w większy klaster lub skorzystać z pojedynczych zestawów tubowych „do specjalnych zadań”, jak np. marki KV2, Danley Sound, TW Audio czy Fohhn Audio (i inne). Kiedy jednak mamy do obsłużenia kilkuset pasażerów, potrzebujemy kilku i to dużych autobusów. My, chcąc obsłużyć duży plener, koncert w hali lub na stadionie, jesteśmy również skazani na połączenie w odpowiednio rozbudowane grona kilku, kilkunastu a nawet czasem kilkudziesięciu modułów systemu line-array. Na to jednak mogą sobie pozwolić tylko duże firmy nagłośnieniowe czy rentalowe, my w tym miejscu skupimy się raczej na dwóch „środkowych” przypadkach, czyli takich gdy chcemy obsługiwać małe i średnie wydarzenia, w tym również plenerowe.

 

Jakie elementy będą wchodziły w skład systemu estradowego?

Jak już wspomniałem wcześniej w przypadku małych i średnich (czyli od kilkuset do 2-3 tysięcy widzów) wydarzeń, mamy dwie możliwości – jeśli chodzi o ich nagłośnienie. Możemy wyposażyć się w jeden, duży i mocny zestaw głośnikowy (na stronę), który – pomimo być może protestów co po niektórych realizatorów dźwięku i/lub artystów (tudzież ich menadżerów) – bez problemu poradzi sobie ze skutecznym nagłośnieniem średniego pleneru, a nam pozwoli na stosunkowo szybki montaż i demontaż systemu. Wśród takich „armat” można wymienić np. KV2 VHD 2.0, TW Audio T24N, Fohhn PT-70 czy totalne „potwory”, tj. produkty firmy Danley Sound Labs z serii Jerycho Horn.

 

[img:2]

SUBWOOFER

Oczywiście bez dodatkowych subwooferów się nie odbędzie, ale to i tak duże uproszczenie jeśli chodzi o transport, montaż i demontaż systemu. Ponadto systemy te można rozbudowywać o dodatkowe, często dedykowane elementy (np. w przypadku KV2 mamy możliwość dokupienia paczki „downfill”, która nie tylko doda nam kilka dodatkowych decybeli, ale również powiększy obszar równomiernego pokrycia dźwiękiem).

 

[img:3]

SYSTEMY MODUŁOWE

Drugie podejście to zakup systemu modułowego, składającego się z kilku elementów – modułów liniowych lub zestawów point-source’owych z możliwością ich łączenia w większe klastry (z angielska zwane „arrayable”). Ile ich ma być i jakiej mocy, a także jak „duże” (tzn. na jakich głośnikach – 8”, 10”, 12”) – to już jest sprawa indywidualna, zależna przede wszystkim od wielkości nagłaśnianego obszaru, ale również od tego, jakie to będą imprezy – koncerty (jaki rodzaj muzyki), eventy, wydarzenia „słowno-muzyczne” czy imprezy „mówione” (konferencje, prezentacje, pokazy itp.).

 

[img:4]

 

Również w tym przypadku zestawy niskotonowe będą kolejnym niezbędnym składnikiem systemu – chyba, że jest to konferencja czy prezentacja, podczas której muzyka jest mniej istotnym lub zupełnie nieistotnym elementem. Albo nagłaśniamy przegląd poezji śpiewanej czy tym podobne imprezy. Chcąc obsłużyć jakikolwiek koncert w większej sali czy w plenerze, nawet zestawy szerokopasmowe, które producent zachwala jako „pełnopasmowe” na pewno bez wsparcia subbasami nie dadzą sobie rady. Liczba, moc i wielkość użytych do budowy subbasów głośników to znów kwestia uzależniona od wielkości nagłaśnianego obszaru oraz rodzaju imprezy.

KOŃCÓWKI MOCY - WZMACNIACZE

Kolejny niezbędny składnik systemu to – w przypadku systemów pasywnych – wzmacniacze, o odpowiedniej mocy i w odpowiedniej liczbie. Dodatkowo, jeśli wzmacniacze nie mają wbudowanego DSP, będziemy potrzebować procesora głośnikowego, który będzie zarządzał systemem i który pozwoli nam odpowiednio zestroić i zgrać czasowo cały system.

 

[img:5]

 

FRONTFIL

W przypadku szerokich scen, szczególnie gdy miejsce dla publiczności zaczyna się blisko sceny, musimy mieć również do dyspozycji kilka mniejszych „paczek”, które wykorzystamy w roli frontfilla – do „uzupełnienia” dźwiękiem rejonów przed sceną, których nie będą obejmować swoim zasięgiem zestawy główne. Jako frontfill można wykorzystać zarówno dodatkowe, wolne moduły głównego systemu liniowego (lub innego mniejszego, jeśli taki posiadamy) lub zwykłe dwudrożne zestawy głośnikowe, albo monitory postawione „na sztorc”, tzn. tak, aby ich głośniki „patrzyły na publiczność”, a nie były skierowane „w niebo”.

 

[img:6]

OUTFILL

Może też okazać się, że w przypadku gdy widownia jest znacznie szersza niż scena, a widzów jest sporo, tak że niektórzy stać będą niemalże obok sceny, potrzebne będą kolejne zestawy, grające tym razem na boki, czyli tzw. outfill (mogą to być takie same „paczki” jak te, które używać będziemy w funkcji frontfilla).

Osobny temat do rozważenia to na czym nasz system będziemy wieszać – jeśli będzie to wydarzenie wymagające podwieszenia systemu. Nie zawsze tak musi być – w przypadku mniejszych imprez może wystarczyć postawienie systemu na ziemi lub na dodatkowych blatach obok sceny. Jeśli jednak mamy większy obszar do nagłośnienia, może to nie wystarczyć i wtedy rodzi się pytanie jak, a konkretnie na czym powiesić system. Ale to już nieco inna kwestia, zahaczająca o tematykę konstrukcji scenicznych, wież modułowych czy teleskopowych. My skupiamy się tu stricte na tematach systemów nagłośnieniowych.

OKABLOWANIE

Oprócz wspomnianych już zasadniczych elementów, jak system główny, subbasy, frontfill/outfill i ewentualnie wzmacniacze (przy systemach pasywnych), nie można zapominać o często niedocenianych, a potrafiących nieźle napsuć krwi odpowiednich przewodach – i tych sygnałowych i (przede wszystkim) tych głośnikowych, które w przypadku systemów aktywnych co prawda nam odpadają, ale za to pojawia się inny problem, tj. kabli zasilających.

Nie można tutaj iść „po minimum” tzn. mieć tylko tyle przewodów, ile nam w danej chwili potrzeba, bo po pierwsze musimy zawsze mieć jakiś zapas – na wypadek awarii jednego, albo kilku przewodów (przeważnie nie ma czasu na to, aby rozkładać „kram” i szukać przyczyny niesprawności kabla, a tym bardziej go naprawiać), a po drugie sceny czy sale są różne, i raz potrzeba bardzo długich kabli, a innym razem wystarczą krótsze. Nie ma więc sensu upychać gdzieś po kątach zwojów nierozwiniętego, długaśnego kabla głośnikowego, skoro potrzebujemy tylko 5 metrów. Zawsze też warto mieć kilka tzw. beczek, czyli złączek pozwalających na „przedłużenie” zbyt krótkiego kabla głośnikowego, poprzez połączenie – właśnie za pośrednictwem beczki – dwóch kabli speakonowych.

AKCESORIA NAGŁOŚNIENIOWE

O takich niezbędnych rzeczach jako odpowiednia liczba statywów (krótkich i długich), różnych mikrofonów, di-boxów, a przede wszystkim kabli mikrofonowych, jackowych i całej masy niezbędnych przejściówek nie będę tu wspominał, bo to znów temat na osobny artykuł, a my chcemy się tu skupić na systemie nagłośnieniowym sensu scricto. Z tego też powodu nie będę poruszał tematu monitorów, rozdzielnicy elektrycznej, systemów bezprzewodowych i całej masy innych „niezbędnych” szpejów, które każda szanująca się firma nagłośnieniowa musi posiadać i wozić na sztuki w liczbie adekwatnej do potrzeb (plus rezerwa).

 

Systemy aktywne czy pasywne?

Jeśli chodzi o większe i duże systemy, oparte na modułach line array, to w zasadzie znakomita większość z nich to systemy pasywne. Oczywiście są producenci, którzy mają w swojej ofercie zarówno systemy pasywne, jak i aktywne, a są też tacy – jak np. Meyer Sound – którzy w zasadzie od początku swojego istnienia oferują tylko urządzenia z wbudowanymi wzmacniaczami. Jeśli chodzi o wady i zalety jednego i drugiego rozwiązań, to temat na osobny, całkiem spory artykuł. Co nieco o tym, aczkolwiek w kontekście małych, mobilnych systemów nagłośnieniowych, pisałem we wspomnianym już wcześniej artykule „Wybieramy nagłośnienie dla zespołu weselnego”, aczkolwiek nieco inaczej to będzie wyglądało w przypadku systemów koncertowych. Np. kwestia „idiotoodporności” schodzi na dalszy plan, bo zakładamy, że system będzie obsługiwany przez raczej znających się na rzeczy, a nie przypadkowych ludzi (ale, jak to w życiu, różnie z tym bywa).

W dużym skrócie – systemy z pasywnym podziałem pasma mają wbudowane pasywne zwrotnice, które mogą czasem sprawiać trochę problemów – to znów temat na inny artykuł, na razie nich nam wystarczy, że nie są one idealne i trochę mogą „namieszać”. Z obsługowego zaś punktu widzenia wymagają dodatkowych urządzeń, w postaci wzmacniaczy, które zajmują dodatkowe miejsce zarówno w transporcie, jak i na/pod/obok sceny. Plusem takiego rozwiązania jest zaś to, że zasilanie wystarczy dostarczyć tylko do jednego miejsca, tzn. do racka ze wzmacniaczami, a do głośników sygnał dostarczamy już tylko jednym kablem głośnikowym.

 

[img:7]

 

Z kolei systemy nagłośnieniowe z wbudowanymi wzmacniaczami są „samowystarczalne”, tzn. nie potrzebują żadnych dodatkowych urządzeń. Niestety aby poprawnie działały do każdego musimy dostarczyć zarówno sygnał, jak i zasilanie, co czasami może sprawiać pewne problemy.

Pośrednim rozwiązaniem są systemy z aktywnym podziałem pasma, ale bez wbudowanych końcówek mocy. Co prawda wymagają one nie tylko wzmacniaczy, ale również crossovera czy procesora głośnikowego (albo coraz powszechniej używanych wzmacniaczy wyposażonych w DSP), jednak w tym przypadku mamy pełną kontrolę zarówno nad podziałem pasma, jak i dostarczaną do głośników mocą (odpowiednio konfigurując ustawienia limiterów), no i pozbywamy się problemów, które przysparzają zwrotnice pasywne.

Można też spotkać systemy „kombinowane”, np. trójdrożne, w których podział pasma pomiędzy głośnikami niskotonowymi a resztą pasma odbywa się aktywnie, zaś za rozdzielenie pasma pomiędzy przetwornik(i) średniotonowy a wysokotonowy/e odpowiada wbudowana w „paczkę” zwrotnica pasywna.

Innym dylematem, który powinniśmy rozważyć jest to, czy wybrać

 

System line array czy złożony z zestawów point source?

Tu znów można by poświęcić nawet kilka artykułów na temat wad i zalet obu rozwiązań, zaczynając od „zasady działania” źródła jednego i drugiego typu. Żeby jednak zmieścić się w założonych ramach objętościowych znów tylko kilka najważniejszych informacji i wniosków.

Po pierwsze – w przypadku dużych i bardzo dużych plenerów praktycznie w 99% przypadków (a może nawet 99,9%) bez systemu line array, składającego się z odpowiedniej liczby modułów się nie obejdzie. Średnie i mniejsze oczywiście również można obsłużyć korzystając z „liniówki”, ale dadzą sobie na nich też radę wspomniane wyżej „mocne” systemy point source. Opcją pośrednią, na nieco większe wydarzenia, są systemy złożone z kilku zebranych we wspólnym klastrze, również już wspominanych zestawów point source’owych (jak np. Meyer Sound JM-1P, d&b audiotechnik AL60/AL90 czy L-Acoustics A10/A15).

 

[img:8]

 

Podobnie wygląda kwestia nagłaśniania koncertów i innych wydarzeń w pomieszczeniach zamkniętych – duże hale sportowe i sale koncertowe to również „domena” systemów line array. W mniejszych jednak nie zawsze liniówki poradzą sobie lepiej od odpowiednio dobranych zestawów point source’owych. O ile jednak planując instalację do danego pomieszczenia, zainstalowaną tam na stałe, możemy dobrać optymalne urządzenia głośnikowe (tak aby dopasować je do kształtu i akustyki obiektu), o tyle zamierzając zakupić system, który będzie obsługiwał różne wydarzenia, w różnych miejscach, musimy postawić na jego maksymalną „elastyczność”. Powinien on mieć takie parametry, aby dało się nim nagłośnić zarówno plener, jak i występ w pomieszczeniach o różnej kubaturze, kształcie i akustyce. Z racji tego, że nie ma na świecie ideałów, nie ma też jednego takiego systemu, który spełni wszystkie te założenia, trzeba więc – jak to w życiu – pójść na pewne kompromisy.

 

[img:9]

 

Oczywiście najlepiej mieć przynajmniej dwa różne systemy – jeden większy na plenery (np. liniówkę), drugi mniejszy (np. point source’owy), którym obsługiwać będziemy mniejsze wydarzenia, ale nie każdego stać na taki luksus, a już na pewno nie na początku działalności. Kupując swój pierwszy system musimy jednak zdecydować, jaki typ imprez planujemy przede wszystkim obsługiwać (plenery, sale koncertowe, eventy firmowe, kluby) i do tego dobrać odpowiedni system.

Jednym z parametrów, który pomoże nam wybrać odpowiedni system do naszych planowanych zastosowań jest

 

Co to jest dyspersja?

Dyspersja to podany w mierze kątowej obszar, w który nasz system (czy pojedynczy komponent systemu) emituje dźwięk o możliwie jak najszerszym i wyrównanym paśmie. Ograniczeniem będzie tu przede wszystkim fizyka, która sprawia, że im dłuższe fale dźwiękowe (im niższe częstotliwości), tym kontrolowanie kierunkowości źródła jest trudniejsze. Oznacza to, że dźwięki o niskich częstotliwościach będą rozchodzić się w szerszym kącie, niż częstotliwości wyższe. Z kolei najwyższe częstotliwości mogą być zbyt skupione w emitowanej wiązce, powodując powstawanie „dziur” w nagłaśnianym obszarze.

Aby temu zaradzić wielu producentów stosuje wyrafinowane techniki pozwalające utrzymać w miarę „stabilną” kierunkowość swoich urządzeń głośnikowych w jak najszerszym zakresie częstotliwości. Najlepszym udaje się zejść nawet do 200-300 Hz, co jednak okupione jest dość zaawansowanymi technologicznie rozwiązaniami (często stosowaniem dodatkowych przetworników, grających „w tył” lub „w bok”), co wpływa na finalną cenę produktu.

Generalnie zasada jest taka, że im dalej chcemy zagrać i im szerzej – np. na plenerach – tym dyspersja powinna być szersza, zarówno w płaszczyźnie horyzontalnej, jak i wertykalnej. Jeśli jednak zestawy głośnikowe mają ze sobą „bezkonfliktowo” współpracować w ramach większych klastrów, ich dyspersja w tej płaszczyźnie, w której będą współdziałać (w pionie w przypadku liniówek, w poziomie w przypadku gron horyzontalnych) nie może być zbyt szeroka (ale też i nie za wąska).

Trochę bardziej musimy pogłówkować, gdy chcemy dobrze nagłośnić pomieszczenie zamknięte. Tutaj zbyt szeroka dyspersja – szczególnie jeśli ściany są mocno odbijające – może zniweczyć cały nasz trud. Również zbyt duży kąt dyspersji w płaszczyźnie wertykalnej nierzadko jest niemile widziany, szczególnie w takich obiektach jak świątynie czy mocno pogłosowe sale (np. w hotelach). Znów więc trzeba odgórnie wybrać, na jaki typ imprez bardziej się nastawiamy, a i tak bez pewnych kompromisów się nie obejdzie.

 

Co to jest predykcja?

Mając system składający się z dwóch „paczek na patyku” plus subbas(y) nie mamy zbyt dużego pola manewru, jeśli chodzi o możliwości sterowania jego dyspersją czy pokryciem nagłaśnianego obszaru. Nie ma tu więc specjalnego problemu z jego skonfigurowaniem i przygotowaniem do pracy. Przy bardziej rozbudowanych, modułowych systemach, możliwości w tym względzie jest już sporo, tak więc konfigurowanie gron systemów liniowych „na oko”, czy nawet „na ucho” praktycznie nie wchodzi w rachubę. Trzeba więc korzystać z odpowiednich narzędzi, które podpowiedzą nam ile potrzebujemy elementów systemu, jak skonfigurowanych (skątowanych) i jak wysoko i w jaki sposób zawieszonych. Znakomita większość producentów systemów line array oferuje własne, opracowane przez swoich inżynierów programy predykcyjne, w których „zaszyte” są już parametry oferowanych przez nich systemów. Programy te przeważnie są zupełnie darmowe, tak że nawet osoby, które danego systemu nie posiadają, mogą je sobie zainstalować i „poćwiczyć” – nie da się ich jednak wykorzystać do predykcji systemów innych producentów.

 

[img:10]

 

Najbardziej znanym programem predykcyjnym, nie związanym z żadnym producentem jest EASE Focus – również darmowy – oraz płatny EASE (bardziej rozbudowana wersja Focusa, oferująca predykcję w 3D) firmy AFMG. W tym przypadku musimy mieć również bibliotekę z parametrami interesującego nas systemu, które większość producentów oferuje za darmo.

W programach predykcyjnych musimy najpierw zdefiniować nasz nagłaśniany obszar (w wielu przypadkach można zaimportować gotowe pliki CAD), a następnie zaprojektować nasz system. Pomocne w tym mogą być funkcję typu „auto”, które automatycznie zaproponują nam optymalne rozwiązanie dla danego obszaru, przy zadeklarowanej przez nas wielkości systemu. Z tą „optymalnością” to często bywa różnie, dlatego można to potraktować jako krok wstępny, a następnie już samodzielnie dokonywać zmian w ustawieniach/konfiguracji, oglądając na bieżąco efekt tych zmian w postaci wykresów rozkładu pola akustycznego i częstotliwościowych. Należy jednak pamiętać, że większość tych programów nie bierze pod uwagę odbić od powierzchni ograniczających nagłaśniany obszar, więc o ile w plenerze sprawdzają się przeważnie całkiem nieźle, o tyle w pomieszczeniach – szczególnie tych trudnych akustycznie – wynik predykcji może się różnić od realiów dość znacząco.

 

[img:11]

 

Kilka przykładów

[img:12]

 

Jak wiemy jest całe mnóstwo producentów systemów nagłośnieniowych, od tych najbardziej znanych i renomowanych (i niestety przeważnie najdroższych), jak np. L-Acoustics, Meyer Sound, d&b audiotechnik, Adamson czy JBL...

 

[img:13]

 

...poprzez mniej znanych (co wcale nie musi oznaczać, że gorszych od tych pierwszoligowych)...

 

[img:14]

 

...na zupełnie nieznanych kończąc.

 

Również tych ostatnich nie ma co z góry skreślać, bo mogą to być nowe firmy, założone przez pasjonatów, którzy dopiero zaczynają przebijać się ze swoim produktem. I może okazać, że choć nikt o nim jeszcze nie słyszał, jest to system dopracowany, wykonany z wykorzystaniem komponentów renomowanych producentów, który za kilka lat – przy odrobinie szczęścia – może zadziwić świat i znaleźć się w szeregach „pierwszoligowców”. Zawsze więc trzeba – w miarę swoich możliwości – posłuchać systemu w różnych okolicznościach, nie tylko na oficjalnych prezentacjach producenta/dystrybutora, ale również „w akcji”, podczas koncertów, a nie sugerować się tylko „papierowymi” parametrami czy opiniami innych osób.

Trzeba sobie też zadać pytanie, czy nasza firma nastawia się na realizację riderowych wydarzeń, gdzie artyści (a w zasadzie ich realizatorzy) mają konkretne wymagania sprzętowe, czy większość naszych imprez to lokalne występy, na których raczej nie będą występować artyści z czołówki gwiazd estrady. W tym pierwszym przypadku, jeśli nie chcemy za każdym razem „kopać się z koniem”, tzn. przekonywać realizatorów do naszego systemu, warto zainwestować w system znanego producenta, do którego nikt nie powinien mieć żadnego „ale”. W drugim przypadku możemy, oszczędzając dzięki temu zapewne trochę grosza, nabyć system z mniej znanym logo, ale o dobrych parametrach. W tym przypadku można np. wybrać coś z oferty krajowych producentów, którzy w większości przypadków zupełnie nie mają się czego wstydzić, bo ich systemy wcale nie odstają od systemów bardziej znanych producentów. Wymienić tu można takie firmy jak Pol-Audio, NAW Performance Audio czy Bayor Audio, których systemy nagłośnieniowe zbierają dobre opinie wśród rodzimych realizatorów dźwięku i często są umieszczane w ich riderach.

 

[img:15]

 

Jest też cała plejada producentów zagranicznych, oferujących naprawdę solidny sprzęt, a nie będących na topie jak wymienione wcześniej firmy. Na pewno warto zainteresować się produktami takich firm jak Electro-Voice,

 

[img:16]

 

EAW, RCF, Nexo, DAS Audio, KV2, Fohhn Audio, FBT, dB Technologies czy Alcons Audio.

 

[img:17]

 

Jak wspomniałem oferta jest ogromna, oprócz ceny i brzmienia przy wyborze rozwiązania trzeba też brać inne aspekty, jak np. wsparcie techniczne producenta/dystrybutora, dostępność serwisu, wsparcie finansowe ze strony producenta/dystrybutora, możliwość współpracy z innymi okolicznymi firmami w zakresie wzajemnego wspomagania się (wypożyczania) komponentów systemu itp. To tylko tak w dużym skrócie, bowiem na ten temat można by poświęcić kolejny, całkiem spory artykuł.

 

 

Pozostałe poradniki PORADNIK: Mikrofon i preamp - Trudne partnerstwo W tym poradniku poruszamy kwestie związane z doborem odpowiedniego preampu (przedwzmacniacza) do mikrofonu. Dowiedz się jak ustawić preamp, na co zwracać uwagę przy wyborze sprzętu do Twojego studia. Porady eksperta PORADNIK: Przedwzmacniacze mikrofonowe - Cz.III Poradnik przedstawia ranking najbardziej znanych i lubianych preampów (przedwzmacniaczy studyjnych), wśród znanych i polecanych są Manley, Neumann, Focusrite, Heritage Audio, Chandler, Universal audio, Golden Age i inne
Dobry vs zły system nagłośnienia? Tom Back Rozmowa z producentem nagłośnienia o tym czy są produkowane jeszcze złe systemy nagłośnieniowe? Od czego zależy dobre i złe nagłośnienie? Ciekawa opinia eksperta w tej dziedzinie Toma Backa z Alcons Audio
PORADNIK: Przedwzmacniacze mikrofonowe do 1.000 zł - Cz.II Budżetowe przedwzmacniacze stylizowane na sprzęt profesjonalny. W niektórych można dostrzec pewne podobieństwo do przedwzmacniaczy znajdujących się w interfejsach audio Po co przedwzmacniacz mikrofonowy do studia? Cz. I Wszystko o przedwzmacniaczu mikrofonowym do studia. Kiedy jest potrzebny, do jakich mikrofonów, jakie są rodzaje przedwzmacniaczy, co to są boostery mikrofonowe oraz jakie są najbardziej popularne. Poznaj opinię eksperta
Jakie sekrety skrywa: BEJF RECORDS? Sekrety studia jest cyklem video nie tylko dla realizatorów dźwięku, właścicieli studiów, ale przede wszystkim dla muzyków, artystów i producentów. W materiale pytamy o najczęstsze wyzwania pracy w studiu, także porady